Za świadectwo z czerwonym paskiem 100 zł, za szóstkę nagroda. „Nie róbmy tego naszym dzieciom”
Wraz ze zbliżającym się zakończeniem roku szkolnego wraca temat nagród za zdobycie świadectwa z czerwonym paskiem. Nauczyciele nieraz sami podwyższają dzieciom oceny, by można było ich wyróżnić, rodzice ustalają specjalne cenniki za szóstki, a uczniowie? - Pytają o sens nauki - komentuje szkolna pedagożka.
Ewa, gdy jej syn Kuba poszedł do czwartej klasy, starała się go odciągnąć od ukochanej piłki nożnej i zmobilizować do nauki. Prośby, groźby słabo działały, więc wprowadziła motywator finansowy. Za szóstkę, którą dostał z mało lubianego polskiego, dała mu 10 zł. - Miała to być jednorazowa nagroda – zaznacza mama dziś piątoklasisty.
Wraz z kolejnymi dobrze napisanymi sprawdzianami padało jednak pytanie od Kuby: co w zamian? - U jego kolegi z ławki działa podobny system, więc tym trudniej było z tym skończyć – przyznaje Ewa. Stąd utrwaliło się już, że za szóstkę dostaje symboliczne (ale jednak) sześć złotych, za piątkę – pięć. Za świadectwo z czerwonym paskiem Ewa planuje dać mu 100 zł.
Sławkowi pomysł wprowadzenia podobnego systemu dla jego trzech córek przyszedł kiedyś do głowy, ale skończyło się na doraźnym stawianiu warunków finansowych. I raczej jako groźba niż nagroda. - Najstarszej córce, licealistce, mówię czasem, że nie dostanie tygodniówki i pieniędzy na zakupy, jeżeli np. nie poprawi oceny. Teraz była zagrożona z chemii. Miała szlaban na wydatki. Poprawiła, pieniądze otrzymuje jak wcześniej – opowiada. Dodaje, że walka o poprawę oceny okupiona była też wieloma awanturami i godzinami korepetycji, więc nie działał tu tylko element materialny.
Za świadectwo z paskiem już nie książka
A ten zwłaszcza przy okazji zakończenia roku szkolnego wraca ze zdwojoną siłą. Piątki, szóstki, wzorowe zachowanie, czerwony pasek – niektóre dzieci za każdy z tych elementów wciąż są nagradzane przez rodziców. Albo finansowo albo zakupem zabawki lub wycieczką. Jeśli nie rodzice, to chociaż dziadkowie, jak opowiadają uczniowie, dadzą im 100 czy 200 zł.
Pod wpływem tego zmienia się też szkolna tradycja wręczania najlepszym uczniom książek na koniec roku. U Ewy na messengerowej grupie rodziców pojawiły się początkowo pomysły, by zamiast tego kupić uczniom np. bon do Empiku, żeby same wybrały sobie lekturę. Niektórzy zaproponowali, żeby od książkowej tradycji zupełnie odjeść i dać dzieciom coś, co im naprawdę sprawi radość, czyli wspólne wyjście na pizze. - Argumentowano to tym, że rok temu pozycje, które dostały, niekoniecznie były dla wszystkich interesujące – tłumaczy Ewa.
- To jest tak naprawdę pytanie o to, w jaki sposób motywujemy dzieci i jaką motywację wzmacniamy: wewnętrzną czy zewnętrzną – komentuje pedagożka szkolna Marta Szymczyk, prowadząca profil Nieszablonowa pedagożka. - Gdy ktoś decyduje się na płacenie dziecku za świadectwa z wyróżnieniem i wysokie oceny, to u takiego ucznia pojawia się pytanie o sens nauki. Czy uczymy się po to, żeby zdobywać dobre stopnie i mieć z tego korzyść materialną, czy uczymy się po to, żeby umieć i się rozwijać – tłumaczy.
Magdalena Prokaryn-Dynarska, dyrektorka SP nr 1 w Łodzi, dodaje, że jeśli chodzi o nagrody książkowe, to zawsze szkoła podstemplowuje je, a wychowawca wpisuje specjalną dedykację uczniom. Ósmoklasiści, którzy przez wszystkie lata mieli świadectwa z paskiem, dostają jeszcze szklane statuetki z grafiką Adama Mickiewicza, patrona szkoły. - To jest w tym najważniejsze: docenienie, wyróżnienie – tak dyrektorka stara się pokazać młodzieży niematerialną wartość upominków. - Chodzi o symboliczne uhonorowanie osiągnięć ucznia, bo z wręczeniem nagród wiąże się też cała uroczystość – dodaje Małgorzata Zwolińska, dyrektorka SP nr 45 w Łodzi.
Więcej świadectw z czerwonym paskiem
Choć rodzice nie ukrywają, że działa to też w drugą stronę. Monika, mama szóstoklasistki, zaznacza, że nie należy do grona tzw. cennikowych mam. Córce powtarza, że uczy się dla siebie, a nie dla ocen. Co zresztą nieraz jej wytyka, gdy zwraca jej uwagę, żeby jednak bardziej przyłożyła się do nauki. - Ostatnio napisał do mnie wychowawca córki, że brakuje jej niewiele do czerwonego paska, więc podwyższy jej ocenę z WF na szóstkę i będzie miała pasek – opowiada Monika. - Bardziej jemu na tym zależało niż mnie – dodaje, od razu zaznaczając, że nawet o to nie prosiła.
Jej zdaniem wynika to z kultury szkoły i rywalizacji nauczycieli - kto ilu uczniów będzie miał wyróżnionych w klasie. - Oczywiście te czerwone paski nijak się mają do wiedzy, bo córka praktycznie nie pochyla się nad nauką – zaznacza. Uważa, że potem przenosi się to na rodziców.
- Dużo mam ma parcie na czerwony pasek. To jest dla mnie zrozumiałe tylko w wypadku ósmoklasistów – mówi. Przy rekrutacji do szkół ponadpodstawowych pod uwagę brane są bowiem wyniki egzaminu ósmoklasisty, oceny z wybranych przedmiotów i właśnie to, czy uczeń ma świadectwo z czerwonym paskiem.
Na zakończenie roku szkolnego promocja
Na powracający temat gonitwy za ocenami i świadectwem z wyróżnieniem zwróciła też uwagę Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka. W mediach społecznościowych skrytykowała kampanie reklamowe, które zakładają m.in. obniżkę odpowiadającą ocenie ucznia na koniec roku (np. 5 zł za piątkę). Uznała je za naruszające prawa konsumenckie i nie sprzyjające realizacji postanowień Konwencji o prawach dziecka oraz o prawach osób niepełnosprawnych.
„Apelujemy do przedsiębiorców i przedstawicieli sieci handlowych, by nie oferowali podobnych ofert. (…) Takie działania, choć pozornie przyjazne dzieciom i rodzinom, w rzeczywistości naruszają podmiotowość dzieci. Każde dziecko jest wyjątkowe i wartościowe bez względu na uzyskiwane oceny. Każde dziecko posiada unikalne talenty, umiejętności i cechy charakteru, które nie zawsze znajdują odzwierciedlenie w szkolnych stopniach” – napisała, podkreślając, że koncentrowanie się na ocenach „może prowadzić do niepotrzebnej presji i poczucia niższej wartości wśród dzieci oraz nastolatków, którzy z różnych przyczyn nie osiągają najwyższych wyników.”
„Warto pamiętać, że wartość dziecka tkwi w jego charakterze, empatii, umiejętności współpracy, kreatywności i zdolności do pokonywania trudności” – dodała. W podobnym tonie wypowiadała się w rozmowie z RadioZET.pl dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, ordynator oddziału psychiatrycznego dla dzieci w Szpitalu im. Józefa Babińskiego w Łodzi. - W naszym społeczeństwie jesteśmy nastawieni na tzw. sukces, który wciąż jest rozumiany przez dużą część rodziców jako dobra szkoła, dobre oceny i czerwony pasek. Bo tak jest łatwiej, bo to jest namacalne. To można pokazać, zobaczyć – mówiła.
Żeby się rozwijać
Przypominała też, że nieraz ten czerwony pasek jest okupiony ogromnym stresem i ponadludzkim wysiłkiem. - Czemu ten czerwony pasek dla tego rodzica jest tak ważny? Pod spodem są niespełnione ambicje, dużo lęku, niepewności, nieprzyznawania się do braku kompetencji. Rodzice często określają siebie przez pryzmat dziecka. Jak ono ma czerwony pasek, to tak jakby rodzice odnieśli sukces – mówiła.
- Ważne jest, żeby dziecko czuło wewnętrzną potrzebę rozwoju, poszerzania wiedzy, a nie żeby robiło coś, by zyskać namacalną korzyść – tak zawsze stara się to tłumaczyć Marta Szymczyk. Ewa sama przyznaje, że taki system, jaki przez przypadek zastosowała wobec syna, nie do końca jej pasuje. Planuje więc od przyszłego roku płacić synowi kieszonkowe, nie uzależniając wypłat od ocen. Rodzice w klasie co do nagród nie mogli dojść do porozumienia, więc zostali przy książkowej tradycji.
Monika stara się pokazywać córce, jak szkoły się różnią między sobą. Jeśli się więc postara za dwa lata i w ósmej klasie zdobędzie czerwony pasek, to będzie miała większe szanse na to, by dostać się do takiego liceum, które będzie dla niej inspirujące. - Liczę na jej świadomość i mądrość w tym względzie, ale nie wiem, jak będzie. Wcześniej jednak nie mam zamiaru się nad tym pochylać. Nie róbmy tego naszym dzieciom – stwierdza.
Źródło: Radio ZET
- „Gdyby nie to, w edukacji przeskoczylibyśmy Finlandię.” Co robi nam hałas w szkole?
- Stos błędów, powtórzeń i anglicyzmów. Dzisiejsza młodzież nie potrafi mówić po polsku
- Rzeczniczka Praw Dziecka: Przed nami jeszcze dużo zmian, żeby dzieci w Polsce były bezpieczne
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET