Sprawa matki Madzi z Sosnowca powraca po latach. Co właściwie się wydarzyło?

3 min. czytania
Aktualizacja 02.02.2024
02.02.2024 15:58
Obserwuj nas na Google

Zaginięciem małej Madzi z Sosnowca żyła niegdyś cała Polska. Historia powraca po latach za sprawą serialu z gatunku true crime, który właśnie pojawił się na platformie streamingowej Netflix. Co właściwie wydarzyło się w styczniu 2012 roku w Sosnowcu? Przypominamy tragiczny przebieg zdarzeń.

Katarzyna Waśniewska mama Madzi z Sosnowca
fot. Artur BARBAROWSKI/East News&MACIEJ GILLERT/East News

Na platformie streamingowej Netflix właśnie pojawił się miniserial dokumentalny „Sprawa matki Madzi”. „To kronika relacji mediów w sprawie zabójstwa małej Madzi z Sosnowca. Na obraz śledztwa składają się materiały archiwalne i inscenizacje” – czytamy w opisie. „Z jednej strony mamy tutaj rodzinną tragedię, której przebieg i przyczyny stały się tematem społecznym numer jeden, z drugiej wielopoziomowe spojrzenie na to, jak relacjonowały ją media” – zapewnia z kolei producent. Co na początku 2012 roku wydarzyło się w Sosnowcu? Ta historia wstrząsnęła opinią publiczną.

Katarzyna W. zgłosiła porwanie dziecka. W sprawę zaangażowała się cała Polska

24 stycznia 2012 roku na komendzie w Sosnowcu pojawiła się Katarzyna W. Kobieta zgłosiła funkcjonariuszom, że jej półroczna córka Madzia została porwana podczas spaceru. Matka zeznała, że została uderzona w głowę i straciła przytomność. Pokreśliła, że gdy się obudziła i spojrzała do wózka, nie było w nim dziecka. Katarzyna W. sprawiała wrażenie załamanej i roztrzęsionej. Policja od razu rozpoczęła poszukiwania maleńkiej Madzi z Sosnowca. 

Funkcjonariusze przesłuchiwali rzekomych świadków i zabezpieczyli miejsce, w którym miało dojść do napaści i porwania. Po internecie krążyły zdjęcia dziecka z prośbą o informacje, gdzie może się znajdować. Matka Madzi wielokrotnie pojawiła się w tym czasie w telewizji. Płacząc, apelowała do porywacza o to, by oddał jej ukochane dziecko.

Zobacz również:  Śmierć Madzi z Sosnowca. Mija 10. rocznica. "Takie sprawy zawsze ludzi interesowały"

Katarzyna W. przyznała się do winy „Wyślizgnęła mi się”

Dwa dni po rozpoczęciu poszukiwań do akcji włączył się  detektyw Krzysztof Rutkowski. Zaoferował policji pomoc w odnalezieniu sprawcy i odzyskaniu dziecka. Początkowo jego działania nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Sprawa stawała się coraz głośniejsza, a śledztwo stało w miejscu.

Do przełomu doszło 2 lutego 2012 roku. Krzysztof Rutkowski odbył wówczas z Katarzyną W. rozmowę, w trakcie której matka przyznała się do tego, że wymyśliła porwanie. Zapłakana, twierdziła, że Madzia zmarła w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Katarzyna W. utrzymywała, że dziecko miało wyślizgnąć jej się z rąk i uderzyć głową o podłogę. „Ten kocyk był taki śliski” – powiedziała wówczas. Zdanie to wielokrotnie cytowane było przez media.

Redakcja poleca

Katarzyna W. we wspomnianej rozmowie z Krzysztofem Rutkowskim, wyznała również, że wymyśliła historię o porwaniu, ponieważ bała się konsekwencji zdarzenia. Kobieta niedługo potem wskazała, gdzie ukryła zwłoki dziecka. Był to zniszczony budynek nieopodal torów kolejowych. Zwłoki dziewczynki były przykryte kamieniami i zamarznięte. 

Wyniki sekcji zwłok małej Madzi z Sosnowca. Katarzyna W. zaplanowała zbrodnię

Pełne wyniki sekcji zwłok małej Madzi z Sosnowca opinia publiczna poznała w lipcu. Biegli stwierdzili wówczas, że dziecko wcale nie zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Ekspertyzy wykazały bowiem, że dziewczynka została uduszona. To rzuciło na sprawę zupełnie nowe światło.

Rozpoczęcie procesu Katarzyny W. się przeciągało. W lutym 2013 roku kobieta stanęła przed sądem. Została oskarżona o dokonanie morderstwa z pełną premedytacją. W wyniku procesu udało się ustalić, że matka Madzi z Sosnowca zaplanowała zbrodnię znacznie wcześniej. W wyszukiwarce internetowej sprawdzała bowiem, ile kosztują dziecięce pogrzeby i trumny. Katarzyna W. tuż przed zgłoszeniem rzekomego zaginięcia dziecka obejrzała film „Kolor zbrodni” na podstawie powieści Richarda Price’a w reż. Joe Roth. To właśnie nim miała inspirować się, planując przebieg historii.

Ostatecznie ustalono, że mama Madzi z Sosnowca najpierw próbowała zatruć maleńką córkę czadem. Gdy to okazało się trudniejsze, niż się spodziewała, rzuciła dzieckiem o podłogę. Dziewczynka jednak wciąż żyła, w konsekwencji Katarzyna W. postanowiła ją udusić. 

Źródło: Radio ZET/Netflix/Onet/i.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET