`

5-latek nie żyje. Adopcyjni rodzice bili go tak, że dostał trzech wylewów. "Nie mógł nawet pić"

3 min. czytania
31.07.2023 19:39
Obserwuj nas na Google

Małżeństwo z amerykańskiej Pensylwanii przez długi czas znęcało się nad swoim adoptowanym synkiem. 34-latka i 33-latek tak brutalnie katowali 5-latka, że ten dostał aż trzech wylewów krwi do mózgu. Po jego śmierci para złożyła zbiórkę internetową.

Landon
fot. Shutterstock.com, Twitter (screen)

Ta bulwersująca historia wydarzyła się w amerykańskim stanie Pensylwania. Jak pisał "Daily Mail", w styczniu tego roku do jednego z tamtejszych szpitali trafił z poważnymi obrażeniami głowy i szyi 5-letni Landon. Stan chłopca był bardzo ciężki, a jego adopcyjni rodzice - Lauren i Jacob Maloberti - utrzymywali, że to z powodu przebytego miesiąc wcześniej COVID-19.

USA. Zakatowali 5-letniego synka na śmierć. Dostał trzech wylewów

Lekarze nie dali jednak wiary tym tłumaczeniom i zawiadomili policję. Obrażenia Landona były na tyle poważne, że nie mógł on nawet "jeść, pić i stać". W ciągu kilku dni od momentu, gdy trafił pod opiekę medyków, dostał aż trzech wylewów krwi do mózgu. Po tygodniu zmarł.

Redakcja poleca

"Policja poinformowała, że dziecko miało liczne siniaki na ciele, nie mogło samodzielnie oddychać i doznało rotacyjnego urazu głowy odpowiadającego poważnemu znęcaniu się. Jeden z lekarzy opisał znęcanie jako tortury" - czytamy w artykule na stronie "Daily Mail". Śledztwo wykazało, że 5-latek był regularnie maltretowany przez parę, która oprócz niego ma jeszcze pięcioro dzieci. One również potwierdziły, że 34-letnia Lauren i 33-letni Jacob znęcali się nad ich bratem i traktowali go gorzej niż resztę.

Miał być m.in. uderzany w twarz otwartą dłonią bądź drewnianą łyżką. Lauren miała również przyznawać się swoi współpracownikom, że nienawidzi Landona, że "nie da się go kochać" i że pragnie go zabić. Te wszystkie ustalenia przyczyniły się do oskarżenia pary o morderstwo I stopnia, znęcanie się nad dzieckiem i jeszcze kilka innych czynów. Oboje trafili już do aresztu. Czekają na pierwszą rozprawę, która zaplanowana została na 8 sierpnia.

Jeszcze przed śmiercią 5-latka założyli zbiórkę na portalu crowdfoundingowym, w celu zebrania środków na pomoc prawną. Napisali, że zawieszono im prawa rodzicielskie. "Jesteśmy zdruzgotani. Oboje potrzebujemy dobrych prawników. Moje dzieci to mój świat. Pomóżcie nam walczyć, nie mogę żyć bez naszych dzieci" - napisała Lauren. Ustalenia śledczych brzmią jednak dla kobiety i jej męża druzgocąco.

- Landon miał uraz głowy i szyi zadany tępym narzędziem, a także uraz tułowia i kończyn. Jego obrażenia spowodowały znaczny ból w momencie ich zadania, z upośledzeniem funkcji, w tym niezdolnością do stania, niezdolnością do jedzenia i picia oraz utratą przytomności - przekazała prokurator okręgowa hrabstwa Westmoreland Nicole Ziccarelli, cytowana przez "Daily Mail".

Landon przez całe swoje krótkie życie cierpiał. Zamierzamy wnieść oskarżenie w tej sprawie z godnością i honorem, na jakie zasługuje Landon - prok. Nicole Ziccarelli

Pozostała piątka dzieci Malobetich jest już bezpieczna i pod opieką. "Daily Mail" poruszył też wątek biologicznej babci Landona, Kathie Sheffler, która od kwietnia 2022 nie miała kontaktu z wnukiem. Lauren uniemożliwiała jej to, ponieważ - według relacji Sheffler - Landon bardzo kochał babcię, a "nigdy nie byłby w stanie powiedzieć tego swojej adopcyjnej matce".

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Daily Mail/Twitter

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET