Są wyniki sekcji zwłok Kamilka z Częstochowy. Prokuratura ujawnia nowe fakty
Znamy wyniki sekcji zwłok 8-letniego Kamila z Częstochowy. Podczas konferencji prasowej prokurator Krzysztof Sierak powiedział, że "przyczyną zgonu były rozległe oparzenia ciała, w których przebiegu doszło do wstrząsu pooparzeniowego, infekcji, a ostatecznie do niewydolności wielonarządowej".
W środę 10 maja w Zakładach Medycyny Sądowej w Katowicach odbyła się sekcja zwłok 8-letniego Kamila. O ustaleniach biegłych powiedział podczas konferencji prasowej prok. Krzysztof Sierak. - Przyczyną zgonu Kamila były rozległe oparzenia ciała, w których przebiegu doszło do wstrząsu pooparzeniowego, infekcji, a ostatecznie do niewydolności wielonarządowej - powiedział.
- Zdaniem biegłych istnieje bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy, pomiędzy spowodowanymi obrażeniami ciała a zgonem pokrzywdzonego. Ustalenia i wnioski posekcyjne jednoznacznie pozwalają na zmianę zarzutów podejrzanym, ojczymowi i matce dziecka. W przypadku Dawida B. na zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a wobec matki rozważany jest zarzut o pomocnictwo do zabójstwa - powiedział.
Historia maltretowanego Kamilka wstrząsnęła Polską
Na końcu marca całą Polską wstrząsnęła tragiczna historia 8-letniego Kamila z Częstochowy. To wówczas media obiegła informacja o dziecku skatowanych przez swojego ojczyma - 27-letniego Dawida B. Opis tego, co mężczyzna zrobił chłopcu jest zatrważający. Kamilek był bity, przypalany papierosami i sadzany na oblewany wrzątkiem.
Chłopiec z poważnymi obrażeniami trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II - tam zaczęła się walka o jego życie. Kamil został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, a cała Polska żyła nadzieją, że lekarzom uda się ustabilizować jego stan.
Lekarze robili co mogli. Nie udało im się uratować 8-letniego Kamilka
Niestety, czas mijał, a lekarze nie mogli przekazać wieści, na które wszyscy czekali. Z końcem kwietnia dowiedzieliśmy się, że wybudzanie Kamilka zostało przerwane "z powodu kolejnych problemów infekcyjnych". "Długo nie leczone, rozległe oparzenia powodują zakażenie organizmu chłopczyka, połączone z niewydolnością wielonarządową. Przy poważnym przebiegu choroby oparzeniowej takie problemy występują często" - przekazało GCZD. Wówczas lekarze mieli jeszcze nadzieję, przekazali, że "problemy są do przezwyciężenia".
Ta niestety prysnęła niecałe dwa tygodnie później. W poniedziałek 8 maja na Facebookowym profilu GCZD pojawił się wpis, którego mieliśmy nadzieję nigdy nie zobaczyć. "Kamilek zmarł dziś rano" - przekazano. "Bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca była postępująca niewydolność wielonarządowa. Doprowadziła do niej poważna choroba oparzeniowa i ciężkie zakażenie całego organizmu, spowodowane rozległymi, długo nieleczonymi ranami oparzeniowymi" - informowali lekarze.
Zapewnili jednocześnie, że chłopiec nie cierpiał nawet przez chwilę. "Kamilek przez cały czas pobytu w szpitalu był głęboko nieprzytomny. Nie miał świadomości gdzie jest, ani co go spotkało" - informowali. "W imieniu personelu szpitala przekazujemy wyrazy głębokiego współczucia biologicznemu ojcu dziecka. Dziękujemy też wszystkim tym osobom, które tak bardzo przejęły się losem chłopca" - dodali.
Cztery osoby usłyszały zarzuty
Gdy tylko dramat 8-latka wyszedł na jaw, sprawą zajęła się prokuratura. Osobą, która bezpośrednio doprowadziła do tak poważnych obrażeń o Kamilka jest jego ojczym, Dawid B. Jednak odpowiedzialność za tę tragedię ponosi więcej osób. Prokuratura postawiła zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także udzielenie pomocnictwa mężowi w znęcaniu się nad chłopcem jego matce, Magdalenie B.
Prokuratura zajęła się też Anetą J. (siostra Magdaleny B.) oraz jej mężem Wojciechem J. Zarzuca się im, że nie udzielili pomocy małoletniemu, który znajdował się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Śmierć Kamilka z Częstochowy. Zbigniew Ziobro reaguje
Gdy Kamilek trafił do szpitala, jego oprawca Dawid B. usłyszał zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Gdy chłopiec zmarł, zareagował prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Polityk powiedział, że "wydał polecenie prokuraturze, aby niezwłocznie zmieniła kwalifikację zarzutów dla sprawcy".
- Wydałem polecenie, aby doszło do niezwłocznej zmiany kwalifikacji prawnej zarzuconego czynu zbrodni sprawcy tego ohydnego, okrutnego, zbrodniczego zachowania. Mianowicie do tej pory sprawca stał pod zarzutem usiłowania zabójstwa i znęcania ze szczególnym okrucieństwem. Teraz ten zarzut będzie zmieniany na zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz znęcanie się - powiedział Ziobro.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET