`

Opinia proboszcza przy rekrutacji, szóstka za 101 proc. Takich absurdów w szkołach jest więcej

7 min. czytania
20.01.2023 09:19
Obserwuj nas na Google

Można się napić wody tylko za zgodą nauczyciela, a jeśli na religii jest zastępstwo, cała klasa musi być obecna. Stowarzyszenie Umarłych Statutów czyta szkolne dokumenty i po raz kolejny organizuje plebiscyt na największy statutowy absurd. Konkurs niby śmieszny, ale przede wszystkim przerażający. Pokazuje, jak już w szkołach wobec dzieci łamana jest m.in. konstytucja.

Uczniowie w szkole
fot. Lukasz Gdak/East News

W podstawówce nr 122 w Łodzi za test można dostać szóstkę, jeśli zdobędzie się „powyżej 100 proc." Z kolei w SP nr 14 w Toruniu uczeń może „zaspokoić pragnienie za pozwoleniem nauczyciela”. Tak oczywiście twierdzą szkolne statuty.

Zespół Szkół Elektrycznych w Bydgoszczy ustalił z kolei, że kultura osobista ucznia polega m.in. na tym, by zgodnie współżyć z klasą „na zasadzie podporządkowania”. A jeśli ktoś nie chce się podporządkować i łamie zasady, to SP nr 17 w Koszalinie określiło za to pulę konsekwencji. Np. pomoc paniom sprzątaczkom, konserwatorowi, praca na rzecz wychowawcy jak pisanie na komputerze zleconych pism, wykonanie pomocy dydaktycznych, czy naprawianie szkód.

Przenieśmy się teraz do Lublina. Tam w podstawówce nr 50 jeżeli zamiast religii jest zastępstwo z innego przedmiotu, a nauczyciel przerabia temat z podstawy programowej, „uczeń posiadający zwolnienie z religii ma obowiązek uczestniczyć w tych zajęciach." Katolickie LO im. Stanisława Kostki w Kielcach poszło o krok dalej w tym temacie i według statutu przy rekrutacji do szkoły pod uwagę brana jest opinie proboszcza.

Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Kaliszu ogłosiło jeszcze bardziej skomplikowane zasady. Statutem szkoły stara się regulować spory między uczniami i rodzicami. Czyli jeśli uczeń niesłusznie oskarży innego i w ciągu tygodnia za to nie przeprosi, to „wobec ucznia zastosowane będą ustalenia WO w zakresie oceny zachowania". I dalej: „na złożoną przez rodziców nieuzasadnioną skargę osobie lub organowi szkoły posądzonemu o naruszenie praw dziecka przysługuje dochodzenie odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych."

W szkole nie obowiązuje konstytucja?

Te dwie ostatnie szkoły – liceum plastyczne i katolickie LO – przeszły do finału konkursu Statutowy Absurd Roku 2022 (a wszystkie były nominowane). Plebiscyt organizowany przez Stowarzyszenie Umarłych Statutów (SUS), w którym głosują internauci, jest tyle śmieszny, co lekko przerażający. Bo pokazuje, jak niezgodne z prawem są szkolne statuty, które przecież są aktami prawnymi. A łamią konstytucję i podstawowe wolności człowieka określone w szeregu konwencji.

Redakcja poleca

Np. napicie się wody, by zaspokoić pragnienie jest naturalną potrzebą fizjologiczną. Jej ograniczenie narusza godność ucznia, nie mówiąc już o tym, że źle wpływa na jego zdrowie. Kryteria rekrutacji do szkół ponadpodstawowych określa szczegółowo art. 134 prawa oświatowego. Nic tam nie ma o opinii proboszcza, więc publiczne liceum nie ma prawa do stawiania dodatkowych wymagań. Zwłaszcza takich, które mają charakter dyskryminujący ze względu na religię. To jest z kolei sprzeczne z z art. 53 Konstytucji RP.

Z kolei Kodeks postępowania administracyjnego zaznacza, że nikt nie może być narażony na jakikolwiek uszczerbek lub zarzut z powodu złożenia skargi na niego. Tymczasem statut liceum plastycznego ogranicza liczbę zgłaszanych skarg. Również słowo „podporządkować się” nie jest właściwe, bo oznacza postępowanie według czyjejś woli. Dlaczego uczeń miałby podporządkowywać się swoim rówieśnikom?

Wiadomo - i tego nie trzeba akurat sprawdzać w prawniczych artykułach - że nie istnieje coś takiego jak 110 proc. punktów z testu. Tak samo jak nie istnieje pojęcie „zwolnienia z religii”. Religia nie jest przedmiotem obowiązkowym. Rodzic więc nie tyle zwalnia swoje dziecko z religii, co nie zgłasza chęci uczestnictwa swojego dziecka w tych zajęciach. To po pierwsze. Po drugie nie da się przewidzieć, kiedy będzie zastępstwo i być na nie gotowym. Jeśli więc nie ma katechety, zajęcia powinny mieć jedynie charakter opiekuńczy.

A co do nauczycieli uczeń nie może w ramach kary wyręczać ich z obowiązków. Poza tym według zasad BHP jeśli w grę wchodzą np. prace konserwatorskie, to muszą być zapewnione odpowiednie warunki wykonywania pracy jak ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków. W statucie o tym cisza. Wszystkie te objaśnienia błędów podaje szczegółowo na swojej stronie SUS.

Statut szkoły. Czym właściwie jest?

Kto zatem wpisuje do szkolnych dokumentów niezgodne z prawem przepisy? Co do zasady projektem statutu i jego uchwaleniem zajmuje się rada pedagogiczna. Zdaniem Łukasza Korzeniowskiego, prezesa Stowarzyszenia Umarłych Statutów, to jeden z powodów, dla których powstają tak absurdalne zakazy. - Statutów nie piszą prawnicy, więc już na starcie te dokumenty mogą mieć błędy. Nie chodzi tu tylko o niezgodność z przepisami, ale o styl, w jakim jest to zapisane, o formułowanie postanowień – wyjaśnia nam.

Redakcja poleca

Według niego działa tu też chęć reagowania statutem na problemy wychowawczo-pedagogiczne. Do dziś pamięta szkołę, która miała wielostronicowe, wręcz kazuistyczne zapisy poświęcone zniesławieniu i znieważeniu nauczyciela. - Jeden z uczniów kiedyś chciał tak zrobić, więc do statutu powklejano fragmenty Kodeksu karnego, komentarzy z artykułów prawniczych. To była reakcja na jednorazowe zdarzenie – opowiada Korzeniowski w rozmowie z RaadioZET.pl. W innej szkole po tym jak uczeń rozbił sobie nos, bo biegał po korytarzu, wpisano nakaz poruszania się po korytarzu w określonym kierunku. - To tak nie działa, statut nie jest remedium na wszystkie bolączki, jakie się zdarzają w szkole – zaznacza Korzeniowski.

Kolejnym powodem jest po prostu niezrozumienie, czym ma być szkolny status. Ten problem dotyczy wielu regulaminów zakładów pracy. Nie wiadomo w zasadzie, co nimi można regulować, a czego nie. - W wypadku szkoły dochodzi do niejasności związanych z charakterem tego miejsca, bo jest to placówka edukacyjna, która też ma zadania opiekuńcze, ale jest również zakładem pracy – mówi Korzeniowski.

Wyjaśnia, że szkolny statut to dokument, który reguluje pracę szkoły, działanie organów szkoły. - Czasem nakłada na uczniów obowiązki związane z ich zachowaniem w wolnym czasie, np. zaznacza, że nie wolno spożywać alkoholu poza szkołą. Tego nie może być w statucie, bo nie jest związane z działalnością szkoły, wychodzi poza ten obszar – podaje przykład Korzeniowski.

Alina Czyżewska, aktywistka i ekspertka Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, która również interweniuje w sprawie szkolnych regulaminów, często słyszy jeszcze: „bo zawsze tak było”. Rzeczywiście często bywa, że pewne zapisy istnieją już któryś rok, a dopiero teraz rodzice, uczniowie, a nieraz dyrektorzy zaczynają je czytać i łapią się za głowę. Tak było np. w wypadku Zespołu Szkół im. Jadwigi Grodzkiej w Łęczycy.

W spisie praw i obowiązków uczniów wpisany był punkt, według którego "ubrania i ozdoby nie mogą propagować treści zabronionych prawem, faszystowskich, nazistowskich, promujących nałogi, mniejszości seksualne." Gdy aktywiści i media poinformowały o tym zaskoczonego dyrektora, ten przyznał, że powinno to zupełnie inaczej brzmieć, ale taki regulamin jest w szkole od lat. Zapis szybko zmieniono.

Zakaz kolczyków, bród, hybryd

Zresztą absurdalnych zasad dotyczących ubioru w szkołach nie brakuje. W tegorocznym plebiscycie Statutowy Absurd Roku nominowane było za to Technikum nr 18 we Wrocławiu, w którym "w przypadku stwierdzenia niestosownego stroju (odkryty brzuch, widoczna bielizna itp.) uczeń, uczennica otrzymają strój zamienny." - Mam wrażenie, że nauczycieli, dyrektorów coś opętało. Jakby chcieli uleczyć problemy młodzieży przez ujednolicenie jej, kontrolowanie i narzucanie swojej woli – komentowała w rozmowie z RadioZET.pl Czyżewska.

Absurdalnych zakazów i nakazów dotyczących ubioru w szkole zna cały wachlarz. Np. są statuty, które zakazują noszenia bród. Niektóre zaznaczają, że nie wolno nosić kolczyków w innych miejscach niż uszy, inne pozwalają nosić tę biżuterię tylko dziewczynkom, albo w ogóle zakazuje się kolczyków. Kolejną obsesją są paznokcie. W jednych szkołach w ogóle nie można ich malować, w innych nie można mieć hybryd, w jeszcze innych można pomalować paznokcie, ale na wskazane kolory. Czerwony, czarny i wszystkie te wyraziste odpadają.

- W tym samym czasie nauczycielki mają hybrydy, kolorowe paznokcie, kolczyki. W ten sposób komunikują: tobie nie wolno, ja jestem dorosły, mam władzę, więc mogę ci rozkazywać, ograniczać cię. To pokazuje, jak bardzo nie rozumiemy prawa, demokracji i tego, jak funkcjonuje zasada legalizmu wyrażona w konstytucji w art. 7. mówiącym o tym, że organy władzy publicznej działają na podstawie prawa i w granicach prawa, a nie na podstawie gustu, własnych norm kulturowych – mówiła Czyżewska.

Redakcja poleca

- Nieznajomość prawa – to także zdaniem Korzeniowskiego powód tak wielu absurdów w szkolnych dokumentach. I nie tylko w dokumentach. Stowarzyszenie próbowało kiedyś interweniować w szkołach w sprawie błędnych przepisów i prosiło np. w trybie informacji publicznej o konkretne wyjaśnienia. - Skutek był mizerny. Albo nie było odpowiedzi, albo przychodziły dwa zdania wyjaśnienia, że według szkoły jest ok – wspomina Korzeniowski. Dlatego teraz jak dostają prośbę o interwencję, informują o możliwych błędach kuratorium. Ono przekazuje informację do szkoły i wszystko już nadzoruje. Tego szkoły już nie ignorują i najczęściej statut zmieniają (większość nominowanych zapisów np. już usunięto).

„Uczeń ma nie tylko prawa, ale i obowiązki. Czemu o tym nie piszecie?” Także z takimi komentarzami SUS czy Watchdog Polska często się mierzą. - Nie wiem, kiedy ta fraza powstała, ale tak weszła w mózgi, że wyłącza racjonalne myślenie. Zanim nauczycielu odtworzysz tę zdartą płytę, to zastanów się: czy masz prawo do ochrony przed pobiciem tylko wtedy, jeśli zawsze przechodzisz na zielonym świetle? Absurd. Nie żyjemy w takim systemie, w którym możesz korzystać ze swoich praw dopiero jak wypełnisz obowiązki – dosadnie wyjaśniała Czyżewska.

Statutowy Absurd Roku. Kto zwycięzcą?

Z pozytywów Korzeniowski zauważa jednak, że świadomość prawna zmienia się na lepsze. W zeszłym roku stowarzyszenie wszczęło 167 spraw na poziomie lokalnym i ogólnopolskim, 10 trafiło do wojewódzkich sadów administracyjnych. Zapytań w sprawie statutów SUS dostało ok. 2 tys. Nie tylko od uczniów. Dyrektorzy sami już nieraz zwracają się do stowarzyszenia z pytaniem, jak zmienić statut, bo zorientowali się, że coś jest nie tak. Przeglądają stronę SUS. - Jeden nauczyciel opowiadał nam, że uczy 20 lat i dopiero teraz zrozumiał, jak działają pewne przepisy – mówi Korzeniowski.

Statutowe absurdy z pozoru śmieszne mogą być niebezpieczne. - Długo myślałam, że problemy „szkolne” kończą się wraz z wyjściem ze szkoły, otóż nie. Przez 12 lat nasiąkamy chorym systemem władzy, uczymy się, że można naruszać naszą godność, oceniać nasz wygląd, wyśmiewać nas przy innych. Niewidzialne przyzwolenie na łamanie prawa zaczyna się w szkole – mówiła Czyżewska.

Żeby zaradzić takim szkodliwym przepisom według Korzeniowskiego jak najwięcej zasad powinno być uregulowane na poziomie ustawy lub rozporządzenia. - Samodzielność szkół tak, ale nie w zakresie prawa – wyjaśnia.

Niechlubne pierwsze miejsce w plebiscycie na Statutowy Absurd Roku 2022 zostanie ogłoszone w sobotę  21 stycznia.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET