Tajemnicze zaginięcie 26-latka. "Stało się coś dziwnego". Jest przełom

3 min. czytania
08.09.2023 13:36
Obserwuj nas na Google

Sebastian Sierpiński przepadł w polu kukurydzy. Jest przełom w śledztwie dotyczącym zaginięcia 26-latka z Gryfina. Policjanci zatrzymali znajomego mężczyzny.

Sebastian Sierpiński
fot. NewsLubuski/East News/policja

Sebastian Sierpiński zaginął 4 sierpnia w 2021 roku we wsi Wirówek (woj. zachodniopomorskie) niedaleko Szczecina. Wracał wtedy z pracy ze swoim szefem, gdy nagle - jak twierdził przełożony 26-letniego wówczas mężczyzny - wybiegł z auta i wbiegł w pole kukurydzy. W poszukiwaniach brały udział dziesiątki osób, rodzice, wolontariusze i grupy specjalizujące się w poszukiwaniach osób zaginionych.

Sebastian Sierpiński zaginął w polu kukurydzy

Wcześniej mężczyzna przez sześć lat mieszkał w Norwegii razem z rodzicami i młodszym bratem. Kiedy wrócił do Polski, był zachwycony Gryfinem. - Mówił, że tak fajnie tam jest, że ma co robić i jest taka praca, którą on lubi. Może jeździć samochodem i z szefem się dogadują na takiej stopie koleżeńskiej. Zachwycony był tym bardziej że była opcja, że później będzie się opiekował nowo powstającymi mieszkaniami, a jedno z nich miało być dla niego - relacjonował w rozmowie z RadioZET.pl ojciec Sebastiana.

Redakcja poleca

Relacja Sebastiana i rodziców była bliska. Codziennie dzwonili do siebie. Kiedy syn nie odpowiadał, mama 26-latka zadzwonił do jego szefa. Ten powiedział jej, że "stało się coś dziwnego", a Sebastian przepadł w polu kukurydzy, kiedy robili objazd gospodarstwa. Pracodawca, pan Krystian, miał go wielokrotnie wołać. Z relacji Krystyny Sierpińskiej wynika, że mężczyzna myślał, że jego podwładny żartuje. Sprawę na policję zgłosił jednak dopiero po kilku dniach. - Praktycznie nie ma centymetra, którego nie przeszukalibyśmy - mówił ojciec Sebastiana. W poszukiwaniach pomagały także psy i helikopter.

Zaginięcie Sebastiana Sierpińskiego. Zarzuty dla jego znajomego

Śledztwo ws. zaginięcia prowadzi Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Teraz w sprawie pojawiły się nowe informacje. Jak podaje "Głos Szczeciński", kilka dni temu policjanci odwiedzili jednego ze znajomych Sebastiana. Według nieoficjalnych informacji chcieli sprawdzić hipotezę, którą zakładali w śledztwie.

"Na posesji spędzili kilka godzin. Ich przypuszczenia się potwierdziły. W efekcie zatrzymano jedną osobę. W środę Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum aresztował mężczyznę" - podał gs24.pl. Prokuratura nie ujawniła, co zarzuca mężczyźnie, ale nieoficjalnie wiadomo, że sprawa nie dotyczy zabójstwa. Sebastiana nadal nie odnaleziono.

- 5 września były prowadzone czynności przez policjantów pod nadzorem prokuratora w miejscowości Wirówek. Były związane z postępowaniem prokuratury dotyczącym zaginięcia mężczyzny. W tym samym dniu została zatrzymana jedna osoba. Usłyszała zarzuty. Po wykonaniu czynności procesowych z podejrzanym prokurator wystąpił do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania - przekazała portalowi prokurator Monika Krus z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

W toku śledztwa ustalono, że Sebastian rozmawiał w aucie z dwoma osobami. Jedną z nich była jego dziewczyna - planowali wycieczkę nad morze - a drugą kolega. "Pojawił się też wątek pobicia Sebastiana przez innego mężczyznę, który był zazdrosny o swoją dziewczynę. Doszło do tego trzy miesiące przed zaginięciem" - przekazał gs24.pl. Miał on jednak alibi na dzień zaginięcia.

Z kolei miesiąc po zniknięciu 26-latka znaleziono kapelusz wyglądający tak samo, jak ten, który Sebastian miał w dniu zaginięcia. "Policjanci nie mogli się jednak oprzeć wrażeniu, że kapelusz pojawił się nieprzypadkowo, bo przecież wcześniej okolice, w tym pole, dokładnie sprawdzono" - czytamy.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET