Milion Ukraińców "wyparowało” z systemu. Kolejne miliony uciekają przed wojskiem
Jak opisuje "Rzeczpospolita", aż sześć milionów Ukraińców nie zdecydowało się na przekazanie swoich danych Terytorialnym Centrom Poboru. Według oficjalnych danych, aż milion mężczyzn w wieku poborowym "wyparowało" i znajduje się poza systemem.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Ukraińcy ukrywają się przed wojskiem.
- Jak nazywa się tę grupę mężczyzn.
- Gdzie przebywają ukrywający się mężczyźni.
Sześć milionów Ukraińców uchyla się od służby
Znany ukraiński publicysta Pawło Kazarin w mediach społecznościowych napisał, że aż sześć milionów obywateli jego kraju zdecydowało się, by nie przekazywać swoich danych Terytorialnym Centrom Poboru. To pokazuje, jak wielu Ukraińców unika służby wojskowej i jak duży jest to problem za naszą wschodnią granicą. Kazarin nazwał tych ludzi "Partią uchylantów”.
W środowym wydaniu "Rzeczpospolitej" opisano, jak dokładnie wygląda to zjawisko. Najczęściej dochodzi po prostu do bójek między mężczyznami, którzy mają zostać zmobilizowani, a wojskowymi przychodzącymi z nakazem stawienia się w centrum poboru. W sieci udostępnionych jest sporo nagrań takich incydentów.
Zdarza się, że dochodzi do zbiorowej agresji przeciwko żołnierzom, którzy przynoszą wezwanie do armii. Takie nagrania również pojawiły się w ukraińskich mediach, co pokazuje, że opór przed pójściem do wojska w ukraińskim społeczeństwie wcale nie jest czymś marginalnym.
Milion uciekło z kraju
Parlamentarzysta Ołeksandr Fiedijenko na antenie "Radia Swoboda” mówił o sześciu milionach ukrywających się mężczyzn, którzy wolą "chować się, kiedy inni walczą o życie ich rodzin”. Z owych sześciu milionów połowa mieszka na terenach okupowanych przez Rosjan. Jednak aż milion mężczyzn opuściło kraj.
To zresztą nie koniec. Półtora miliona mężczyzn ma orzeczoną niepełnosprawność, a milion "wyparował”. Nie jest zarejestrowany w żadnym urzędzie, nie pracuje i nie płaci podatków. Zdaniem dziennikarzy "Rzeczpospolitej", nie wiadomo, ilu z nich nadal przebywa w kraju, a ilu uciekło za granicę.
Jak zauważył w rozmowie z "Rzeczpospolitą" psycholog społeczny prof. Wadym Wasiutyński z Narodowej Akademii Nauk Pedagogicznych, "gdyby te sześć milionów mężczyzn stawiło się do centrów uzupełnień, na froncie na pewno nie brakowałoby ludzi". Liczba "uchylantów” znacznie przekracza bowiem liczbę walczących na froncie.
Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET