Skandal po tragedii na A1? Jest decyzja ws. odszkodowania dla rodziny
Nie milkną echa głośnego wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Jak podaje Wirtualna Polska, rodzina ofiar wciąż nie otrzymała zadośćuczynienia. Firma ubezpieczeniowa odmawia na razie jego wypłacenia, ponieważ sąd nie uznał prawomocnie sprawcy wypadku za winnego. - Ubezpieczyciel chyba zapomniał, co oznacza słowo empatia - ocenił mec. Łukasz Kowalski, reprezentujący bliskich zmarłych.
Wypadek na A1 to tragedia, którą żyła cała Polska. 16 września na odcinku autostrady w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie) rozpędzone bmw z impetem wjechało w kię, która następnie uderzyła o barierki i stanęła w płomieniach. Podróżująca tym drugim autem trzyosobowa rodzina - w tym kilkuletnie dziecko - zginęła na miejscu.
Wypadek na A1. Sebastian M. z zarzutami
Początkowo śledczy uważali, że kia z nieznanych przyczyn nagle zjechała z drogi. Dopiero po kilkunastu dniach, m.in. dzięki pojawiającym się w internecie nagraniom wideo oraz świadkom zdarzenia, przedstawiono zarzut kierowcy bmw. Sebastiana M., oprócz materiałów wideo, ma obciążać również m.in. analiza biegłych, według której jego samochód tuż przed wypadkiem jechał z prędkością ponad 250 km na godzinę.
Mężczyzny, za którym wydano list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania, szukano w Polsce i za granicą. Sebastian M. uciekł z kraju, ale ostatecznie w październiku został zatrzymany na lotnisku w Dubaju.
Choć prokuratura jest przekonana o winie Sebastiana M., to w świetle prawa jest on osobą niewinną. Jak podaje Wirtualna Polska, w ten sposób tłumaczyła się formą ubezpieczeniowa Compensa, która na ten moment odmawia bliskim zmarłej w wyniku wypadku rodziny wypłaty odszkodowania.
Wypadek na A1. Ubezpieczyciel zwleka z wypłatą odszkodowania
W piśmie, które cytuje WP, a które otrzymał pełnomocnik rodziny ofiar mec. Łukasz Kowalski, ubezpieczyciel oddala roszczenia, "uwzględniając całokształt okoliczności przedmiotowej szkody". Okazuje się bowiem, że aby uzyskać rekompensatę finansową, "konieczne jest stwierdzenie winy osoby odpowiedzialnej za szkodę". Czyli dopóki nie ma wyroku i wskazania winnego, wypłata świadczenia nie jest możliwa.
"Trzeba zatem wykazać, jaka była przyczyna wypadku i kto dopuścił się naruszenia zasad bezpieczeństwa. Jeśli z konkretnych okoliczności zdarzenia wynika, iż nie można ustalić winy któregokolwiek z uczestników kolizji, roszczenia zostają oddalone z uwagi na niewyczerpanie zasady zawartej w art. 436 § 2 k.c." - czytamy w dokumencie firmy Compensa, które cytuje portal. WP zwróciła się do Compensy o bardziej szczegółowe wyjaśnienia.
"Doniesienia medialne teoretycznie wskazujące winnego nie mogą być dla Towarzystwa przesłanką do uznania roszczenia. Takim wskazaniem jest prawomocny wyrok sądu wskazujący sprawcę zdarzenia, lub ze względu na czas trwania sprawy sądowej może to być np. opinia biegłego, czy zeznania świadków" - napisano w odpowiedzi na pismo redakcji. Compensa dodała, że w takich sytuacjach "występuje do prokuratury o wgląd w akta prowadzonego postępowania".
Tyle, że - jak przekonuje mec. Kowalski - firma jest już w posiadaniu takich akt. - W porozumieniu z Prokuraturą Okręgową w Piotrkowie udostępniłem ubezpieczycielowi materiały z postępowania przygotowawczego, w takim zakresie, w jakim mogłem. Ubezpieczyciel dostał m.in. notatkę policyjną oraz zeznania świadków, z których jasno wynika, że kierujący pojazdem Kia nie jest sprawcą wypadku - zapewnił adwokat.
Ekspertka: ubezpieczyciel poszedł w najłatwiejszym kierunku
Czy firma postąpiła źle? Sprawę - także w rozmowie z WP - skomentowała Magdalena Rok-Konopa, adwokatka specjalizująca się w sprawach dotyczących ubezpieczeń motoryzacyjnych, wiceprezeska Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych. Jej zdaniem "ubezpieczyciel poszedł w najłatwiejszym dla siebie kierunku, czyli odmówił wypłaty odszkodowania ze względu na brak udowodnienia winy sprawcy wypadku".
Ale orzecznictwo Sądu Najwyższego jednoznacznie wskazuje, że ubezpieczyciel również jest profesjonalistą, posiada rzeczoznawców i profesjonalne narzędzia z zakresu rekonstrukcji zdarzeń drogowych oraz techniki samochodowej, dzięki którym jest w stanie dokonać samodzielnego ustalenia sprawstwa wypadku
Rodzina ofiar nie może się pogodzić z postawą ubezpieczyciela. - Oni nie mają jakichś wielkich oczekiwań. Natomiast trzeba pewne sprawy pozamykać, już ponieśli koszty chociażby organizacji pogrzebu, zamknięcia firmy zmarłego syna, wiele innych zobowiązań. Wszystko z własnej kieszeni. Odszkodowanie powinno umożliwić im powrót do normalnego funkcjonowania, a jeżeli ubezpieczyciel będzie stał przy swoim, to ta wypłata odwlecze się o kilka lat. Ubezpieczyciel chyba zapomniał, co oznacza słowo empatia - ocenił mec. Kowalski.
Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska
- Pijany ksiądz wywołał skandal na pogrzebie noworodka. Jest reakcja biskupa
- Bestialski mord na 45-latce. Znaleziono odciętą głowę matki dwójki dzieci
- Łzy i rozpacz w Sejmie. "Rząd nie zainteresował się losem ewakuowanych z Gazy"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET