Oto co czeka ojczyma Kamilka w więzieniu. Jeszcze gorszy los może spotkać matkę

3 min. czytania
10.05.2023 07:45
Obserwuj nas na Google

Ojczym i matka zmarłego 8-letniego Kamilka z Częstochowy będą prześladowani w więzieniu – mówi prof. Brunon Hołyst. Słynny kryminolog wyjaśnia, że dzieciobójcy i przestępcy seksualni należą do najniższej hierarchii wśród skazanych. – Nigdy nie będą traktowani jako współwięźniowie – dodaje.

Ojczym i matka Kamilka
fot. Shutterstock/Policja/Facebook

Maltretowany przez ojczyma 8-letni Kamil z Częstochowy zmarł 8 maja w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Zdaniem profesora Hołysta nic tak nie boli i nie oburza przeciętnego człowieka, jak śmierć niewinnego dziecka, które dopiero zaczęło dojrzewać. – Najgorsze jest też to, że do śmierci Kamilka doszło ohydnymi metodami. To jest niewyobrażalne, że człowiek może zdobyć się na tak brutalne metody traktowania dziecka – mówi kryminolog.

Ojczym i matka Kamilka w więzieniu

Ojczym i matka zmarłego Kamilka zostali aresztowani na trzy miesiące. Dyrekcja więzień, gdzie trafili musi – jak powiedział prof. Hołyst - zapewnić im specjalną ochronę przed innymi osadzonymi, ponieważ będą mieli do czynienia z ostrą reakcją ze strony więźniów i więźniarek. – Będą bici, odizolowani od innych, pozbawieni praw, czeka ich psychiczna separacja, a nawet poniżenie w postaci wykorzystywania seksualnego – wylicza profesor.

Redakcja poleca

Dodaje, że oboje są narażeni na wyjątkową wrogość i pogardę ze strony współwięźniów. – Nie będą mogli uczestniczyć we wspólnym życiu więziennym, czeka ich samotność. Nigdy nie będą traktowani jako współwięźniowie – mówi. Jeszcze gorszy los – według profesora – może spotkać matkę Kamilka, która była niemym świadkiem działań ojczyma chłopca. – Więźniarki, tak jak polskie kobiety, są totalne. Jak kochają, to na całego, jak doznają poniżenia, to potrafią zabić – tłumaczy kryminolog z 70-letnim doświadczeniem w pracy naukowej.

Rodzice chłopca nie będą traktowani przez innych skazanych nawet jak ludzie. Więźniowie nie będą wykazywać wobec nich solidarności. Zdaniem profesora sytuacja jest bardzo poważna, ale "ten człowiek na to zasłużył, dopuścił się najgorszej zbrodni, bo zabił dziecko".

8-letni Kamil nie żyje. "Gniew ludu jest okrutny"

W ostatnim czasie na portalach społecznościowych coraz częściej pojawiają się wpisy, na których udostępniane twarze rodziców Kamilka opatrzone są opisem zachęcającym więźniów do zabicia ich. – Gniew ludu jest okrutny. Skumulowany powoduje wyjątkowo radykalne i negatywne emocje w stosunku do ojczyma – mówi kryminolog.

Profesor zauważa, że to jest zdrowa reakcja obronna ludzi. – W takich sytuacjach u człowieka odżywają najniższe instynkty. Zrobili dziecku krzywdę, a nie ma kary śmierci, więc powinien ktoś ich zabić, bo nie zasługują na życie. Zdaniem ludzi powinni zginąć w więzieniu. Z punktu widzenia humanitarnego jest to niedopuszczalne, ale trzeba zrozumieć psychologię tłumu i ten skumulowany gniew ludzi – wyjaśnia ekspert.

Redakcja poleca

Śmierć skatowanego Kamila z Częstochowy

Sprawa maltretowania 8-letniego chłopca z Częstochowy wyszła na jaw po zgłoszeniu złożonym przez biologicznego ojca dziecka 3 kwietnia br. Dziecko z ciężkimi obrażeniami przetransportowano do szpitala śmigłowcem. Lekarze poinformowali o rozległych oparzeniach: głowy, tułowia oraz kończyn i złamaniach kończyn.

Prokurator zarzucił ojczymowi dziecka, 27-letniemu Dawidowi B., że 29 marca br. usiłował pozbawić życia swojego pasierba, polewając go wrzątkiem i umieszczając na rozgrzanym piecu węglowym. W ten sposób spowodował ciężkie obrażenia ciała – oparzenia głowy, klatki piersiowej i kończyn. Podejrzanemu zarzucono też, że znęcał się nad ośmiolatkiem ze szczególnym okrucieństwem – poprzez bicie, kopanie po całym ciele oraz przypalanie papierosami i spowodowanie u niego licznych złamań kończyn oraz rany oparzeniowe.

Matka chłopca Magdalena B. jest podejrzana o narażanie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także udzielenia pomocnictwa mężowi w znęcaniu się nad chłopcem. Nie reagowała na zachowania męża i nie udzieliła dziecku pomocy. Podejrzani przyznali się do popełnienia zarzucanych im przestępstw.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET