W niedzielę dwa helikoptery zabrały z obozu pierwszego (4850 m) na Nanga Parbat (8126 m) Elisabeth Revol oraz Adama Bieleckiego, Denisa Urubkę, Jarosława Botora i Piotra Tomalę, którzy udali się na akcję ratunkową, by sprowadzić z góry francuską alpinistkę. Teraz odpoczywają po akcji ratunkowej i czekają, kiedy minie burza śnieżna.
Niestety nie udało się im uratować Tomasza Mackiewicza. Do Francuzki dotarli w rekordowym tempie — w osiem godzin. Elizabeth jest już bezpieczna.
Zagraniczne media piszą, że Polacy i tak napisali nową kartę w dziejach himalaizmu. Ratując Francuzkę w ciągu ośmiu godzin, pokonali kilometrową pionową ścianę. Taki dystans i to w takich warunkach zajmuje zwykle 16 godzin.
Akcja ratownicza na Nanga Parbat. Co się działo po spotkaniu z Elizabeth?
Mimo traumatycznych przeżyć Narodowa Wyprawa na K2 będzie kontynuowana.
Prawdopodobnie 1 lutego rozpocznie się próba zdobycia K2. Reporter Radia ZET usłyszał to w poniedziałek rano od himalaistów, którzy są w bazie na wysokości pięciu tysięcy metrów.
Na razie atak na szczyt uniemożliwia burza śnieżna. Pogoda ma poprawić się w pierwszych dniach lutego.
Dramat na Nanga Parbat. Te słowa Polaka warto zapamiętać! [WIDEO]
Akcja ratunkowa nie pokrzyżowała planów. Co więcej, organizmy Bieleckiego i Urubko jeszcze lepiej się zaaklimatyzowały, dzięki wejściu powyżej 6 tysięcy metrów. - Teraz czekamy na chłopaków. Są doświadczonymi zawodowcami. Ich organizmy szybko się regenerują - mówili himalaiści w rozmowie z reporterem Radia ZET.
Na razie ze względu na trudne warunki pogodowe polscy wspinacze pozostają w w pakistańskim Skardu, gdzie wypoczywają i czekają na polepszenie aury.
K2 to druga najwyższa góra świata i jedyny ośmiotysięcznik, na który jeszcze nikt nie wszedł zimą.
RadioZET.pl/mdi, KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET