Wysokie mandaty w górach. Za to turyści słono zapłacą. "Jedyny sposób"
Od stycznia turyści, którzy u naszych południowych sąsiadów będą świadomie niszczyć trasy do narciarstwa biegowego, zapłacą nawet 10 tysięcy czeskich koron (około 1730 zł). W Polsce na razie kar nie ma, choć fani zimowych aktywności o to wnioskują. Powstała nawet specjalna petycja.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kary za niszczenie tras wprowadzono w Czechach.
- Co obejmuje inicjatywa ustawodawcza dotycząca ochrony tras narciarskich.
- Które kwestie są kluczowe w debacie o niszczeniu tras narciarskich w Polsce.
Czesi wprowadzają kary za niszczenie tras narciarskich
Od stycznia w Czechach weszły nowe przepisy. Za uszkodzenie trasy narciarskiej (np. deptanie śladów pieszo lub wjazd techniką nieuprawnioną) można zapłacić nawet 10 tysięcy czeskich koron. Informacja ta wywołała dyskusję na grupie zrzeszającej miłośników narciarstwa biegowego w Polsce. Wielu internautów oczekuje, że podobne przepisy będą z czasem obowiązywać także w naszym kraju.
"I to jedyny sposób na tych, którzy »nie widzą«, że idą po torze, nie widzą nic złego w tym, że ktoś rozjechał quadem czy czymkolwiek innym, bo »cóż takiego się stało?«. Nie widzą też nijakiego związku poszanowania dobra wspólnego z kulturą osobistą, wychowaniem, szacunkiem do czyjejś pracy czy własności. Ogólnie są raczej ślepi i tylko konkretny mandat może im ten »wzrok« przywrócić" - napisał pan Alek. Komentarzy w podobnym tonie jest więcej. "Brawo Czesi! Kraj cywilizowany!", "I bardzo dobrze", "Jeżeli chodzi o biegówki, to Czechom można tylko pozazdrościć" - czytamy.
Trwają prace nad zmianą przepisów w Polsce
O problemie z niszczeniem tras narciarskich mówi się już od dawna. W 2024 roku pojawiła się petycja w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej w tym zakresie. Zmiany te miałyby służyć ochronie narciarskich tras biegowych przed wstępem innych osób – pieszych, osób poruszających się na sankach czy psimi zaprzęgami. Warto również podkreślić, że najistotniejsza jest w tej sprawie kwestia bezpieczeństwa; skutki kolizji spacerowicza albo dziecka na sankach z narciarzem zjeżdżającym ze stoku z dużą prędkością mogłyby mieć poważne negatywne konsekwencje zdrowotne.
Teraz trwają prace legislacyjne nad zmianą obowiązujących przepisów. Chodzi między innymi o zakaz wstępu pieszych w wyratrakowane miejsca, a także surowe kary za niszczenie torów. - Mamy nadzieję, że powstanie prawo, które będzie chronić naszą pracę, naszą pasję i bezpieczeństwo - zarówno narciarzy biegowych, jak i pieszych. W takiej dziurawej trasie ze zniszczonymi torami można się po prostu połamać albo nawet zabić. Z drugiej strony to jest po prostu przeszkadzanie w komfortowym biegu na nartach, ale na pierwszym miejscu jest bezpieczeństwo - powiedział Leszek Kosiorowski, rzecznik stowarzyszenia Bieg Piastów, cytowany przez Radio Wrocław.
Każdej zimy głośno jest o turystach spacerujących po wyratrakowanych trasach na Polanie Jakuszyckiej. - Często wieczorem, jak przygotowuję trasy, to spotykam się z tym, że turyści chodzą, depczą. Jeszcze, żeby szli gdzieś bokiem trasy albo po prostu nie niszczyli tych torów, a często zdarzają się tacy, którzy ewidentnie idą po to chyba, żeby zniszczyć - twierdzi Marek Operacz, kierownik tras w rozmowie z Radiem Wrocław. Problemem są także dodatkowe koszty; utrzymanie kilometra tras kosztuje dużo.
Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET