`

„Zaczęło się z przytupem, a potem schody”. Jak nauczyciele oceniają pierwszy rok Nowackiej w MEN?

5 min. czytania
12.12.2024 07:50
Obserwuj nas na Google

Wspólne spotkania, konsultacje, ładniejszy język - nauczyciele, rodzice i edukacyjni aktywiści zauważają zmiany, jakie przyniósł mijający właśnie pierwszy rok nowych władz w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Listę oczekiwań mają jednak jeszcze dłuższą. - Poprawa atmosfery dialogu to ogromny plus, ale czekamy na efekty tego dialogu. Po ostatnim roku czuję niedosyt – przyznaje w rozmowie z RadioZET.pl Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

Barbara Nowacka
fot. Polska Press/East News
  • Mija 2024 rok i jednocześnie pierwszy rok nowych władz MEN. Nauczycieli pozytywnie zaskoczyła chęć współpracy ze strony ministerstwa, propozycje wspólnych spotkań i szerszych konsultacji.
  • W kolejnych latach chcieliby przede wszystkim zadbania o lepsze warunki pracy nauczycieli i większej swobody w nauczaniu. Z niecierpliwością czekają także na zapowiedzianą reformę kształcenia.
  • Mieliśmy dużo dobrych gestów, ale mało konkretów – podsumowuje ostatnie 12 miesięcy Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

MEN na czele z Barbarą Nowacką. Jakie zmiany?

- Zaczęło się z przytupem i od zaskoczeń – wspomina koniec roku 2023 i jednocześnie początek władzy koalicji 15 października Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. - Władze Ministerstwa Edukacji Narodowej zaczęły się z nami spotykać. Przyjmowały nasze stanowiska, pojawiały się na konferencjach – wylicza. Taką chęć współpracy ocenia jako jeden z największych plusów mijającego roku w edukacji i pierwszego roku Barbary Nowackiej jako szefowej MEN.

Na jednym z pierwszych spotkań z nowymi władzami resortu edukacji OSKKO postulowało zresztą, by w końcu wykorzystywać potencjał Instytutu Badań Edukacyjnych, zatrudnić tam dobrych fachowców, zacząć prowadzić badania. - I to się stało, jest to godne pochwały. IBE pracuje m.in. nad ambitnym projektem, jakim jest profil absolwenta – stwierdza Pleśniar.

MEN konsultuje, pyta i co dalej?

Dawid Łasiński, nauczyciel chemii, znany w sieci jako Pan Belfer, za główny pozytyw ostatnich 12 miesięcy i nowej władzy również uznaje to, że MEN i IBE otwierają się na konsultacje np. te związane z tworzeniem profilu absolwenta. - Może to nie jest jeszcze idealna sytuacja, ale samo to, że jest pewne forum do dyskusji, wiele znaczy – stwierdza Łasiński. Wraca tu też do ograniczenia podstaw programowych pod koniec ubiegłego roku szkolnego. Wtedy również nauczyciele mogli zgłaszać swojego uwagi. - Co prawda nie wiemy, co z tymi uwagami się potem działo, ale sam fakt, że była możliwość wyrażenia opinii przez praktyków, jest dużą zmianą. Wcześniej tego nie było – ocenia chemik.

Jeśli mowa o podstawach programowych, to Gabriel Wołosewicz, Nauczyciel Roku 2024, za dobry znak uważa zapowiedź MEN w sprawie powrotu przyrody do szkoły podstawowej od 2026 roku dla klas 4-6 w miejsce biologii, chemii i geografii. Głównym argumentem, jaki podnosi resort edukacji przy dyskusji o tej zmianie, jest problem ze znalezieniem kadry do trzech różnych przedmiotów przede wszystkim w wiejskich szkołach. - To będzie wiązało się z kształtowaniem umiejętności biologiczno-chemicznych u dzieci, ale pod względem praktycznym. Przedmiot ten będzie interdyscyplinarny, będą nam nim możliwe np. projekty ekologiczne – to plusy, jakie dostrzega w zapowiedziach powrotu przyrody, Wołosewicz.

Redakcja poleca

Umiejętności praktyczne, w tym wypadku akurat przedsiębiorcze, Nauczyciel Roku docenia też w nowym przedmiocie - biznes i zarządzanie. Dla jasności przedmiot ten wprowadziła jeszcze poprzednia władza i zaproponowała, by był on także na maturze. Obecne MEN, o czym niedawno informowaliśmy, zdecydowało, że nie będzie się wycofywać z tego pomysłu. Chętni od 2027 roku będą więc mogli zdawać biznes i zarządzanie na egzaminie maturalnym.

Wyczekiwana reforma edukacji za dwa lata

Dawid Łasiński szczególnie czeka jednak na 2026 rok, a konkretnie na zapowiedziane zmiany podstaw programowych i kompleksową reformę kształcenia zapowiedzianą przez MEN. - Jestem bardzo ciekaw pierwszych informacji na temat tego co nas czeka - mówi. - I tu zaczynają się schody i trochę gorsze strony tego mijającego roku, bo mieliśmy dużo dobrych gestów, ale mało konkretów – stwierdza Pleśniar. - Radykalna poprawa atmosfery dialogu to ogromny plus, ale czekamy na efekty tego dialogu – dodaje Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Pleśniar obawia się np., że tych wszystkich ambitnych reform, planów, zamierzeń nie będzie kim realizować, bo wciąż warunki pracy nie przyciągających młodych osób do szkoły, a wśród nauczycieli i dyrektorów nie ma przesadnego entuzjazmu do dokonywania kolejnych reform. Jego zdaniem w tym względzie nie widać na razie światełka w tunelu, bo nie zapowiada się żadna reforma, która docelowo ukształtuje zawód nauczyciela po nowemu. - Premier zadeklarował powiązanie pensji nauczycieli ze średnią krajową, ale diabeł tkwi w szczegółach, musi to być zrobione według jakiegoś współczynnika. Młodzi adepci zawodu spodziewają się, że będą zarabiać 7-10 tys. na rękę z biegiem lat i w zamian za to będą gotowi uczyć cudze dzieci – mówi Pleśniar.

- Podwyżki dla nauczycieli – przypomina jednak Anna Schmidt-Fic, nauczycielka matematyki, liderka „Protestu z Wykrzyknikiem” i matka, mówiąc o pozytywach ostatnich 12 miesięcy i nowej władzy. Przypomnijmy, że wiosną z wyrównaniem od stycznia nauczyciele dostali 30 proc. podwyżki wynagrodzeń. - I chyba niestety więcej pozytywów nie mogę wskazać – przyznaje Schmidt-Fic. - Zmienił się język, ładniej się mówi o nauczycielach. Słuchamy pięknych, okrągłych fraz, ale w szkołach jest gorzej pod względem dobrostanu nauczycieli, a figura nauczycieli jest dla mnie kluczowa w edukacji – dodaje w podobnym tonie co szef OSKKO.

Redakcja poleca

Jej zdaniem nowe podstawy programowe nie niosą faktycznej zmiany, nie odmieniają szkoły, chociaż są nowocześnie zrobione. - Wciąż zamiast swobody jest konieczność stosowania się do ram i ogromny ciężar wymagań – stwierdza. ZNP z kolei wnioskował o zmianę procedur awansu zawodowego nauczycieli, oceny ich pracy i zasad działania komisji dyscyplinarnych. I to są wciąż główne oczekiwania na najbliższe miesiące. Zwłaszcza że, jak podkreśla prezes ZNP, za tym nie idzie konieczność szukania na to funduszy. - Niektóre nasze wnioski do dzisiaj nie znalazły zmaterializowania w postaci projektu, a za chwilę minie rok od pierwszego naszego spotkania z nowymi władzami MEN. Czuję niedosyt – przyznaje Broniarz.

Wysłuchać nauczycieli

Gabriel Wołosewicz, Nauczyciel Roku 2024, ma całą listę oczekiwań. Oprócz wspomnianej już przez innych większej swobody w nauczaniu dla nauczycieli czeka m.in. na dostosowanie metod nauczania do indywidualnych potrzeb uczniów. To jednak już teraz nauczyciele powinni realizować, ale, na co zwracają uwagę, potrzebne są do tego mniejsze, maksymalnie kilkunastoosobowe grupy. Wtedy można by też położyć nacisk na umiejętności praktyczne i pracę zespołową. - Wyczekuję także większej dostępności do edukacji dla osób z niepełnosprawnościami, żeby dzieci z różnych środowisk miały łatwiejszy dostęp do edukacji np. w kwestii dojazdu do szkół – mówi Wołosewicz.

Czego jeszcze wyczekuje w najbliższym czasie? Lepszego wyposażenia szkół, wykorzystania technologii w nauczaniu, dostępu do aplikacji edukacyjnych, a także większej dostępności do psychologa i pedagoga dla młodzieży. - Kształcenie zawodowe musi ulec zmianie, bo jak wynika z badań, 65 proc. dzieci, które rozpoczynają naukę w podstawówkach, będą pracowały w zawodach, które jeszcze nie powstały. A my wciąż mamy zawód technik handlowiec, nie patrząc na to, że dziś handlowcy pracują głównie w sieci – podaje przykład Wołosewicz. Ma nadzieję, że przy okazji reformy zapowiadanej na 2026 rok będzie też dyskusja nad kształceniem zawodowym.

Anna Schmidt-Fic czeka z kolei na zapowiedziane w kampanii stworzenie Komisji Edukacji Narodowej, ale takiej z prawdziwego zdarzenia, czyli ciała złożonego z naukowców, pedagogów, nauczycieli, którzy w drodze dyskusji a nie narzucania, będą pracować nad zmianami. - Na razie brakuje mi u rządzących myślenia o realnych zmianach w edukacji tak, jak o nich mówią – wyjaśnia matematyczka. - Więcej konsultacji i rozmowy zanim coś się zrobi. Ale też więcej słuchania, a nie tylko rozmowy, byle rozmawiać – dodaje swoje oczekiwania Marek Pleśniar.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET