Epidemia zatrzymała ich na morzu. Po 15 tygodniach boją się zejść na ląd
Część z ponad 1,8 tys. pasażerów wycieczkowca Costa Deliziosa uważa, że pozostanie na morzu byłoby bezpieczniejsze niż powrót do domu. Statek wypłynął w rejs w styczniu, przez epidemię pozostawał na morzach i oceanach do wczoraj. Na pokładzie nie odnotowano przypadku zakażeń koronawirusa.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Costa Deliziosa dotarł w poniedziałek do portu w Barcelonie. Jednak nie o takie okoliczności zwiedzania świata chodziło. W styczniu turyści z wielu państw wypłynęli na wycieczkowcu w rejs. Plany podróży pokrzyżowała jednak szerząca się na lądzie pandemia koronawirusa.
Pasażerowie Costa Fortuna rozpoczęli zejście na ląd. Na pokładzie 107 PolakówKryzys złapał załogę statku w Australii. Pływając po portach kolejnych państw załoga nie dostawała zgody na zejście na ląd. Z portów płynęło jedynie wsparcie żywnościowe. Wczoraj, po wielu kilkunastu tygodniach pozostawania na wodach, część pasażerów zeszła na ląd.
Po pięciu tygodniach bez pozwolenia na opuszczenie statku w jakimkolwiek porcie część pasażerów rejsu przybyła do Barcelony
- informowała wczoraj „La Vanguardia”
Statek przybył dziś do portu końcowego w Genui. Pasażerowie będą mogli zejść na ląd dopiero jutro. W wycieczkę wyruszyło ponad 1800 turystów i blisko 900 członków załogi. Jak podaje „La Vanguardia”, władze Francji odmówiły przyjęcia pasażerów w porcie w Marsylii.
Do dziś nie odnotowano na pokładzie ani jednego zakażenia koronawirusem.
RadioZET.pl/La Vanguardia
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET