Smutne i samotne. Co się dzieje z ukraińskimi dziećmi w Polsce?
Ponad połowa dzieci z Ukrainy, które zamieszkały w Polsce po wybuchu wojny, znajduje się poza naszym systemem edukacji. Teoretycznie uczą się online. W praktyce nie wiemy, co się z nimi dzieje. "Doświadczają niepokoju, samotności i ciągłych obaw o przyszłość" - alarmują eksperci z organizacji pozarządowych.
- Miesiąc temu dwie osoby się wypisały. Po feriach dopisaliśmy za to kolejne dwie. Roszady są cały czas. Może nie aż tak duże jak na początku, ale są – opowiada Michał Różański, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Łodzi. - Zaledwie kilka dni temu przyjmowałam kolejne dziecko – dodaje Magda Mazur, dyrektorka SP nr 12 w Krakowie.
I tak od dwóch lat. Wtedy to dzieci z Ukrainy po wybuchu wojny w swoim kraju masowo zaczęły dołączać do polskich szkół. Prawo dostępu do polskiej edukacji miała ułatwić im ustawa z marca 2022 roku o pomocy obywatelom Ukrainy.
Uczniowie z Ukrainy na nauce zdalnej
Według raportu „Uczniowie uchodźczy z Ukrainy w polskim systemie edukacji” przygotowanego przez Centrum Edukacji Obywatelskiej z tego prawa korzysta ok. 135 tys. uczniów, którzy przyjechali tu po wybuchu wojny (stan na październik 2023 r.). Kolejne 150 tys. osób – głównie w wieku podstawówkowym - jest poza naszym systemem edukacji. To oznacza, że ponad połowa - dokładnie 53 proc. - dzieci uchodźczych w wieku szkolnym mimo pobytu w Polsce, nie chodzi tu do szkoły.
Dlaczego? Powody tego przedstawia inny raport „Poza szkołą. Analiza barier systemowych dla nastolatków z Ukrainy przebywających w Polsce” przygotowany na zlecenie CARE International in Poland, International Rescue Committee (IRC) i Save the Children Poland.
72 proc. przepytanych w nim nastolatków za główną barierę podaje trudności językowe. 28 proc. zgłosiło problemy z poświadczeniem ich świadectw i dyplomów. Niewiele mniej, bo 24 proc. nie potrafiło poradzić sobie ze złożonością polskiego systemu edukacji i procesem rekrutacji. To z kolei wynika z innego problemu, czyli ograniczonej liczby asystentów międzykulturowych w szkołach, którzy mogliby wspierać rodziców w zapisaniu dzieci do podstawówki czy liceum. Dyrektorzy od razu do tego dodają następną przeszkodę – brak nauczycieli, którzy mogliby uczyć polskiego jako języka obcego. - Posiłkujemy się emerytami – przyznaje Różański.
Uczniowie niezapisani do polskich szkół uczą się online zgodnie z ukraińskim programem nauczania. Dla wielu z nich oznacza to już trzeci rok szkolny z nauką zdalną. Czyli z ograniczonym kontaktem z rówieśnikami i mniejszą szansą na naukę polskiego. Zakładając, że od początku uczą się w takiej formie. Z raportu „Poza szkołą” wynika, że nie brakuje uczniów, którzy chodzili stacjonarnie do szkół, ale zrezygnowali na rzecz edukacji online.
Dyskryminacja i nękanie
Odsetek takich osób wzrósł zwłaszcza wśród nastolatków. Ci częściej niż polscy rówieśnicy uczą się w szkołach branżowych i technikach. „Często wbrew własnym intencjom i poniżej aspiracji. Jest to prawdopodobnie efekt szkolnej selekcji po egzaminie ósmoklasisty” – podają jeden z powodów rezygnacji z polskiego systemu kształcenia eksperci z CEO. Twórcy raportu „Poza szkołą” dokładają do tego liczby. Np. prawie 4,5 tysiąca uczniów ubiegłorocznych klas I, II i III nie kontynuowało nauki w kolejnej klasie. Ponad połowa uczniów uchodźczych, którzy w zeszłym roku uczyli się w III klasie liceum, nie kontynuuje nauki w klasie IV.
„Bariery językowe, stres związany z przymusowym przesiedleniem, rozłąką z przyjaciółmi i rodzinami oraz brak pewności co do przyszłości. W ciągu ostatnich dwóch lat polskie szkoły i organizacje społeczne współpracowały, aby rozwiązać te problemy. Jednak wiele działań miało charakter krótkoterminowy i projektowy” – zwracają uwagę w raporcie eksperci. Po pierwszych miesiącach większego wsparcia młodzież musiała radzić sobie już sama, stąd rezygnowała.
Masha, 16-latka z Ukrainy, zwróciła uwagę jeszcze na różnicę w systemie edukacji. „Nie podobało mi się to, że po ósmej klasie poszłam do liceum. Nie chciałam uczyć się przez kolejne cztery lata. Chciałabyym uczęszczać do ukraińskiej szkoły przez kolejne dwa lata i pójść na uniwersytet” – czytamy tłumaczenie nastolatki w raporcie. 21 proc. ankietowanych jako powód rezygnacji ze stacjonarnej szkoły wskazało też ukryte koszty edukacji, czyli konieczność zakupu materiałów szkolnych czy chociażby odzieży.
14 proc. z nich wspomniało o nękaniu ze strony polskich rówieśników. 19 proc. opiekunów biorących udział w badaniu zgłosiło takie doświadczenia u swoich dzieci. „Integracja jest szczególnie trudna wśród uczniów po ósmej klasie szkoły podstawowej” – zauważają twórcy raportu. Obserwuje to też dyrektor ZSP nr 4 w Łodzi. - Te dzieci, które są u nas od przedszkola, mówią płynnie po polsku, praktycznie bez akcentu. Dogadują się świetnie z innymi dziećmi. Zarówno jeśli chodzi o język, jak o i kulturę – opowiada.
Bez żadnej edukacji
Jest jeszcze trzecia grupa – dzieci, które teoretycznie uczą się online. A w praktyce? - Wiemy tyle, ile powiedzą nam rodzice – mówi Michał Różański. Stąd wie, że np. dzieci, które niedawno odeszły z ZSP nr 4, wróciły z rodzicami do Ukrainy. Te, które dołączyły niedawno, mieszkały pod Wrocławiem przez ostatnie dwa lata, ale przeprowadzają się do Łodzi ze względu na pracę rodziców. Od uczniów, którzy jeszcze wcześniej odchodzili ze szkoły, słyszał, że wyjeżdżają do Niemiec czy dalej na Zachód.
Dyrektorka krakowskiej podstawówki pamięta ucznia, który w ubiegłym roku szkolnym wrócił na Ukrainę, więc rodzice wypisali go ze szkoły. Potem przyjechał do Polski, więc znów go przyjęła do podstawówki, po czym rodzina znów wyjechała. Czy na pewno? Dyrektorzy mogą polegać tylko na słowie.
„Istnieje realna obawa, że część z tych dzieci w ogóle wypadła z jakiegokolwiek systemu edukacji” – oceniają specjaliści z CEO dodając, że danych, które pozwoliłyby oszacować skalę tego zjawiska brak. Tak samo jak systemu kompleksowego monitorowania ukraińskich dzieci. Skutków tego zjawiska nie trzeba długo sobie wyobrażać.
Prawie połowa nastolatków, głównie z małych miejscowości, przyznała w raporcie "Poza szkołą", że nigdy nie wchodzi w interakcje z polskimi rówieśnikami. Wielu stwierdziło, że zwyczajnie się nudzi, a wolny czas spędza na samotnych spacerach. „Bardzo często spaceruję sam. Chodzę do lasu, nad rzekę. Kiedy zacząłem spędzać mniej czasu z telefonem, mój nastrój się poprawił” – opowiada w raporcie nastolatek z Ukrainy.
Brak nadzoru, edukacji, przyjaciół, do tego nuda doprowadziły niektórych do depresji, czy do nadużywania substancji odurzających. „Mówią, że mają koszmary, że tak właściwie nie chcą jeść, są smutni” – to opowieść psycholożki szkolnej cytowanej przez ekspertów z CARE.
Każde dziecko ma prawo do nauki
Dr Jędrzej Witkowskie, prezes CEO, zaznacza, że jako społeczeństwo nie możemy sobie pozwolić na pozostawanie 150 tys. młodych ludzi w edukacyjnej próżni. „Prezentowane dane powinny zaniepokoić wszystkich, którym na sercu leży zarówno stan polskiej edukacji, jak i dobro młodych uchodźców z Ukrainy, którzy w Polsce szukają schronienia przed wojną i lepszego życia” – tłumaczy.
Dlatego fundacja apeluje o powrót do oddziałów przygotowawczych, bo te mają obecnie znaczenie marginalne. Uczy się w nich tylko niespełna 3 proc. uczniów z Ukrainy. „Szacujemy, że nawet 75 proc. nauczycieli może uczyć przynajmniej w jednej w klasie, w której są uczniowie ukraińscy. Wszyscy ci nauczyciele powinni zdobyć podstawowe kompetencje w zakresie pracy z takimi uczniami, a my jako społeczeństwo powinniśmy ich wesprzeć” – stwierdza CEO i apeluje również o wsparcie szkół, które przyjmują uchodźców z Ukrainy.
„Każde dziecko ma prawo do nauki. Trzeba zapewnić im dostęp do edukacji i możliwość budowania lepszej przyszłości” – dodają eksperci z CARE, IRC i Save the Children i rekomendują m.in. rozszerzenie programów wsparcia językowego i kulturowego w szkołach oraz zapewnienie wsparcia psychospołecznego uczniów z Ukrainy.
Oprócz tego ich zdaniem trzeba zapewnić książki w języku ukraińskim, odejść od krótkoterminowych działań na rzecz inwestycji w długofalowe działania i usprawnić rekrutację nauczycieli z Ukrainy. Niezbędny jest także także system monitorowanie dzieci, które nie chodzą do stacjonarnej szkoły. Młodzież z Ukrainy w ankietach przy okazji ulepszeń najczęściej wpisywała pomoc ze strony szkoły, rodziny i ułatwienie nauki polskiego.
Tym, którym udało się dołączyć do naszych podstawówek czy liceów, doceniają to. „Kiedy kseruję dla nich materiały, traktują to jak skarb. Niektórzy mają specjalne teczki, żeby je przechowywać, bo traktują to tak, jakby ktoś o nich dbał, że coś im dał, że to nie jest bezwartościowe, że to nie jest kawałek papieru, tylko to jest cząstka wiedzy.” - opowiada w raporcie "Poza szkołą" nauczycielka.
W Polsce uczniowie uchodźczy z Ukrainy stanowią prawie 3 proc. wszystkich uczniów. Gdyby wszystkie mieszkające w Polsce dzieci z Ukrainy - czyli ok. 343 tys. - trafiły do szkół, stanowiłyby prawie 7 proc. uczniów w polskich szkołach.
Źródło: Radio ZET/CEO/CARE
- Samotność studentów. „Najlepszy czas w życiu? Po studiach już nigdy się nie zobaczymy”
- Polonista o kanonie lektur: Może być obszerny, gdyby uczeń z niego wybierał jak z pudełka czekoladek
- Filip od grudnia ma już wakacje. "Jak chcę, idę spać. Jak się wyśpię, wstaję. Ale za szkołą tęsknię"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET