Wrze przed marszami 25 maja. "Przy tym poziomie emocji to piłkarska ustawka"

3 min. czytania
22.05.2025 09:33
Obserwuj nas na Google

Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Radiem ZET wyraził zaniepokojenie faktem, iż w niedzielę 25 maja w Warszawie odbędą się dwa konkurencyjne, wielotysięczne marsze zwolenników Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego. - Przy tym poziomie emocji to piłkarska ustawka - powiedziała były prezydent. Jego zdaniem istotną rolę w uspokojeniu nastrojów może odegrać Andrzej Duda.

Trzaskowski Nawrocki
fot. Grzegorz Wajda/REPORTER, Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy odbędą się marsze zwolenników Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego.
  • Jakie zagrożenia w związku z tymi wydarzeniami dostrzega Aleksander Kwaśniewski.
  • Jaka - zdaniem byłego prezydenta - powinna być tu rola Andrzeja Dudy.

Marsze Trzaskowskiego i Nawrockiego. Kwaśniewski ostrzega przed "mordobiciem"

W niedzielę 25 maja w Warszawie odbędą się dwie wydarzenia, w których główne role odegrają kandydaci na prezydenta. Między godz. 11 a 18 zaplanowany jest "Marsz Patriotów" pod egidą KO oraz innych ugrupowań koalicji rządowej. Manifestacja, na którą zaprosił swoich zwolenników Rafał Trzaskowski, ma przejść ul. Marszałkowską między pl. Bankowym a Konstytucji. Z kolei na "wielki marsz za Polską" zaprosił Karol Nawrocki. Trasa ma przebiegać równolegle: z ronda de Gaulle'a do pl. Zamkowego przez Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście między godz. 10 a 17.

Organizacja dwóch konkurencyjnych, wielotysięcznych demonstracji niesie ze sobą spore ryzyko. Komentatorzy obawiają się, że może dojść do prowokacji oraz starć ze służbami porządkowym. O swoich obawach mówił m.in. w rozmowie z Radiem ZET Aleksander Kwaśniewski. Jego zdaniem fakt, iż te zgromadzenia odbywają się jednocześnie to "dramatyczna nieodpowiedzialność".

Oglądaj

- Przy tym poziomie emocji w Polsce zwożenie tysięcy ludzi do Warszawy to piłkarska ustawka. Nawet jeśli te trasy będą różne i nawet jeśli zapewnimy kolosalną liczę policjantów, to nie unikniemy starcia uczestników tych marszy, np. na dworach czy w restauracjach. Dziwię się Andrzejowi Dudzie, że nie reaguje - powiedział były prezydent. W jego opinii obecna głowa państwa powinna apelować o to zmianę godziny przynajmniej jednego z tych zgromadzeń.

Redakcja poleca

Kwaśniewski użył nawet sformułowania "mordobicie", zastanawiając się, czy jeśli dojdzie do eskalacji, to służby ocenią, że "to było nieuchronne''. - Mamy dwa wesela w jednej remizie. Może mi pan powiedzieć, po co? - pytał prowadzącego Bogdana Rymanowskiego. Co w takim razie powinny zrobić władze? - Zapewnić wystarczająco dużo policji i służb miejskich, żeby odgraniczyć te dwa pochody, zwłaszcza w miejscach "tranzytowych", jak właśnie dworce - tłumaczył.

"W podzielonych społeczeństwach wystarczy iskra"

Gość Radia ZET przytoczył też historię z 2004 roku, gdy mediował w trakcie Pomarańczowej Rewolucji w Ukrainie. - Od kilku dni trwał już Majdan, 100-200 tys. ludzi protestowało. I nagle dostałem informację, że Wiktor Janukowycz - ten, który sfałszował wtedy wybory - zwozi do Kijowa 60. tys. górników z Doniecka. Wyposażonych w kilofy i inne narzędzia, wiadomo, po co - relacjonował Kwaśniewski.

Na szczęście moi współpracownicy, potem ja, dzwoniliśmy, o tyle dobrze, że latami pracowaliśmy na tymi kontaktami. Najpierw do szefa sztabu Janukowycza, potem do niego samego. Mówię mu: "odwołaj to, o jeśli coś się stanie, to my nie jedziemy na dalsze rozmowy, tylko lecimy do Brukseli i oskarżamy ciebie, że doprowadzasz do wojny domowej". I na szczęście odwołał tych górników - Aleksander Kwaśniewski

Kwaśniewski przypomniał, że "w podzielonych, spolaryzowanych społeczeństwach wystarczy iskra, więc tego się nie robi, trzeba mieć trochę wyobraźni". - Rozumiem, że jako pierwszy ogłoszony był marsz Trzaskowskiego, więc decyzja sztabu Nawrockiego, żeby zorganizować równoległą manifestację, jest nieodpowiedzialna. I ta nieodpowiedzialność jest także po stronie doświadczonych polityków PiS, Kaczyńskiego, Błaszczaka. Oni wiedzą chyba, jak trudno jest zapewnić bezpieczeństwo na takich wydarzeniach - przyznał.

- Trzaskowski jest w o tyle trudnej sytuacji, że jako prezydent miasta daje zgoda te marsze. Gdyby się nie zgodził, to wyszłoby, że utrudnia życie konkurentowi - zauważył rozmówca Radia ZET. Jego zdaniem "rolę moralnego autorytetu w tej sprawie powinien odegrać Duda". - Mógłby zasugerować zmianę godziny, ale to też nie byłoby najlepsze rozwiązanie. Może inne dni, inne miasta - podsumował były prezydent.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET