`

Ukraiński bogacz jest ścigany listem gończym. "Zarabia w Polsce wielkie pieniądze"

3 min. czytania
20.04.2023 11:51
Obserwuj nas na Google

Ukraiński miliarder Taras Barszczowski jest dłużny polskim przedsiębiorcom ogromne pieniądze, służby ścigają go listem gończym za zorganizowanie grupy przestępczej, "na karku" siedzi mu też fiskus i UOKiK. Mimo tego bogacz zarabia w Polsce wielkie pieniądze. Przez granicę ma kursować 200 cystern należących do jego firmy. Jeden z jego wierzycieli napisał list do Andrzeja Dudy - podała Wirtualna Polska. Odpowiedzi się nie doczekał.

Ściga go policja. Zarabia w Polsce "wielkie pieniądze"
fot. Policja.pl

Gdyby tylko przekroczył polską granicę Taras Barszczowski zostałby natychmiast zatrzymany przez służby. Przedsiębiorcy, który znalazł się w rankingu najbogatszych Ukraińców magazynu "Forbes", nie przeszkadza to jednak w interesach, na których zarabia w Polsce wielkie pieniądze. 

W ukraińskich mediach bogacz, którego majątek wyceniany jest na 100 mln dolarów, kreuje się na patriotę. W jednym z ostatnich wywiadów opowiedział o tym, jak Wołodymyr Zełenski zaprosił go - i 50 innych - milionerów na osobiste spotkanie dobę przed wybuchem wojny. Tam prezydent poprosił bogaczy o pozostanie w kraju. 

Wirtualna Polska podaje, że Barszczowski na to przystał. Miał uznać, że biznes powinien pomagać w prowadzeniu wojny z Rosją. Biznesmen opowiadał o tym, jak jego kraj zdusi korupcję, wejdzie do Unii Europejskiej i podbije jej rynki. 

W Polsce ścigają go listem gończym

Okazuje się, że z perspektywy polskich służb Taras Barszczowski nie jest już przedsiębiorcą, który pomaga w walce z najeźdźcą, a poszukiwanym przestępcą. Za biznesmenem wydano bowiem list gończy.

Redakcja poleca

- Zarzuty dotyczą założenia w Polsce zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym, dokonywania oszustw na szkodę około 100 polskich sadowników i dostawców, przywłaszczenia mienia. Najbardziej udokumentowany wątek strat opiewa na 15 mln zł, ale to początek sprawy - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską prok. Andrzej Jeżyński z Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Nie tylko policja. Barszczowski jest na celowniku skarbówki i UOKiKu

Z Barszczowskim chętnie "porozmawialiby" też inspektorzy skarbówki z woj. świętokrzyskiego. Jedna z firm ukraińskiego przedsiębiorcy ulokowana we wsi Dwikozy ma spore zaległości jeśli chodzi o podatek VAT. Według danych z 2021 roku fiskusowi brakowało 7 mln zł. Kolejne 8 milionów zł przedsiębiorca powinien też zapłacić w ramach kary nałożonej przez UOKiK za nadużywanie przewagi kontraktowej w negocjacjach z rolnikami.

Mimo zarzutów, zaległości podatkowych i tych względem UOKiK, interesy Barszczowskiego w Polsce idą świetnie. Przez granicę ma kursować 200 cystern jego firmy Tank Trans, zalewając rynek Unii Europejskiej tanim koncentratem jabłkowym. 

List do Andrzeja Dudy. "Niech Zełenski na niego wpłynie"

Co na to polscy przedsiębiorcy? Nietrudno się domyślić, że nie są tym zachwyceni. Jeden z nich, Lucjan Kamil Zębek z woj. lubelskiego napisał nawet list do prezydenta Andrzeja Dudy. Miało to miejsce na początku kwietnia, chwilę przed tym, Jak Wołodymyr Zełenski odwiedził Polskę. 

- Poprosiłem, by porozmawiał z prezydentem Ukrainy, aby tamten wpłynął na Barszczowskiego, aby oddał pieniądze ludziom w Polsce. Kawa na ławę, oni chcą naszej pomocy, to pomagajmy, ale do cholery, po drugiej stronie nie może być takich rzeczy. Niech Ukraina ściga tego gościa, podobno zwalczają tam korupcję - mówił w rozmowie z WP. Odpowiedzi od prezydenta się jednak nie doczekał

"Zabrać mu cały majątek"

Zdaniem Zębka, podobnych jemu wierzycieli ukraińskiej firmy jest około stu. Długi Ukraińca wobec podmiotów w Polsce sięgają w jego ocenie około 90 mln zł. Przedsiębiorca twierdzi też, że poszukiwany listem gończym biznesmen zarabia w Polsce wielkie pieniądze. 

- Naprawdę nie wiem, czego się boją nasze służby. Dla towaru tego człowieka należy zamknąć granicę, zabrać mu cały majątek, który ma w Polsce - mówił Lucjan Kamil Zębek. Zauważa, że "prokuratura działa śmielej" dopiero od niedawna. Podobno to po osobistej interwencji Henryka Kowalczyka u ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET