“To najgorsze co może się wydarzyć”. Ukraińcy w USA pełni obaw
Nie martwimy się o wsparcie ze strony zwykłych Amerykanów, ale głosów polityków przeciwko dalszej pomocy wojskowej - opowiadają Ukraińcy mieszkający w Stanach Zjednoczonych.
- 6 zdjęć Zobacz galerię
Niedzielne popołudnie to dla większości dzieci w Houston czas wolny. W tym samym momencie ukraińscy uczniowie z największego miasta Teksasu uczą się, oczywiście przez zabawę, w szkole. Na weekendowe zajęcia stawia się kilkanaścioro dzieci z rodzicami. Lekcje startują po nabożeństwie w sąsiednim kościele katolickim Pokrova, który stanowi jedno z centrów ukraińskiej mniejszości w Houston.
- Zajęcia odbywają się w każdą niedzielę. Nie są obowiązkowe. Dzieci uczą się na nich tradycyjnego tańca, kultury i tradycji Ukrainy - tłumaczy Nestor Dub, który jest jednym z kierowników placówki. Urodził się w Houston i potwierdza, że przez ostatnie półtora roku do metropolii przybyło dużo jego rodaków.
Według danych Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA w ciągu roku od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę Stany Zjednoczone przyjęły co najmniej 271 tys. Ukraińców. Dołączyli oni do ponad miliona Amerykanów ukraińskiego pochodzenia zgodnie z danymi ze spisu powszechnego w USA w 2021 roku.
- Kiedy noszę koszulkę z napisem “Stań po stronie Ukrainy”, ludzie na ulicy do mnie podchodzą i wyrażają poparcie w walce z Rosją - podkreśla Nestor. Dodaje: - Zaskoczyła mnie reakcja mniejszości wietnamskiej, która mocno nas wspierała po rosyjskiej inwazji. Przychodzili z nami na wiece popierające Ukrainę, pomagali. Ale fala wsparcia była powszechna.
Nie ukrywa, że dalsza amerykańska pomoc wojskowa dla Ukrainy będzie coraz ważniejszym tematem w opinii publicznej. - Zarówno od demokratów, jak i republikanów widziałem wiele gestów wsparcia dla Ukrainy. Tylko niewielka część jest przeciwko - mówi z nadzieją.
Ukraińcy w USA. Czy obawiają się końca pomocy wojskowej?
Podobnego zdania jest Iryna Petrovska Marchiano, która w Houston mieszka od 15 lat. Zapewnia, że w podzielonej politycznie Ameryce sprawa wojny w Ukrainie zjednoczyła ludzi jak nic dotychczas.
- Zarówno republikanie, jak i demokraci udzielali wsparcia i wspólnie głosowali za kolejnymi transzami pomocy. Na naszych wiecach byli politycy obu partii - dodaje. Przypomina wizytę delegacji ukraińskiej mniejszości w Waszyngtonie, gdzie na Kapitolu mieli okazję spotkać się z przedstawicielami republikanów i demokratów. Rozmawiali m.in. z republikańskim senatorem z Teksasu Tedem Cruzem.
Iryna tłumaczy, że przeciętni Amerykanie uważają Ukraińców za zdeterminowanych i odważnych w starciu z Rosją. - Ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z Ukrainą, wywieszali w mojej okolicy przed domami flagi ukraińskie. Kiedy podchodziłam do nich i pytałam dlaczego, niektórzy mieli rodziny z innych krajów europejskich, na przykład z Polski. Reszta po prostu chciała pokazać swoje poparcie dla Ukrainy. Teksas to bardzo dumny stan, ludzie tutaj mają duże poczucie wolności - dodaje.
Przypomina, że wielu Ukraińców znalazło schronienie w Houston również dzięki federalnym programom. Dzięki nim mogli łatwiej się osiedlić i wysłać swoje dzieci do szkół. - Lokalni politycy zdają sobie sprawę, że część z tych ludzi zostanie tutaj na stałe, staną się Teksańczykami i przyszłymi wyborcami - wyjaśnia.
Iryna nadmienia, że połowa uczniów niedzielnej szkółki to dzieci rodziców, którzy w Houston osiedlili się niedawno. - Dla nich jest ważne, aby podtrzymać naukę języka, tradycji i kultury, nawet gdy są bardzo daleko od ojczyzny. Jednocześnie stoją przed wyzwaniami codziennego życia w obcym kraju: nowy system edukacji, opieki medycznej itp. Wspieramy tych ludzi, ale też Ukraińców w ojczyźnie - podsumowuje.
Wojna w Ukrainie. “Obawiam się głosów polityków”
- Najgorsze, co się może wydarzyć, to, że ludzie tutaj w ogóle zapomną o wojnie - martwi się Vlad Havriutkin. Rozmawiamy na kampusie Georgia Tech w Atlancie, jednej z najważniejszych amerykańskich politechnik. 19-latek trafił tutaj na roczną wymianę studencką. Przed rosyjską inwazją studiował informatykę w Charkowie. W lutym 2022 roku przyjechał do rodzinnego Mikołajewa na południu kraju z powodu zimowej przerwy w zajęciach.
- Na 24 lutego miałem wykupiony bilet powrotny do Charkowa. Jak dowiedziałem się o inwazji, ręce trzęsły mi się ze stresu. Kilka kilometrów od domu słyszałem eksplozje - wspomina. W obronę kraju zaangażowali się jego przyjaciele z rodzinnego miasta. Vlad został w Mikołajewie i zaopiekował się babcią oraz rodzicami. Przypomina sobie, że w tym czasie wszyscy spodziewali się rosyjskich czołgów na ulicach. Ostatecznie miasto zostało obronione.
W kwietniu Vlad otrzymał z uczelni propozycję wyjazdu na stypendium do USA. Nigdy wcześniej nie był za oceanem, a perspektywa wyjazdu z ojczyzny walczącej z okupantem wydała mu się kontrowersyjna. Zanim potwierdził udział w wymianie studenckiej, zapytał przyjaciół na foncie o opinię. - Mówili: “no jasne, musisz jechać” - wspomina Vlad.
Po drodze do Stanów Zjednoczonych zatrzymał się w czeskiej Pradze, gdzie przez kilka miesięcy dopinał formalności i kontynuował zdalną naukę. Od stycznia tego roku uczy się w Atlancie.
- Obawiam się głosów polityków w kampanii prezydenckiej przeciwko dalszej pomocy dla Ukrainy. Dla republikanów to naturalne, żeby sprzeciwiać się wszelkim decyzjom demokratów - komentuje Vlad. W największym mieście stanu Georgia widzi dużo oznak solidarności Amerykanów z walczącą Ukrainą, np. wywieszone żółto-niebieskie flagi. - Spotkałem tutaj trzech Rosjan. Jeden z nich, który przeniósł się do USA w wieku 17 lat, może nie popierał Putina, ale popierał różne imperialne pomysły - dodaje 19-latek. Tym bardziej podkreśla, że trzeba głośno mówić za oceanem, jakie są realia wojny w Ukrainie.
Ukraiński student może zostać na Georgia Tech do końca roku. Ma szansę otrzymać inne stypendia w USA lub w Europie. - Tak, chcę wrócić do kraju i pomóc w powojennej odbudowie - deklaruje Vlad.
Tekst powstał w ramach programu Transatlantic Media Fellowship, w którym Fundacja im. Heinricha Bölla w Warszawie wspiera zaangażowane dziennikarstwo i udziela stypendiów dla dziennikarzy i dziennikarek na podróż do Stanów Zjednoczonych.
Źródło: Radio ZET
- Kraj Zatoki Perskiej wypowiedział wojnę Izraelowi. Wystrzelono rakiety
- Kadyrow "odpiął wrotki". "Strzelajcie do ludzi w czoło"
- Turcja oskarża Izrael. "Zbombardowano jedyne miejsce leczenia chorych na raka"