Policjant śmiertelnie postrzelił 21-latka. „Huk jakby zderzyły się dwa auta”

2 min. czytania
14.11.2019 16:34
Obserwuj nas na Google

Nowe fakty po tragedii w Koninie. Rzecznik prasowy policji w Koninie ujawnił wiek i miejsce zamieszkania ofiary strzelaniny na jednym z konińskich osiedli. 

Konin
fot. PAP

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 10 przy ul. Wyszyńskiego w Koninie. Ofiara śmiertelnego postrzału to 21-letni mieszkaniec Konina (Wielkopolskie) – poinformował w czwartek rzecznik prasowy policji w Koninie podkom. Marcin Jankowski.

Konin. Policjant śmiertelnie postrzelił 21-latka. Relacje świadków

Według oficjalnych informacji policji funkcjonariusze chcieli wylegitymować trójkę młodych mężczyzn: 21-latka i dwóch 15-latków. Jeden z nich zaczął uciekać, w związku, z czym jeden z policjantów rozpoczął pościg. Mężczyzna pomimo okrzyków: „stój policja” nie reagował i uciekał dalej. Policjant użył broni. Mężczyzna pomimo reanimacji prowadzonej przez dwóch policjantów zmarł.

Przy ciele 21-latka znaleziono m.in. woreczek z białym proszkiem. Policja przypuszcza, że mogą to być narkotyki. Śmiertelnie postrzelony mężczyzna był notowany za drobne wykroczenia.

Około godziny 10 usłyszałam głośny huk, to tak jakby zderzyły się dwa samochody. - opowiada mieszkanka bloku przy Wyszyńskiego Aleksandra Janicka

Przyznaje jednak, że nie widziała samego zdarzenia. Natomiast Czesława Kurant, która również mieszka w tym samym budynku, była świadkiem, jak zaraz po strzale do leżącego mężczyzny podbiegł policjant i zaczął go reanimować. „Za chwilę przy tym człowieku pojawiło się dwóch innych policjantów, który na zmianę prowadzili reanimację” – opowiada Czesława Kurant.

Obie kobiety podkreślają, że na placu zabaw nie było dzieci z opiekunami. „Jest brzydka pogoda, dlatego nikogo nie było na placu zabaw, ale zwykle są tam dziadkowie z wnukami” – podkreśla Janicka.

Fani motoryzacji zaprosili policję na zlot. Dostali 40 mandatów

Dyrektorka Przedszkola Ilona Hamela również wyjaśnia, że z powodu złej pogody dzieci nie wychodziły na zewnątrz. Wskazuje, że, mimo iż plac zabaw nie należy do przedszkola, tędy dzieci wychodzą na spacery. „Przed południem przebywały w pomieszczeniach od strony południowej, nic nie słyszały i nie widziały” – mówi Hamela.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET