Wstrząsająca relacja po ataku nożownika w Tomisławicach. "To był straszny widok"
W domu dziecka w Tomisławicach we wtorek przed godziną 23 z rąk nożownika zginęła 16-latka. Pięć rannych osób trafiło do szpitali. Prokuratura jest bardzo ostrożna w komentowaniu tragedii. Jednym z branych pod uwagę motywów jest zawód miłosny. Mieszkańcy wsi są przerażeni i podkreślają, że okolica jest spokojna, a dzieci z placówki nigdy nie sprawiały problemów.
Do tragedii w domu dziecka w Tomisławicach (woj. łódzkie) doszło we wtorek 9 maja około godziny 23. Policja zatrzymała 19-latka, który miał być sprawcą ataku. Dwie z pięciu osób, które zostały przewiezione do szpitali, trafiły do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. To dwóch nastolatków. Ich życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.
Tomisławice. Nastolatek ranny po ataku nożownika po operacji
- Jeden z nich trafił do kliniki chirurgii, przeszedł zabieg operacyjny, miał szereg ran kłutych. Dziecko jest w stanie stabilnym, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Drugi pacjent został przyjęty do kliniki neurochirurgii - mówił Radiu ZET rzecznik placówki Adam Czerwiński. W jego przypadku operacja nie była konieczna. Stan nastolatka jest dobry. Zostanie jednak na obserwacji w szpitalu jeszcze co najmniej przez kilka dni.
Krwawa rzeź w domu dziecka. Zaskakujące słowa o Oliwii i Danielu
Mieszkańcy Tomisławic są w szoku po tym, co wydarzyło się w nocy w ich niewielkiej miejscowości. - Nie wiem, co powiedzieć. Tragedia. To taka spokojna okolica. Nic nie słyszałem - relacjonował w rozmowie z Radiem ZET jeden z mężczyzn.
Sąsiedzi podkreślają, że dzieci z placówki nigdy nie sprawiały problemów. - Mieszkam tutaj od urodzenia, to ponad 50 lat. Nigdy nie zdarzyła się wcześniej tutaj taka sytuacja. Od razu zadzwoniła do mnie córka, która mówi „Mama, zamykaj się szybko w domu, wielka tragedia się zdarzyła”. Wystraszyłam się. Bałam się, że ten ktoś jeszcze wpadnie w jakiś szał, że zacznie dalej zabijać. Zamknęłam wszystkie drzwi na zamek, opuściłam rolety w oknach i siedziałam bardzo cicho. Potem już tylko słyszałam, jak przyjechała policja, potem karetki - opowiadała jedna z mieszkanek w rozmowie z portalem tulodz.pl.
atak nożownika w Tomisławicach
Sąsiedzi o tragedii w domu dziecka: "Bałam się"
- Jak tylko usłyszałam te głośne syreny, natychmiast wyszłam z domu. Bałam się, ale chciałam sprawdzić, co się dzieje. Myślałam, że może jakiś wypadek na drodze. Nagle zobaczyłam bardzo dużo aut, cała droga była zastawiona. Ratownicy wynosili te biedne dzieci na noszach, to był straszny widok - dodała inna.
Prokuratura sprawdza teraz, czy placówka była wystarczająco nadzorowana i w jaki sposób nożownik dostał się do wnętrza budynku. W miejscu zbrodni nadal trwa zabezpieczanie wszystkich śladów. - Został użyty pozyskany z zasobów policji najnowszy sprzęt techniczny w postaci skanera 3D - poinformowała Radio ZET Jolanta Szkilnik z prokuratury w Sieradzu. Daje on szczegółowy, całościowy obraz miejsca, w którym rozegrał się dramat.
Śledczy ustalą również, jakie relacje łączyły napastnika z 16-latką. Wiadomo, że sprawca nie był wychowankiem placówki. W chwili zatrzymania był trzeźwy. Pobrana została od niego krew do badań na obecność narkotyków. W czasie najbliższych godzin 19-latek zostanie przesłuchany. Zostanie mu przedstawiony zarzut zabójstwa 16-latki i usiłowania zabójstwa kilku pozostałych podopiecznych domu dziecka.
Rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka zaznaczył, że 19-latek z ofiarą ataku spotykał się od jakiegoś czasu. - Jednym z motywów, który brany jest pod uwagę jako najbardziej prawdopodobny, jest zawód miłosny, że na tym tle doszło do kłótni – przekazał rzecznik. Podopiecznym i pracownikom domu dziecka jest udzielana pomoc psychologiczna – oświadczyła minister rodziny Marlena Maląg.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET