Skandal w firmie pogrzebowej. Przyjechali po zwłoki. Sami byli w podobnym stanie

1 min. czytania
30.05.2023 12:24
Obserwuj nas na Google

Interwencja pracowników firmy pogrzebowej w Jastrzębiu-Zdroju skończyła się zarzutami karnymi. Ten karawan naprawdę wiózł śmierć, jego kierowca na policyjnym alkomacie wydmuchał ponad promil alkoholu.

Pijani pracownicy zakładu pogrzebowego
fot. Bartosz Krupa/EastNews - zdjęcie ilustracyjne

Policjanci z Jastrzębia-Zdroju interweniowali w jednym z mieszkań po tym, jak rodzina straciła kontakt ze swoją bliską. Starsza kobieta, na co zwraca uwagę portal Fakt.pl, mieszkała sama, sporadycznie pomagali jej sąsiedzi. Tym razem, kiedy znajomi staruszki weszli do mieszkania, odkryli jej ciało w łazience. Kobieta, co wyraźnie precyzuje policja, zmarła w sposób naturalny. Mimo to, na miejscu pojawił się patrol, by wykluczyć udział osób trzecich, lekarz, by potwierdzić zgon, i w końcu pracownicy zakładu pogrzebowego.

Jastrzębie-Zdrój. Przyjechali po zwłoki. Sami nie byli w lepszym stanie

Funkcjonariusze obecni w mieszkaniu "już na początku nabrali podejrzeń" - przekazuje biuro prasowe KMP z Jastrzębia-Zdroju. Obsługę karawanu przebadali alkomatem. "Badanie wykazało u jednego z mężczyzn ponad 1,5 promila, a drugiego - przeszło promil alkoholu" - przekazuje komenda. Rodzina nie przekazała zwłok nietrzeźwym pracownikom.

Redakcja poleca

Mężczyźnie, który prowadził karawan - nie sprecyzowano, który z nich był za kierownicą, mniej czy bardziej pijany - zatrzymano prawo jazdy. Będzie odpowiadał przed sądem za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości, za co grożą 2 lata więzienia, i wykonywanie obowiązków zawodowych w tym stanie - co jest wykroczeniem związanym z karą grzywny albo aresztu.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET