1 tys. zł składki i miesiące przygotowań. „Wieczory panieńskie bardziej huczne niż śluby”
Ścianka w stylu glamour, fotograf, limuzyna i jacuzzi. Wieczory panieńskie coraz częściej ociekają luksusem. – Nie chodzi o samą imprezę, ale o to, co ona mówi o pannie młodej i osobach ją organizujących – tłumaczy socjolożka i badaczka Dorota Peretiatkowicz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ścianki w stylu glamour i sesje zdjęciowe to już niemal standard w czasie wieczorów panieńskich.
- Koszty wynajmu miejsca na wieczór panieński potrafią zaskoczyć.
- Przygotowania mogą rozpocząć się nawet wiele miesięcy przed terminem imprezy.
– Zamówiłyśmy tort w kształcie pierścionka zaręczynowego. Był złożony z mniejszych babeczek. Kosztował około 400 złotych, ale przepięknie prezentował się na zdjęciach – opowiada o niedawnym wieczorze panieńskim koleżanki, Kinga, nauczycielka. Jeśli mowa o zdjęciach, to od razu przypomina jej się ścianka. – Była z paneli cekinowych. Udekorowałyśmy ją dodatkowo złotymi balonami. Była droga, ale robiła wrażenie – wspomina. To właśnie tam ona i jej koleżanki spędziły pół wieczoru. Potem impreza przeniosła się do jacuzzi. – Najpierw była profesjonalna sesja zdjęciowa z fotografem, potem same robiłyśmy sobie zdjęcia – opowiada. Całości wydatków ostatecznie nie zliczała, ale podejrzewa, że sumy były królewskie. Tak jak wszystko wokół, bo motywem przewodnim wieczoru był styl glamour.
Rzutnik, PlayStation, stół do ping-ponga. W leśnej willi pod Warszawą, którą Aga, architektka, wynajęła rok temu, organizując wieczór panieński dla przyjaciółki, było praktycznie wszystko. – Do tego pokoje były w bardzo dobrym designie. Właściwie do każdego z nich przypisana była łazienka – wspomina. Ile kosztował nocleg? Za dwie noce dziewczyny zapłaciły około 8 tys. złotych. – Cena wynikała z tego, że panna młoda miała wymagania co do stylu imprezy i miejsca, gdzie ma się ona odbyć – wzrusza ramionami Aga.
– Wynajęłyśmy na weekend loft w centrum Krakowa. Za nocleg zapłaciłyśmy 1800 złotych – zaczyna swoje wyliczenia Marta, content managerka.Część wieczoru dziewczyny, a było ich tylko pięć, więc przedsięwzięcie tym więcej kosztowało, spędziły w mieszkaniu. Potem pojechały na miasto wynajętą limuzyną. Zapłaciły za nią kolejne 1000 złotych.
Kolację zamawiała każda we własnym zakresie, to kolejne ok. 100 zł. Wcześniej w mieszkaniu przygotowały osobne koktajlowe menu, które wydrukowały na ozdobnych kartkach w kolorach, które pasowały do dekoracji. Oczywiście wszystkie drinki podawały z suszonymi płatkami kwiatów. – Mam wrażenie, że wieczór kawalerski jest znacznie prostszy – podsumowuje Marta. I nie chodzi tu tylko o koszty.
Wielkie planowanie
Wieczory panieńskie stają się coraz droższe i bardziej luksusowe. Są organizowane z rozmachem i nie mają już wiele wspólnego ze skromnymi domówkami w gronie najbliższych przyjaciółek. Przybierają raczej formę widowiska. – To spektakle, w których panny młode grają główne role, a pozostałe uczestniczki asystują, by narracja pierwszoplanowych bohaterek mogła odbywać się zgodnie z ich wyobrażeniami – porównuje socjolożka Agata Rorbach.
By sprostać tym wyobrażeniom, przygotowania zaczynają się zazwyczaj już kilka miesięcy wcześniej. Najczęściej panna młoda tworzy na Facebooku grupę i zaprasza do niej swoje koleżanki, przyjaciółki, kuzynki – wszystkie osoby, które mają uczestniczyć w imprezie. Potem znika z grupy i zostawia dziewczyny. Wtedy rozpoczyna się wielkie planowanie.
Spraw do ogarnięcia jest dużo: miejsce, prezent dla panny młodej, jedzenie, picie, tort, dekoracje no i inne atrakcje. Chodzi oczywiście o to, żeby wstrzelić się w gust panny młodej i zapewnić jej udany wieczór. Czasami wymagania przyszłych panien młodych są wyjątkowo wysokie.
– Kiedyś zostałam włączona do „panieńskiej” konwersacji na Facebooku. Panna młoda naciskała, żebyśmy zorganizowały wieczór panieński na Fuerteventurze – wspomina Marta.
Gdy zobaczyła tę propozycję od razu wiedziała, że w zagranicznym wyjeździe nie będzie uczestniczyć. Było to dla niej za drogie przedsięwzięcie. – Ostatecznie jednak pomysł nie wypalił – wspomina z ulgą. Dziewczyny nie mogły się zgrać. Wyjazd za granicę wymaga jednak solidnej organizacji. – Niektóre osoby zaproszone na imprezę miały dzieci i nie mogły pozwolić sobie na taką długą nieobecność w tym czasie – wyjaśnia. Nie przypomina jednak sobie, by któraś z zaproszonych osób jako argument przeciwko zagranicznej wycieczce, podała zbyt duże koszty. – Chyba nikt nie przyznał otwarcie, że Fuerteventura będzie za droga. Może dziewczyny się wstydziły, a może rzeczywiście nie miały z tym problemu.
– Już samo pójście na wesele wiąże się z niemałymi kosztami – przypomina Kinga i wylicza: – Sukienka, buty, torebka, makijażystka no i koperta.
To wszystko okazuje się niewielkim wydatkiem w porównaniu z wieczorami panieńskimi. – Mam wrażenie, że te bywają teraz czasami bardziej huczne niż śluby. W ubiegłym roku byłam na takim, który kosztował mnie prawie 1000 złotych – wspomina. Pracuje w szkole, więc wydanie tak dużej sumy na wieczór panieński było dla niej sporym wyzwaniem finansowym. Co aż tyle kosztowało? – Trudno powiedzieć – mówi. Na pewno znaczna część składki poszła na domek. – Teraz jest moda na to, by nocleg rezerwować w górach, w lesie lub nad jeziorem. Już sama lokalizacja w takim przypadku kosztuje, ale płaci się także za standard.
Wieczór panieński, na którym Kinga bawiła się rok temu, odbył się w małej miejscowości pod Krakowem. – Z tarasu rozpościerał się widok na góry i las. Obok domku znajdowało się jacuzzi, z którego mogłyśmy korzystać. Był też duży taras. – To właśnie na nim ustawiłyśmy przystrojone stoły i wspomnianą ściankę – mówi Kinga. Ostatecznie za dwie noce dziewczyny zapłaciły około 2000 złotych i to po negocjacjach z właścicielką. – Musiałyśmy też zataić fakt, że w domku odbywać się będzie wieczór panieński, bo regulamin zabraniał tego typu imprez – zaznacza i dodaje, że wieczory panieńskie często organizowane są w tajemnicy przed gospodarzami. – Nasza impreza to nie był wyjątek – mówi.
Bez glutenu, wege
Adze znalezienie podwarszawskiej willi w lesie zajęło ponad miesiąc. Przed decyzją o rezerwacji sprawdzała tańsze oferty. – Obiektów na tak dużą grupę nie ma za wiele, zwłaszcza, jeśli zwraca się uwagę na odpowiedni standard pokoi – mówi. W imprezie brało udział 15 dziewczyn. – Nie chciałyśmy też koczować w polowych warunkach. Gdy ma się ponad 30 lat takie rzeczy już nie bawią – zwraca uwagę na kolejny wątek. Teraz gdy pary pobierają się najczęściej po 30-tce, a więc i wtedy organizują wieczory panieńskie czy kawalerskie, są już zazwyczaj zawodowo i finansowo ustatkowani.
Aga przyznaje, że panna młoda pokryła część kosztów. – Chciała, żebyśmy wybrały domek w odpowiednim standardzie, ale od razu podkreśliła, że się dorzuci.To nas odciążyło – zauważa. Ostatecznie składka wyniosła uczestniczki kilkaset złotych. – Jako świadkowa pokryłam część kosztów z własnej kieszeni, bo miałam świadomość tego, że gdyby zrzutka była zbyt wysoka, to połowa zaproszonych osób zrezygnowałaby z wyjazdu – wyjaśnia i dodaje: – Większość dziewczyn nie miało problemu z tym, żeby wyłożyć trochę więcej kasy i dobrze się bawić.
Z dobrą zabawą mimo ogromu organizacji i pieniędzy bywa jednak różnie. Przed wieczorem panieńskim w Krakowie, w którym uczestniczyła Marta, dziewczyny podzieliły się zadaniami. Marta miała zająć się jedzeniem i piciem. – Wybrałam to zadanie, bo wydawało mi się najprostsze. Miałam załatwić tylko przekąski – wspomina. Na początku chciała kupić standardowe czipsy, paluszki, popcorn, do tego upiec ciasto, przygotować kanapki, sałatkę. – Ale dziewczyny zaczęły przesyłać mi listę produktów, których nie jedzą. Jedna była wegetarianką, inna weganką, ktoś nie jadł glutenu. Było tego mnóstwo. Trudno było wymyślić przekąski, które każdemu będą odpowiadać – opowiada. Ostatecznie postawiła na catering. Jedzenie zamówiła w modnej restauracji.
Marta szybko przekonała się, że nawet alkohol w czasie wieczoru panieńskiego może poróżnić. – Dyskusjom nie było końca, co kto chce, stąd ostatecznie postawiłyśmy na drinki – wspomina. Aga doświadczyła tego samego. Przez dobry tydzień próbowała ustalić, kto co pije. Gdy w końcu podjęto decyzję, podczas wieczoru część dziewczyn zmieniła zdanie i od nowa trzeba było robić zakupy. I tak było ze wszystkim. Po wyjeździe dawno nie była tak zmęczona i zła.
Ścianka i dużo nerwów
Modny wieczór panieński oficjalnie uznaje się za udany, jeśli zostanie odpowiednio upamiętniony. Sesje zdjęciowe coraz częściej przypominają te ślubne. – Zamawia się fotografa, który robi tzw. reportaż z imprezy. Ze zdjęć potem powstaje album w postaci książki. To doskonały dodatek do prezentu dla panny młodej – tłumaczy Marta.
– Stąd ścianka jest obecnie nieodłączną częścią każdego wieczoru panieńskiego. Na jakimś tle przecież trzeba zrobić te wszystkie zdjęcia, które potem lądują w mediach społecznościowych – dodaje z lekkim zażenowaniem Kinga.
Z internetowych ofert wynika, że pakiety podstawowe często kosztują koło 1000-1500 złotych. Fotograf dokumentuje, to co dziewczyny robią na wieczorze panieńskim, ale głównym punktem jest właśnie zorganizowana sesja. Pakiet zawiera zazwyczaj 15-25 obrobionych zdjęć do pobrania z galerii internetowej i kilka odbitek papierowych. Pomoc w przygotowaniu sesji często nie jest w cenie.
– Wybrałyśmy sesję boho. Przed imprezą dogadałyśmy się z dziewczynami, że ubierzemy się w kolorowe zwiewne sukienki. Dla panny młodej zamówiłyśmy wianek z żywych kwiatów – wspomina Kinga. Zaznacza jednak, że zdjęcia nie wyszły najlepiej. – Każda dziewczyna martwiła się tym, jak wygląda na tle innych, było dużo powtórzeń i pretensji. Najbardziej zestresowana była panna młoda. Chyba czuła presję, żeby wyjść na zdjęciach lepiej od pozostałych dziewczyn. W końcu to miało być jej święto.
O stresie związanym z wieczorem panieńskim mówi także Marta. – Jedna z koleżanek opowiedziała mi, że przed swoją imprezą nie mogła spać, bo myślała tylko o tym, czy jej przyjaciółki na pewno przygotują wszystko tak, jak sobie wymarzyła – tłumaczy.
Co osiągnęła panna młoda
Dlaczego to, jak przebiega, a przede wszystkim jak wygląda wieczór panieński, jest dziś dla młodych kobiet wychodzących za mąż tak ważne? – Nie chodzi o sam wieczór panieński, ale o to, co taka impreza mówi o pannie młodej i osobach ją organizujących, w jakim świetle je stawia – tłumaczy socjolożka Dorota Peretiatkowicz. – Czy pokazuje, że takie osoby stać na spędzenie czasu w egzotycznym miejscu, czy najwyżej w strażackiej remizie. To z kolei ma świadczyć o tym, kim panna młoda jest w życiu, co osiągnęła, jakie ma aspiracje, jak chciałaby, żeby jej życie i małżeństwo wyglądało – dodaje badaczka.
Według Agaty Rorbach wieczory panieńskie są pewnego rodzaju formą autoprezentacji, na którą składają się takie czynniki jak: cechy osobowości, styl życia, estetyka, wyznawane poglądy, status ekonomiczny, czy przynależność do określonej grupy społecznej.
- Jeżeli chodzi o status majątkowy, Polacy nadal nie są bardzo rozwarstwieni. Z tego względu nasza codzienność często wygląda podobnie. W czasie takich imprez jak: wesela, chrzciny, wieczory panieńskie chcemy pokazać swoją wyjątkowość, udowodnić, że jesteśmy szczególni. Jeżeli już kogoś stać, to stara się pokazać, że należy do klasy średniej lub średniej wyższej – dodaje Peretiatkowicz.
Dowodem na przynależność do „elit” ma być właśnie huczna impreza zorganizowana zgodnie z obowiązującymi trendami. – Wieczory panieńskie, które przypominają imprezy celebrytów, to sposób na pozycjonowanie się – tłumaczy Peretiatkowicz. – Organizując takie wydarzenia, dziewczyny starają się pokazać, że to co robią, jest wyjątkowe i ponadprzeciętne, inne i niedostępne dla przeciętnego zjadacza chleba – dodaje.
Kobiety w obecnych czasach celebrują ten dzień według swojej własnej wizji, którą będą mogły zachować w pamięci nie tylko swojej, ale i mediów społecznościowych. To właśnie tam możemy zaobserwować rosnący trend gloryfikowania wieczorów panieńskich, który, zdaniem Rorbach, napędza kultura konsumpcyjna.
– Celebryci pozują na ściankach. Inni też chcą się pozycjonować. Dla wielu osób media społecznościowe odgrywają rolę ścianek. Pozwalają na pokazywanie pewnych zjawisk, korzystnych wycinków rzeczywistości. Dzięki nim możemy dawać światu to, co chcemy, żeby zobaczył. Kreować swój wizerunek. Resztę – tę mniej atrakcyjną – na ogół zostawiamy dla siebie – dodaje Peretiatkowicz.
Rorbach podobnie zauważa, że aplikacje takie jak: Facebook, TikTok, Instagram łatwo pozwalają „zwykłym śmiertelnikom” na kreowanie wizerunku. – Tworzymy wydarzenia niczym ze zdjęć podpatrzonych w mediach społecznościowych. To one często wyznaczają obowiązujący trend i narzucają pewnego rodzaju wyobrażenia i oczekiwania. Często są źródłem inspiracji co do wizji, względem rodzinnych uroczystości i nie dotyczy to tylko ślubów i wesel, ale również wydarzeń związanych z wiarą, obyczajowością, czy nawet kwestiami pogrzebowych – właściwie każdym elementem widowiska – wyjaśnia Rorbach.
Wieczór panieński? Irytacja
Chęć dosięgnięcia tego, co w mediach społecznościowych może być jednak zgubne. Bo wpływa na sposób postrzegania i odbioru wydarzeń rodzinnych. – Jesteśmy zadowoleni, gdy wydarzenia spełniły wizję, którą zbudowaliśmy sobie na fundamentach social mediów. Możemy również czuć rozczarowanie, smutek i żal, gdy rzeczywistość nie wpisała się w wyobrażony świat – tłumaczy Rorbach.
Aga właśnie oczekuje na kolejny wieczór panieński i już zdążyła się nim parę razy zirytować. – Na razie zamówiłyśmy fotografa. Za sesję mamy zapłacić około 700-800 złotych – mówi. To na razie jedyny pewnik.
Kinga wciąż regularnie dostaje zaproszenia na wieczory panieńskie, ale już nie we wszystkich uczestniczy. – Kiedyś na takie imprezy chodziłam znacznie częściej. Teraz dokonuję twardej kalkulacji i czasami, pomimo szczerej sympatii do panny młodej, stwierdzam, że mi się to nie opłaca – przyznaje.
Marta w przyszłym roku wychodzi za mąż. Nie zastanawiała się jeszcze, czy chce wieczór panieński i jaki miałby on być. – To fajna, ciekawa tradycja i chciałabym coś takiego przeżyć – zaznacza. – Ale gdy pomyślę o irytacji, która towarzyszyła mi przed tego typu imprezami, zastanawiam się, czy chcę fundować takie emocja moim przyjaciółkom.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET