Maxi Jazz zmarł spokojnie we śnie w piątek wieczorem w swoim domu w południowym Londynie - poinformowała w mediach społecznościowych współzałożycielka brytyjskiego zespołu Ayalah Deborah Bentovim, znana również jako Sister Bliss. Faithless zamieścili na Facebooku wpis, w którym czytamy, że tragiczna wiadomość złamała im serce.
“Był człowiekiem, który zmienił nasze życie na wiele sposobów. Nadał naszej muzyce właściwy sens i przesłanie” - napisali. W komunikacie grupy nie podano przyczyny śmierci wokalisty.
Maxi Jazz nie żyje. Wokalista Faithless miał 65 lat
W poruszającym pożegnaniu członkowie Faithless napisali, że Jazz był "cudownym człowiekiem". „Miał czas dla wszystkich i mądrość, która była zarówno głęboka, jak i przystępna. Praca z nim była dla nas zaszczytem i oczywiście prawdziwą przyjemnością" - podkreślili.
„Był genialnym autorem tekstów, DJ-em, buddystą, wspaniale prezentował się na scenie. Był miłośnikiem samochodów, gadułą, piękną osobą, kompasem moralnym i geniuszem” - dodali. Autorami wpisu są Sister Bliss oraz Rollo Armstrong - współzałożyciele Faithless.
Maxi Jazz urodził się w Londynie, działał jako DJ i współtworzył scenę klubową w tym mieście. Był współzałożycielem grupy Faithless, która powstała w 1995 r. Zespół zdobył światową popularność. Drogi muzyków rozeszły się w 2011 roku, później jednak wrócił do koncertowania, ale już bez Maxi Jazza, który poświęcił się innym projektom.
Pierwszy album Faithless, "Reverence", ukazał się w 1996 roku, a najnowszy i pierwszy już bez Maxi Jazza "All Blessed" w 2020 roku. Jednymi z najpopularniejszych piosenek brytyjskiej grupy były wydana w 1995 roku "Insomnia" i "God is a DJ" z 1998 r.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET