Postrzelenie 21-latka oburzyło całą Polskę. Ojciec jest "załamany" po zeznaniach policjantów

3 min. czytania
08.12.2023 15:10
Obserwuj nas na Google

Jestem załamany zeznaniami byłych funkcjonariuszy. Wierzyłem, że powiedzą, jakim człowiekiem jest oskarżony i jakie ma metody w pracy – powiedział w piątek PAP po rozprawie Artur Czerniejewski, ojciec 21-letniego Adama zastrzelonego w Koninie przez policjanta. W sądzie w Kaliszu podczas rozprawy obowiązywały nadzwyczajne środki ostrożności.

Postrzelenie Adama przez policjanta
fot. Piotr Molecki/East News, screeny: Zbigniew Stonoga/Facebook

Postrzelenie 21-letniego Adama przez policjanta z komendy w Koninie, do którego doszło 14 listopada 2019 roku, poruszyło całą Polskę. Młody mężczyzna wraz z dwoma 15-latkami był legitymowany na jednym z osiedli przez patrol.

Gdy rzucił się do ucieczki, jeden z goniących go mundurowych, Sławomir L., postrzelił Adama. Młody mężczyzna zmarł na miejscu. Kula przebiła mu klatkę piersiową na wylot, rozrywając serce i płuca.

Policjant zastrzelił 21-latka. Ojciec nie kryje rozgoryczenia

Prokuratura Regionalna w Łodzi oskarżyła policjanta o nieumyślne spowodowanie śmierci 21-latka, za co grozi do pięciu lat więzienia. Ustalenia śledztwa doprowadziły do wniosku, że oskarżony w sposób niewłaściwy i niezgodnie z ogólnymi zasadami postępowania z bronią palną posługiwał się nią podczas interwencji.

W piątek 8 grudnia w sądzie zeznania w sprawie postrzelenia 21-latka złożyli dwaj byli policjanci z Konina, z którymi - jak powiedzieli - rozwiązano stosunek pracy w jednostce ze względu na "ważny interes służby".

Redakcja poleca

Zdaniem przełożonych Maciej M. i Łukasz S. mieli wystąpić w filmiku nagranym przez Zbigniewa Stonogę, w którym negatywnie wypowiedzieli się na temat sposobów pracy między innymi oskarżonego. Choć ich głosy były zniekształcone, inni policjanci podpisali oświadczenia, z których wynikało, że na nagraniu rozpoznają głosy właśnie tych policjantów. Stonoga opublikował nagranie z postrzelenia w listopadzie br.

Fot.

Przybyli do sądu mężczyźni zaprzeczyli, że byli bohaterami nagrania. Zeznali też, że nie mają żadnej wiedzy na temat sposobów pracy oskarżonego. - Na komendzie mówiło się, że oskarżony lubił robić wyniki, nie patrząc na środki, których używał. Mówiono, że jego metody pracy nie zawsze były zgodne z prawdą, naciągał fakty, ale przykładów nie podam i nie mogę tego potwierdzić. To są tylko plotki – zeznał jeden z nich. Podkreślił, że plotki zaczęły krążyć dopiero po tragicznym zdarzeniu.

Na takie zeznania nerwowo reagował ojciec zastrzelonego Adama. - Cały się trzęsę. Liczyłem na nich. Wierzyłem, że potwierdzą to, co powiedzieli na nagraniu. Jestem załamany. Byli moją nadzieją – powiedział pan Artur po wyjściu z sądu.

Na trzecim i czwartym terminie rozprawy obowiązywały w Sądzie Okręgowym w Kaliszu specjalne środki ostrożności. Wchodzących na salę kontrolowali policjanci, oskarżonemu towarzyszyli uzbrojeni funkcjonariusze w maskach na twarzach, natomiast konwój przewoził mężczyznę na sygnałach.

Powodem mógł być wpis ojca Adama na portalu społecznościowym, w którym zagroził oskarżonemu policjantowi. O wyjaśnienie znaczenia słów zwróciła się do mężczyzny przewodnicząca składu orzekającego sędzia Katarzyna Maciaszek. Na sali nie było słychać jego wyjaśnień, ponieważ sędzia kazała podejść do stołu sędziowskiego.

W ocenie prokuratury policjant prowadził pościg za Adamem z niezabezpieczoną bronią, trzymając palec prawej dłoni w pobliżu języka spustowego. Podczas próby zatrzymania użył do tego ręki, w której trzymał przeładowany pistolet, kierując broń w stronę 21-latka, na skutek czego doszło do wystrzału. Sławomir L. od początku nie przyznawał się do zarzutu. Zdaniem pełnomocnika rodziny 21-latka oskarżony powinien odpowiadać za zabójstwo, za co grozi dożywocie. Obrona - jak powiedział PAP adwokat policjanta Michał Wójcik - będzie wnioskować o uniewinnienie.

Źródło: Radio ZET/PAP - Ewa Bąkowska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET