Mniej liczniejsze protesty "żółtych kamizelek" we Francji
Sobotnie manifestacje zwolenników ruchu tzw. "żółtych kamizelek" w całej Francji były znacznie mniej liczne, niż przez ostatnie tygodnie. W Paryżu demonstrowało około 4 tys. osób. Po południu doszło do niewielkich zamieszek, a policja użyła gazu.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Według ministerstwa spraw wewnętrznych w całej Francji manifestowało w sobotę 33,5 tys. osób. To prawie dwa razy mniej niż tydzień wcześniej, kiedy na ulice wyszło 77 tys. ludzi.
Przed godziną 18 w Paryżu zatrzymano 112 demonstrantów, a pięć osób zostało lekko rannych. Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych. W Nantes na ulice wyszło 1,2 tys. osób. W Besancon i Nancy doszło do niewielkich starć z policją.
Francuskie władze szykują się ma nową falę zamieszekDo zamieszek doszło też w Tuluzie, gdzie manifestowało około 4,5 tys. ludzi, którzy obrzucili policję ciężkimi przedmiotami, a siły porządkowe użyły gazu łzawiącego.
Jak komentuje AP, zła pogoda, deszcz i obietnice prezydenta Emmanuela Macrona sprawiły, że manifestacje straciły impet, który towarzyszył poprzednim protestom.
AFP pisze, że sobota była dniem testu dla rządu po poniedziałkowym wystąpieniu prezydenta, który obiecał podjąć kroki mające poprawić sytuację materialną gorzej sytuowanych Francuzów.
Agencje podkreślają, że manifestacje były znacznie mniejsze i spokojniejsze, nie doszło do aktów przemocy i wandalizmu na taką skalę, jak w ubiegłych tygodniach.
W Paryżu rozmieszczono około 8 tys. policjantów i 14 pojazdów opancerzonych. W całym kraju zmobilizowano około 69 tys. funkcjonariuszy. W minioną sobotę było ich 89 tys. - podaje AFP.
Zamieszki w Paryżu. Francja rozważa wprowadzenie stanu wyjątkowego"Żółte kamizelki" w całej Francji protestują od 17 listopada: początkowo przeciwko wciąż rosnącym kosztom utrzymania oraz podwyżce podatku paliwowego, z której ostatecznie rząd się wycofał; z czasem manifestanci zaczęli domagać się m.in. zmian w polityce społecznej, czy ustąpienia Macrona. W Paryżu w ostatnie weekendy protesty przerodziły się w gwałtowne zamieszki.
W sobotę "żółte kamizelki" pokazały się też w Brukseli i Rzymie. Jak pisze AFP, pospolite ruszenie zostało wyeksportowane do Belgii, a zwłaszcza do francuskojęzycznej Walonii.
Dla porównania w Brukseli protestowało między 400 a 500 osób. W ubiegłą sobotę było ich około tysiąc.
Natomiast Rzymie na ulice wyszło kilka tysięcy osób, protest nie dotyczył jednak żądań podwyżek i redukcji podatków jak we Francji, lecz zbyt restrykcyjnej polityki migracyjnej nowego populistycznego rządu.
Gwałtowne zamieszki na ulicach Paryża. Policja użyła gazu łzawiącego wobec żółtych kamizelekRadioZET.pl/PAP/PTD
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET