Polska potęgą wojskową? "Nie wiem, czy jest się z czego cieszyć"
Musimy pamiętać, że nasze zdolności bojowe to jedno, ale żaden kraj we współczesnym świecie nie jest w stanie sam bronić swojego terytorium - mówił w podcaście Machina Władzy w Radiu ZET gen. Roman Polko, były dowódca GROM i były szef BBN.
Szef MON Mariusz Błaszczak zapowiedział, że już za dwa lata Polska będzie dysponować największą armią lądową w Europie. Militarne ambicje rządzących i modernizację polskiej armii komentował w podcaście Machina Władzy w Radiu ZET gen. Roman Polko, były szef GROM.
- Nie wiem, czy za dwa lata i nie wiem, czy jest się z czego cieszyć - stwierdził Polko. - Miałem nadzieję, że takie kraje jak Francja i Niemcy zrobią dużo więcej do budowania wspólnego, kolektywnego bezpieczeństwa. To, że polska armia się wzmacnia, to oczywiście bardzo dobra rzecz, bo bezpieczeństwo jest w tej chwili priorytetem po inwazji Rosji na Ukrainę. Musimy jednak pamiętać, że nasze zdolności bojowe to jedno, ale żaden kraj we współczesnym świecie nie jest w stanie sam bronić swojego terytorium - przekonywał.
Gen. Polko: myślenie o bezpieczeństwie musi być kompleksowe
W dyskusji o nowych zakupach dla polskiej armii pojawiły się zarzuty, że brakuje planów dotyczących wyszkolenia kadry i budowy bazy logistycznej. - Z pewnością myślenie o bezpieczeństwie musi być kompleksowe, czyli nie tylko zakupy nowoczesnej broni, ale również jej eksploatacja, kupowanie amunicji, serwisowanie, wyszkolenie ludzi. Sam zakup uzbrojenia to jest połowa kosztów. Druga połowa to jest utrzymanie i wyszkolenie ludzi - zauważył gen. Polko.
- Trudno jest krytykować te działania, które są w mojej ocenie rozsądne. Pozbyliśmy się postsowieckiego uzbrojenia. To pomoże Ukrainie. Ale za 5, 10 lat, a tyle dała nam Ukraina przez powstrzymanie rosyjskiej armii, jeżeli armia rosyjska się odbuduje, Polska będzie już miała nowoczesne siły zbrojne. F-35, HIMARS-y, F-16, które już w istocie są, te systemy rozmawiają ze sobą w czasie rzeczywistym. Nie tylko wykrywają cel, ale systemy automatycznego dowodzenia ogniem są w stanie te cele zniszczyć - podkreślił.
Czy Polska powinna dążyć do umieszczenia na swoim terytorium amerykańskiej broni nuklearnej? - Program Nuclear Sharing wywołuje duże emocje, ale w mojej ocenie nie jest to kluczowe dla bezpieczeństwa Polski. Dysponując nowoczesną artylerią rakietową, samolotami F-35, F-16, posiadamy zdolności do przenoszenia ładunków nuklearnych czy używania tego typu broni. Te środki są do tego przystosowane. Nie ma potrzeby wchodzenia w Nuclear Sharing, jeżeli kolektywna obrona NATO działa dobrze - zauważył gość Machiny Władzy.
Broń atomowa dla Polski? "Nie idźmy w tym kierunku"
Gen. Polko stwierdził także, że Polska nie powinna stawiać sobie celu, aby w przyszłości stać się państwem atomowym. - Nie idźmy w tym kierunku. Dla mnie niebezpieczne są te postulaty, że wejdziemy w posiadanie broni atomowej i zapewnimy sobie integralność terytorialną, sami, bez żadnego wsparcia. To jest myślenie w stylu Kim Dzong Una. Działamy w układzie kolektywnym i to jest kluczowe. Posiadanie broni jądrowej nie zwiększa naszego bezpieczeństwa, tym bardziej, że jako sojusz, tę broń posiadamy.
Rosyjska i białoruska propaganda nieustannie grożą krajom zachodnim wojną atomową i nuklearną apokalipsą. Czy należy te groźby traktować poważnie? - To krzyk frustrata, który widzi, że tę wojnę przegrywa. To, co jest kluczowe, to derusyfikacja Ukrainy. Putin miał szanse, żeby przejąć bezkrwawo Ukrainę, gdyby odwoływał się do takich pozytywnych elementów, chcąc zdobyć serca i umysły. Zamiast tego wysłał rakiety nawet na swoich sympatyków. Pokazał gwałty, mordy i grabieże. Ukraina na dziesiątki lat została skutecznie zderusyfikowana - tłumaczył.
Rosja grozi Zachodowi. "Wywieszają kalesony na lufie bojowych wozów"
- To głos frustrata, który widzi, że ta "niezwyciężona armia" okryła się hańbą. Jakieś bandyckie grupy Wagnera i inne rywalizują z regularną armią. Generałowie wciąż są wymieniani. Żołnierze rosyjscy, którzy tak pięknie wyglądali na defiladach, wywieszają kalesony na lufie bojowych wozów, żeby się poddać. Okazali się zbrodniarzami i terrorystami - kontynuował.
Gen. Polko ocenił, że jedyne co pozostało Rosji i Białorusi, to straszenie atakiem nuklearnym. - Aczkolwiek też warto podkreślić, że broń jądrowa nie jest żadnym rozwiązaniem i nie doprowadzi do sukcesów militarnych. Nawet w warstwie taktycznej wykorzystywana jest do przełamywania zgrupowań pancernych, a siły ukraińskie działają w rozproszeniu. Nawet ta ogromna Car-bomba jest w stanie zniszczyć duże miasto z przyległościami, ale w ten sposób nie wygra się wojny.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET