W to miejsce lepiej nie zapuszczać się po zmroku. Legenda mówi o tajemniczym duchu

2 min. czytania
02.04.2025 15:35
Obserwuj nas na Google

Bory Tucholskie to niezwykle cenny przyrodniczo obszar. Wakacje w Borach Tucholskich cieszą się dziś dużą popularnością. To rozległe tereny leśne, pełne wciąż nieodkrytych miejsc. Niektóre z nich obrosły legendami. Jedna z nich mówi o tajemniczym duchu, ukazującym się o północy.

Bory Tucholskie
fot. Adam Lawnik/East News
  • Bory Tucholskie to popularny kierunek wczasowiczów ceniących sobie kontakt z naturą
  • Znajduje się tu wiele nieodkrytych terenów, wokół których narosły legendy
  • Według jednej z nich na szlakach Borów Tucholskich nocą można spotkać tajemniczego ducha

Tajemnicze Bory Tucholskie

Bory Tucholskie swego czasu były prawdziwym turystycznym hitem. To jeden z największych w Polsce kompleksów leśnych, nazywany "zielonymi płucami Pomorza". Miejsce to znajduje się na pograniczu dwóch województw - pomorskiego i kujawsko-pomorskiego. Niezwykłe walory przyrodnicze przyciągają tu miłośników wypoczynku na łonie natury, jak i tych, którzy chcą odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku. W Borach Tucholskich nie brakuje zarówno popularnych turystycznie atrakcji, jak i miejsc wciąż jeszcze nieodkrytych. Co jakiś czas odnajdywane są tu także nawet archeologiczne skarby.

Nic więc dziwnego, że miejsce to obrosło w legendy, jak choćby tę o Diabelskim Kamieniu. Jedna z opowieści mówi także o tajemniczym duchu, który ukazuje się o północy. Postać w białym habicie przypomina zakonnika, przemierzając okolice w powozie ciągniętym przez dwa konie z ognistymi oczami. Powóz porusza się z ogromną prędkością, wydając z daleka słyszalne dźwięki.

Redakcja poleca

Legenda o duchu Borów Tucholskich

Jedną z historii związanych z legendą swego czasu przytoczył portal borytucholskie.net, powołujący się na "Legendy Borów Tucholskich" autorstwa Romana A. Reglińskiego. "W pewną mroźną, zimową noc jeden gospodarz wracał z Tucholi do swej leśnej osady. W środku mrocznego boru jego koń ciągnący sanie nagle stanął, zaczął się trwożyć i głośno dyszeć. Nie można go było zmusić do dalszej jazdy. Droga prowadziła tutaj przez głęboki jar do doliny Wdy. Nagle z tyłu doszły gospodarza odgłosy pędzącego powozu. Obejrzał się i stwierdził ze zgrozą, że to dogania go powózka ze złowieszczym duchem. Zwida galopem przemknęła obok, nie dotykając jednak jego sań" - czytamy.

Powóz ducha miał zatrzymać się w odległości ledwie kilku kroków i zniknąć dopiero na znak krzyża. Według legendy przestraszony koń gospodarza przez dwa dni nie chciał nic jeść, a kiedy już się uspokoił, nie dawał się już wyciągnąć ze stajni po zmroku. Tymczasem tajemnicza postać wciąż straszy podróżnych na szlakach Borów Tucholskich, jako jedna z wielu legend, jakimi są owiane.

Źródło: Radio ZET / borytucholskie.net

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET