PiS szykuje zmiany w kodeksie drogowym. "Wystraszyli się głosu suwerena"
PiS wycofuje się z części zmian w kodeksie drogowym. Mimo że bezpieczeństwo na drogach wzrosło, partia rządząca chce złagodzić przepisy, robiąc ukłon w stronę zawodowych kierowców i firm transportowych. - Rządzący gaszą własne pożary. Wystraszyli się głosu suwerena i teraz puszczają do nich oko - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską Marek Konkolewski, były policjant, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Rząd PiS w 2022 roku znowelizował kodeks drogowy m.in. podwyższając mandaty, wydłużając do dwóch lat okres kasowania punktów karnych czy wprowadzając karę 15 punktów karnych za najcięższe wykroczenia drogowe. Zlikwidował również kursy doszkalające, które pozwalały raz na pół roku skasować 6 punktów karnych z konta kierowcy.
Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że po wprowadzeniu nowych przepisów drogi w Polsce stały się bezpieczniejsze. Spadła liczba wypadków, a także liczba zabitych (z 2074 ofiar śmiertelnych w 2021 r. do 1750 w 2022 r). Teraz jednak rządzący wycofują się z niektórych zmian.
Zmiany w kodeksie drogowym. "Wrzutka" PiS
Podczas posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury w środę, przy okazji pracy nad projektem zwiększającym bezpieczeństwo osób korzystających z aplikacji do przejazdów, poseł PiS Jerzy Polaczek zgłosił poprawkę, która według źródeł Wirtualnej Polski była od tygodni opracowywana w Kancelarii Premiera. Zakłada ona skrócenie kasowania punktów karnych z dwóch lat do roku.
Kolejnym ukłonem w stronę kierowców łamiących przepisy ma być przywrócenie kursów doszkalających, co znów pozwoli zmniejszyć liczbę punktów karnych na koncie kierowcy. Zmiany poparła też opozycja, a jej przedstawiciele tłumaczyli po głosowaniu, że na posiedzeniu panował chaos. “Już się dowiedziałam. Był chaos na komisji. Nie będziemy popierać tych wrzutek” - napisała na Twitterze posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska. Podczas posiedzenia nie odczytano treści poprawek. Posłowie nie przeprowadzili również nad nimi dyskusji.
PiS, wycofując się z części zmian w kodeksie drogowym, tłumaczy, że niektóre z nich nie są niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego. Jak podaje Wirtualna Polska, partia Jarosława Kaczyńskiego nie ukrywa, że wzięła pod uwagę badania opinii publicznej i powołuje się na raport Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS "Opinie na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego i zaostrzenia kar". Wynika z niego, że codzienni kierowcy, a w tym zawodowi, częściej niż pozostali uważają, że wydłużenie okresu kasowania punktów karnych nie wpływa na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Kierowcy w większości chcą też skrócenia czasu obowiązywania punktów karnych z 2 lat do roku oraz przywrócenia szkoleń reedukacyjnych na temat przepisów i bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Jak donosi WP, zmiany są ukłonem w stronę kierowców zawodowych, na których głosy liczy rządząca partia. - Rządzący gaszą własne pożary. Wystraszyli się głosu suwerena i teraz puszczają do nich oko. Zastanawiam się tylko, ile tu jest szczerego bicia się we własne piersi, a ile kalkulacji, że trzeba przypodobać się wyborcom w kampanii. Na szczęście na tej zmianie wszyscy zyskamy, bo od dwóch lat mówiłem, że trzeba to zmienić - ocenił w rozmowie z Wirtualną Polską Marek Konkolewski, były policjant, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET