Łukaszenka ma plan. Chce do tego wykorzystać Grupę Wagnera

3 min. czytania
28.06.2023 09:08
Obserwuj nas na Google

Alaksandr Łukaszenka chce zapewne wykorzystać zbrojną najemniczą Grupę Wagnera, by zwiększyć swoje pole manewru wobec starań Kremla o wchłonięcie jego kraju - pisze w najnowszej analizie amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW).

Łukaszenka
fot. Vyacheslav Oseledko/AFP/East News

Odnosząc się do wtorkowego wystąpienia Alaksandra Łukaszenki, w którym ten  szczegółowo opisał swoją rolę w zażegnaniu kryzysu między właścicielem Grupy Wagnera Jewgienijem Prigożynem a Władimirem Putinem, ISW pisze, że "jeśli jego słowa są prawdą, to świadczą o sprawności politycznej Łukaszenki".

„Szczegółowy wywód Łukaszenki wskazuje, że z powodzeniem odegrał on rolę mediatora w kryzysie wewnątrz najbliższego kręgu Władimira Putina, czego ten nie był w stanie zrobić” – pisze amerykański think tank.

Łukaszenka ma cel. Chce wykorzystać do tego Grupę Wagnera

Według instytutu Łukaszenka najprawdopodobniej włączył się w mediacje po części po to, by zasygnalizować Putinowi i innym wysokim urzędnikom na Kremlu, że "nie ma z Łukaszenką żartów" i że potrafi on skutecznie i niezależnie funkcjonować w rosyjskiej polityce. Niezależnie od tego, czy przechwałki przywódcy Białorusi to prawda, są one "upokarzające dla Putina, tym bardziej że ten ich nie sprostował" - ocenia ISW.

Redakcja poleca

ISW wyraził przekonanie, że dyktator z Mińska może się starać wykorzystać Grupę Wagnera na Białoruś do zmniejszenia strukturalnej zależności białoruskiego wojska od rosyjskich sił zbrojnych oraz odbudowania potencjału białoruskiej armii w znacznym stopniu zależnego organizacyjnie od rosyjskiego Zachodniego Okręgu Wojskowego.

„Białoruś nie ma aktualnie doświadczenia w prowadzeniu operacji na dużą skalę ani w organizowaniu ćwiczeń powyżej szczebla batalionu. Głównym źródłem wiedzy i doświadczenia Białorusi w wyższej działalności operacyjnej są organizowane przez Rosję manewry” - pisze ISW, podkreślając, że Grupa Wagnera ma takie doświadczenie.

"Gra o władzę na linii Putin-Łukaszenka-Prigożyn"

Instytut zastrzega, że nie wiadomo, czy te rachuby Łukaszenki się sprawdzą, gdyż operacyjna podległość białoruskiego wojska rosyjskiemu sztabowi generalnemu jest rzeczywistością już od wielu lat i może być trudno zdemontować tak głębokie związki instytucjonalne. Niemniej obecny kryzys stabilności reżimu w Rosji może otworzyć przed Mińskiem nowe szanse.

Trwająca gra o władzę na linii Putin-Łukaszenka-Prigożyn jeszcze się nie skończyła i będzie nadal miała krótko- i długoterminowe konsekwencje, które mogą sprzyjać Ukrainie - ISW

Instytut podkreśla np., że dyrektor Rosyjskiej Gwardii Narodowej Wiktor Zołotow zapowiedział we wtorek, że Rosgwardia otrzyma ciężką broń i czołgi. Przekazanie tej broni w celu zwiększenia bezpieczeństwa wewnętrznego w Rosji oznacza zaś, że nie będzie ona mogła być wykorzystana w Ukrainie.

Ponadto rosyjskie ministerstwo obrony zapowiedziało przekazanie ciężkiego sprzętu wojskowego Grupy Wagnera rosyjskim siłom zbrojnym, co świadczy o zamiarze zatomizowania Grupy przez ministerstwo obrony. To natomiast wskazuje, że Grupa Wagnera raczej nie zostanie użyta w najbliższym czasie do wzmocnienia linii frontu w Ukrainie.

Bunt Prigożyna. O co chodziło w "marszu na Moskwę"

W piątek 23 czerwca Prigożyn stwierdził, że oddziały rosyjskiej armii zaatakowały obóz jego bojowników, powodując liczne ofiary. Zapowiedział "przywrócenie sprawiedliwości" w armii i domagał się odsunięcia od władzy skonfliktowanego z nim ministra obrony Siergieja Szojgu. Wagnerowcy opanowali sztab Południowego Okręgu Wojskowego w Rostowie nad Donem, potem zajęli Woroneż, a następnie skierowali swoje siły na Moskwę.

Sytuacja była napięta, w mediach pojawiały się doniesienia o zbliżającym się zamachu stanu. Jednak po upływie doby, w sobotę wieczorem, Prigożyn ogłosił odwrót i wycofanie najemników do obozów polowych, by "uniknąć rozlewu krwi". Miało to być rezultatem negocjacji Łukaszenki z Prigożynem, prowadzonych w porozumieniu z Putinem. Prigożynowi cofnięto sprawę karną (o rozpoczęcie powstanie zbrojnego), jednak musiał opuścić Rosję – Kreml potwierdził, że ma udać się na Białoruś.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET