Plaga we Wrocławiu. Mieszkańcy załamują ręce. "Są wszędzie"

3 min. czytania
11.12.2025 15:21
Obserwuj nas na Google

"Czy władze miasta wezmą się w końcu za odszczurzanie Wrocławia, czy dalej udają, że nie ma problemu?" - zapytał jeden z mieszkańców na grupie w mediach społecznościowych. Problem z gryzoniami w stolicy Dolnego Śląska to nic nowego. - Miasto wydaje na deratyzację na terenach komunalnych ponad 2,5 mln złotych rocznie - mówi portalowi RadioZET.pl Michał Guz z biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Wrocław
fot. Bartlomiej Magierowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Mieszkańcy Wrocławia narzekają na rosnącą liczbę szczurów, które są widoczne nawet w centrum miasta.
  • Władze Wrocławia podjęły różne kroki, takie jak zwiększenie liczby pojemników na odpady odpornych na szczury.
  • Do zwiększenia populacji szczurów przyczyniają się zmiany klimatu oraz nieodpowiedzialne zachowania mieszkańców.

Szczury we Wrocławiu. Mieszkańcy bezsilni. "Są wszędzie"

Wrocław już od dawna ma problem ze szczurami, które licznie pojawiają się na ulicach, osiedlach i w centrum, co prowadzi do akcji deratyzacyjnych i obaw mieszkańców. W środę dyskusja na ten temat wybrzmiała na nowo na jednej z facebookowych grup. "Czy władze miasta wezmą się w końcu za odszczurzanie Wrocławia, czy dalej udają, że nie ma problemu? Szczury w wózkach dziecięcych, na korytarzach, szczury na ulicach, między nogami. Wszędzie!" - napisał pan Krzysztof, mieszkaniec stolicy Dolnego Śląska. 

W dalszej części wpisu internauta skrytykował obecne rozwiązania, jakie stosuje się w walce z tymi gryzoniami. "Te łapki plastikowe, co są porozkładane, to czyj to był wymysł na wywalenie kasy na darmo? Przecież one się na to nie łapią, a nawet jakby się który złapał, to kto to opróżni? Czy władze zdają sobie sprawę, jakie choroby ludziom zagrażają?" - grzmi pan Krzysztof. Pod wpisem pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy. 

"Mamy we Wrocławiu plagę szczurów i ten fakt, moim zdaniem, nie podlega dyskusji. Żyjemy w XXI wieku, potrafimy pokonać tak poważne choroby, a nie potrafimy zmniejszyć znacząco populacji szczurów we Wrocławiu. Przecież musi istnieć jakiś sposób, przecież są fachowcy od tego!" - dodaje pani Ewa. "Zawsze były szczury, ale teraz to masakra. Niektóre wielkie jak koty" - komentuje pani Jola. Część osób zwróciła jednak uwagę na zachowanie ludzi - takie jak wyrzucanie resztek jedzenia w nieodpowiednie miejsca - co przyciąga gryzonie i inne zwierzęta. 

Miasto odpowiada: Wydajemy 2,5 mln zł rocznie

W związku z obawami mieszkańców portal RadioZET.pl poprosił o komentarz w tej sprawie przedstawicieli wrocławskiego magistratu. - Miasto wydaje na deratyzację na terenach komunalnych ponad 2,5 mln złotych rocznie. Musimy tutaj zaznaczyć, że własnością gminy jest niecałe 10 proc. zasobu mieszkaniowego Wrocławia, zaś z 290 km kwadratowych powierzchni administracyjnej Wrocławia - około 25 proc. - jest zarządzanych przez gminę. Reszta, czyli ogromna większość, to tereny będące we władaniu państwowych osób prawnych (czyli np. Spółek Skarbu Państwa, spółdzielni mieszkaniowych, wspólnot mieszkaniowych, niepublicznych przedsiębiorstw, osób fizycznych itd.) - wyjaśnia Michał Guz z biura prasowego UM Wrocławia. 

Jeśli chodzi o obecną sytuację i "inwazję" szczurów, Wrocław dwa lata temu zaostrzył zapisy uchwały mówiącej o deratyzacji - m.in wydłużając okres jej obowiązkowego trwania w obszarze centrum i w jego bezpośrednim otoczeniu do 10 miesięcy w roku. - Podwyższyliśmy nakłady finansowe na deratyzację na miejskich terenach o 150 proc. Zwiększamy również na miejskich terenach liczbę "szczuroodpornych" pojemników na odpady (zastępując tradycyjne kontenery pojemnikami z samoopadającymi klapami) - wylicza Michał Guz. 

Redakcja poleca

- Ponadto w 2025 roku objęliśmy 15 podwórek na Starym Mieście codziennymi kontrolami pod kątem czystości, a na 20 kolejnych podwórkach na starych osiedlach kamienicznych (Ołbin, Nadodrze, Plac Grunwaldzki, Przedmieście Oławskie, Kleczków). Takie kontrole prowadzimy minimum dwa razy w tygodniu - dodaje Guz. Jednocześnie warto podkreślić, że problem z rosnącą populacją szczurów mają wszystkie metropolie (nie tylko w Polsce). Wrocław nie jest wyjątkiem.

Coraz więcej szczurów w mieście. Oto powody

Szczurów jest coraz więcej nie tylko we Wrocławiu. Ocieplanie się klimatu sprzyja ich rozmnażaniu (zanika ostra zima, więcej cykli rozrodczych). Problemem jest również zachowanie mieszkańców. Wyrzucane/porzucane jest jedzenie. - We Wrocławiu - na starych kamienicznych osiedlach - wciąż nie wykorzeniliśmy karygodnego zwyczaju dokarmiania gołębi poprzez wysypywanie resztek jedzenia (zwykle chleba) na chodniki i podwórza - podkreśla Michał Guz.

Dodatkowo zbyt wiele osób porzuca odpady gabarytowe w miejscach do tego nieprzeznaczonych, tworząc gryzoniom dodatkowe kryjówki. Niektórzy nie domykają klap śmietnikowych. Podobnych zachowań jest więcej. Rada Miejska uchwala zasady deratyzacji. Jednostki organizacyjne gminy Wrocław przy pomocy między innymi Straży Miejskiej kontrolują realizowanie uchwały. - Ale na koniec najwięcej zależy od wszystkich podmiotów-właścicieli terenów oraz codziennych zachowań użytkowników i użytkowniczek tych terenów. Walka ze szczurami to sprawa nas wszystkich - zaznacza Guz. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET