Sąd podjął decyzję ws. Iwony Wieczorek. "Na tym etapie sprawa jest zamknięta"
Krakowski sąd zdecydował, że nie uwzględni zażalenia obrońcy Pawła P. - kolegi zaginionej Iwony Wieczorek - na środek zapobiegawczy prokuratury. Mężczyzna będzie musiał zapłacić 50 tys. złotych poręczenia majątkowego. - Sprawa na tym etapie jest zamknięta - mówił po poniedziałkowym wyroku obrońca Pawła P. mec. Krzysztof Woliński.
O decyzji krakowskiego sądu poinformował w poniedziałek obrońca Pawła P. mec. Krzysztof Woliński. - W konsekwencji utrzymano w mocy środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego. Zgodnie z zasadami obowiązującymi w Polsce szanujemy orzeczenia sądowe - powiedział.
Sprawa Iwony Wieczorek. Sąd zdecydował
Woliński dodał, że "dla jego klienta jest to kwestia zgromadzenia sporej kwoty". - Ta była jednak znana już dawno. Liczyliśmy na to, że sąd może podzieli mój pogląd, ale tego nie zrobił. W konsekwencji sprawa na tym etapie jest zamknięta - dodał mec. Woliński.
Paweł P. jest kolegą Iwony Wieczorek, który był z nią w noc jej zaginięcia - w lipcu 2010 roku. Wiadomo, że Paweł i Iwona, wraz z grupą znajomych udali się na działkę należącą do babci mężczyzny, a następnie bawili się w sopockim Dream Clubie. Na podstawie billingów z telefonu zaginionej śledczy ustalili, że już po wyjściu z klubu kobieta kilkanaście razy dzwoniła do Pawła P. Mężczyzna był też wielokrotnie przesłuchiwany, a działka babci i jego mieszkanie zostały dokładnie przeszukane.
Zaginięcie Iwony Wieczorek. Paweł P. z zarzutami
Pod koniec 2022 roku wobec Pawła P. wystosowano zarzuty dotyczące utrudniania postępowania karnego. Mężczyzna miał usuwać dowody, zacierać ślady przestępstwa oraz podawać nieprawdziwe informacje w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Wówczas prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego na kwotę 50 tys. zł.
Iwona Wieczorek była po raz ostatni widziana w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, 19-letnia wówczas dziewczyna po spotkaniu na działce udała się ze znajomymi do jednego z sopockich klubów. Do domu w Gdańsku wracała sama, co potwierdzają nagrania z kilku kamer monitoringu - do celu jednak nigdy nie dotarła. Poszukiwania kobiety trwają od ponad 12 lat. Jak do tej pory nie udało się jednak natrafić na żaden ślad, który pomógłby rozwikłać tę zagadkę.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET