Uporczywy problem we Wrocławiu. "Zakupy to koszmar", "Można oszaleć"
Mieszkańcy Wrocławia skarżą się na hałas w miejscach użyteczności publicznej, który jest wyjątkowo uporczywy w centrach handlowych i sklepach. Chodzi przede wszystkim o głośną muzykę. - Zakupy to dla mnie koszmar - opowiada w rozmowie z portalem RadioZET.pl pani Natasza, mieszkanka stolicy Dolnego Śląska.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Mieszkańcy Wrocławia zgłaszają problem chaotycznej muzyki w sklepach, szczególnie dokuczliwej w okresie przedświątecznym.
- Pani Natasza, wrażliwa na bodźce, opisuje zakupy jako przytłaczające doświadczenie z powodu hałasu i chaosu dźwiękowego.
- Niektóre sieci, takie jak Kaufland, wprowadzają Ciche Godziny dla osób wrażliwych, wyłączając muzykę i ograniczając dźwięki.
"Zakupy jak z horroru" we Wrocławiu. Drażni głośna muzyka i nie tylko
Na problem z chaosem dźwiękowym w sklepach i wrocławskich centrach handlowych zwrócili również uwagę czytelnicy "Gazety Wrocławskiej". "Najbardziej męcząca nie jest głośność, tylko fakt, że w każdym sklepie leci co innego, a na korytarzach jeszcze coś innego. Od tego można oszaleć" - pisze pan Robert. Z kolei pani Ewa podkreśla, że problem ten jest bardziej uciążliwy w okresie przedświątecznym. "Wszędzie kolędy lub świąteczne przeboje, każdy sprzedawca puszcza coś innego i wychodzi kakofonia. W innych okresach też bywa źle - niby relaksująca muzyka, plumkanie strumyczków czy ćwierkanie ptaszków - zamiast uspokajać, tylko irytuje" - ocenia kobieta.
Portal RadioZET.pl rozmawiał na ten temat również z panią Nataszą, mieszkanką stolicy Dolnego Śląska. Jak sama przyznaje, zakupy to dla niej koszmar, zwłaszcza w okresie przedświątecznym. - Niestety, ale jestem nadwrażliwa na wszelkie bodźce. Ostatnio musiałam kupić rodzinie prezenty, nie chciałam wszystkiego zamawiać przez internet, więc wybrałam się do jednej z wrocławskich galerii. Po ponad godzinie wyszłam zmęczona jak po 12-godzinnej zmianie w pracy - opowiada nam 28-latka.
"Dźwięki są chyba najgorsze"
Pani Natasza zwróciła uwagę na problem "zakupowego przebodźcowania". - Chaos przeogromny. Wszystkie zmysły są przeciążone, bardzo łatwo wpaść w irytację - nawet po zaledwie kilkunastu minutach w takim otoczeniu. Ale dźwięki są chyba najgorsze. Muzyka puszczana w poszczególnych sklepach miesza się z melodiami, które lecą na korytarzu, a także z głośnymi rozmowami, szelestem i całą gamą innych dźwięków. Naprawdę nie dziwię się, widząc w sklepach osoby, które odcinają się od tego dzięki słuchawkom. Zacznę robić tak samo, żeby nie zwariować następnym razem - dodaje.
Niektóre sieci handlowe są świadome tego problemu i wprowadzają pewne rozwiązania. Przykładowo, od 18 marca we wszystkich sklepach sieci Kaufland w Polsce funkcjonują tzw. Ciche Godziny. - Inicjatywa ma na celu zapewnienie bardziej przyjaznych warunków zakupów osobom szczególnie wrażliwym na bodźce sensoryczne - przekazał "Gazecie Wrocławskiej" Jakub Mazur z biura prasowego sieci Kaufland. W tym czasie wyłączana jest muzyka oraz komunikaty głosowe, a dźwięki generowane przez kasy są ograniczane do minimum. Podobne rozwiązanie wprowadza szereg innych sklepów w Polsce.
"Hałas, głośna muzyka i sygnały dźwiękowe, mocne oświetlenie oraz długie kolejki - to typowa oprawa zakupów w sklepach. Wszystkie te czynniki sprawiają, że dla osób z autyzmem zakupy stają się uciążliwe i stresujące. Przez nie wiele osób w spektrum rezygnuje z przebywania w miejscach publicznych, a codzienne zadania stają się dla nich dużym wyzwaniem" - podkreśliła Fundacja JiM. Do akcji wprowadzania Cichych Godzin dołącza coraz więcej sklepów i placówek.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET