Wygląda jak raj na ziemi, ale ludzie znikają tu bez śladu. Klątwa Doliny Śmierci
Dolina Parwati znajduje się w Indiach, a dokładniej w stanie Himachal Pradesh. To pocztówkowe miejsce – skaliste wybrzeża okalają lazurową wodę. Nie każdy jednak wie, że ten raj na ziemi ma również ciemną stronę. Dolina Parwati porównywana jest do Trójkąta Bermudzkiego, bo zniknęły w niej bez śladu dziesiątki turystów.
- Dolina Parvati zapiera dech w piersiach. Kraina uważana jest jednak za wyjątkowo niebezpieczną i zdradliwą. Wszystko przez niewyjaśnione zaginięcia piechurów z całego świata.
- W dolinie Parvati zniknęło już łącznie kilkudziesięciu turystów. Były to osoby młode, zdrowe, często wysportowane – głównie mężczyźni.
- Do jednego z głośniejszych zaginięć doszło w 2015 roku. Pochodzący z Zabrza 24-latek wybrał się wówczas w podróż po Indiach.
Tajemnicze miejsce i postrach podróżników
Dolina Parvati znajduje się w północnych Indiach. Nazywana jest często również: Doliną Śmierci, Doliną Cieni oraz Doliną Duchów. Dlaczego? To miejsce uważa się za wyjątkowo niebezpieczne. Przyciąga poszukiwaczy przygód i pieszych wędrówek.
Region, w którym położona jest dolina Parvati zapiera dech w piersiach. Jest przepiękny – wysokie szczyty i lodowce okalają lazurową wodę. Spacerując, można natknąć się na gorące źródła, rwące potoki i rzeki. Jednak ta – na pozór baśniowa – kraina, uważana jest za wyjątkowo zdradliwą. Wszystko przez niewyjaśnione zaginięcia piechurów z całego świata, do których dochodzi tu co jakiś czas od lat 90. XX wieku. W dolinie Parvati zniknęło już łącznie kilkudziesięciu turystów. Były to osoby młode, zdrowe, często wysportowane – głównie mężczyźni. Tajemnicze historie sprawiły, że przestrzeń została owiana złą sławą. Czemu w dolinie Parvati ludzie giną bez śladu? To pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi.
Oni zginęli w dolinie Parvati. Ich ciał nigdy nie odnaleziono
Jedno z pierwszych udokumentowanych zaginięć, do których doszło w dolinie Parvati miało miejsce latem 1991 roku. Wówczas bajkowe krajobrazy pochłonęły dwudziestoczteroletnią kobietę. Odette Houghton była australijską backpackerką – kochała piesze wycieczki i miała spore doświadczenie. Mimo solidnego przygotowania nie wróciła z indyjskiej wyprawy. Nigdy nie odnaleziono także ciała wędrowniczki. Rok później dolina Parvati "zabrała" także pochodzącą ze Szwajcarii Marianne Heer.
Do jednego z głośniejszych zaginięć doszło z kolei w 2015 roku. Pochodzący z Zabrza 24-latek wybrał się wówczas w podróż po Indiach. Wiadomo, że planował zobaczyć dolinę Parvati. Bruno Muschalik również nie wrócił z wyprawy. Ostatni raz widziano go, gdy zmierzał w kierunku tajemniczego miejsca. Nigdy nie ustalono, co stało się z Polakiem.
W 2016 roku do grona zaginionych dołączył Amerykanin. Justin Shetler postanowił podjąć wyzwanie. Chciał dowiedzieć się, co kryje w sobie dolina Parvati, a swoją drogę relacjonował na Instagramie. Niestety mimo perfekcyjnego przygotowana, świetnego sprzętu i wieloletniego doświadczenia, przepadł bez śladu. Do dziś nie wiadomo, co się z nim stało.
W dolinie Parvati zginęli między innymi również:
- Gregory John Powell,
- Ian Mogford,
- Ardavan Taherzadeh,
- Nadaw Mincer,
- Aleksiej Iwanow,
- Francesco Gatti,
- Maartena de Bruijna,
- Daniel Mountwitten,
- Amichaj Steinmec,
- Władysław Kesternow.
Dlaczego turyści giną w dolinie Parvati?
Jak na razie nie udało się ustalić, dlaczego turyści, którzy chcą na własne oczy zobaczyć piękno doliny Parvati, giną bez śladu. Powstało jednak kilka hipotez. Niektórzy uważają, że przyczyną tajemniczych zniknięć są niezwykle trudne warunki – w dolinie nie brakuje bowiem przepaści i urwisk. Nietrudno zatem o wypadek, który może skończyć się tragicznie. Na pomoc w przypadku potknięcia, nie można liczyć.
Policja uważa, że turyści, którzy przepadli w tajemniczej dolinie, mogli także stać się celem napadów rabunkowych i morderstw. Wiadomo bowiem, że w tych regionach Indii od dziesięcioleci kwitnie handel narkotykami, a okolicznym gangom łatwo można się narazić.
Źródło: Radio ZET/Onet/Wikipedia/Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET