Śmierć 8-letniego Kamilka. Na koncie ogromna kwota. Jest decyzja ws. zbiórki
Śmierć 8-letniego Kamila z Częstochowy poruszyła Polaków. Chłopiec, mimo miesięcznych starań lekarzy z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka, zmarł 8 maja na skutek poważnych obrażeń po brutalnych torturach własnego ojczyma. Od chwili ujawnienia horroru 17 tysięcy osób zgromadziło dla dziecka ponad 600 tysięcy złotych. Wiadomo, co stanie się z pieniędzmi.
Zbiórka pieniędzy dla 8-latka dobiegła końca wraz ze śmiercią Kamilka, choć nie do końca. Fundacja Akademia Dobrych Pomysłów, inicjator, jeszcze w dniu informacji o śmierci chłopca, poinformował, że wszyscy darczyńcy otrzymają zwrot przelanych na rzecz Kamila środków. To łącznie 638 866 zł. z postulowanych na początku 300 tysięcy. Dodatkowe wrażenie robi fakt, że kwotę uzbierało w sumie 17 372 darczyńców.
Zbiórka na 8-letniego Kamilka
Choć więc inicjatywa dobiegła końca, fundacja za nią odpowiedzialna zapowiedziała, że wszystkie pieniądze, które trafiły na konto, zostaną zwrócone autorom przelewów, ale autorzy wciąż proszą o dobrowolne wpłaty.
"Prosimy Was, Darczyńców, o dobrowolny datek, który będzie przeznaczony dla poparzonych i chorych dzieci, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej. Chcielibyśmy, aby pamięć po Kamilku pozostała w tych żywych dzieciach, którym pomożemy w leczeniu i rehabilitacji kiedy opuszczą szpital, podobnie jak chcieliśmy pomóc Kamilkowi. A każda wygojona blizna będzie żywym przykładem, że Kamilka walka nie poszła na marne" - czytamy.
Horror 8-letniego Kamila
O śmierci skatowanego przez ojczyma 8-latka w poniedziałek 8 maja poinformowała rodzina chłopca i lekarze z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Do zgonu doprowadziło ciężkie zakażenie całego organizmu, spowodowane rozległymi ranami, głównie oparzeniowymi.
Za śmierć malca odpowiedzialny jest 27-letni Dawid B., ojczym. Usłyszał za to zarzut doprowadzenia do śmierci dziecka. Horror musiał trwać dłużej, bo w trakcie skomplikowanego leczenia wykryto m.in. źle zrośnięte kości, będące dowodem na wcześniejsze, poważne rany.
Polska poznała historię dziecka w okolicach Wielkanocy. Wtedy biologiczny ojciec Kamila zażądał od jego matki, by ta wraz z obecnym partnerem pozwoliła chłopcu spędzić z ojcem czas. Długo kontakt był skutecznie uniemożliwiany przez tę dwójkę, kiedy w końcu do niego doszło, ojciec zobaczył obraz okropieństw, jakich dopuszczała się para. 3 kwietnia Kamil trafił do szpitala.
Obecnie śledztwo ws. śmierci chłopczyka prowadzi prokuratura w Częstochowie. Szpital zabezpieczył ciało dziecka do sekcji zwłok. Wtedy zarzuty stawiane ojczymowi i matce mogą ulec zmianie.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET