Inwazja myszy. Sytuacja wymknęła się spod kontroli

1 min. czytania
18.03.2024 08:47
Obserwuj nas na Google

Rosnąca w dzikim tempie populacja myszy na wyspie Marion zagraża różnorodności biologicznej - donosi portal Sky News. Z powodu zmian klimatycznych jest tam ich już ponad milion.

Inwazja myszy na wyspie Marion
fot. mediadrumimages/PhilOrris/Media Drum/East News

Myszy przez pomyłkę przywieziono na wyspę Marion w pobliżu Antarktydy 200 lat temu. To wyjątkowe miejsce - rezerwat przyrody charakteryzujący się „wyjątkową różnorodnością biologiczną”. Niestety, z powodu zmian klimatycznych, sytuacja wymknęła się spod kontroli.

Myszy na wyspie Marion

Myszy na wyspie Marion rozmnażają się w niekontrolowanym tempie, zjadają ptaki i wyrządzają ogromne szkody w rezerwacie przyrody. „Może to wydawać się zaskakujące, ale pojedyncza mysz może zjeść ptaka kilkakrotnie większego od niej” - mówi dr Anton Wolfaardt, kierownik projektu „Marion bez myszy”. Szacuje się, że jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie działania, w ciągu 50-100 lat z wyspy zniknie aż 19 gatunków ptaków morskich.

Wychodząc naprzeciw problemowi, ekolodzy postanowili zrzucić z helikopterów 550 ton trutki. Akcja została zaprojektowana tak, aby nie wpłynąć negatywnie na wodę, glebę ani inne gatunki zwierząt, ale skutecznie pozbyć się myszy. Jeśli choć jedna ciężarna mysz przeżyje, wszystko może pójść na marne - zauważają eksperci.

Na wyspie Marion żyje prawie 30 gatunków ptaków, w tym rzadkie wędrowne albatrosy o rozpiętości skrzydeł sięgającej 3 metrów - pisze PAP.

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET