Zapytaliśmy wyborców w USA, na kogo głosują. Tak tłumaczą swój wybór

3 min. czytania
29.10.2024 14:55
Obserwuj nas na Google

Niewiele ponad tydzień pozostał do rozstrzygnięcia wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Wciąż nie wiadomo, czy wygra wiceprezydentka Kamala Harris, czy były amerykański przywódca Donald Trump. Korespondent Radia ZET w USA Daniel Bociąga zapytał tamtejszych wyborców, na kogo głosowali i jak tłumaczyli swoje decyzje.

Trump Harris
fot. Evan Vucci/Jacquelyn Martin/AP/East News

Wybory w USA na ostatniej prostej. Trump czy Harris?

Coraz bliżej rozstrzygnięcia w wyborach prezydenckich w USA. Główne głosowanie odbędzie się we wtorek 5 listopada, a kandydaci na ostatniej prostej - widząc minimalne różnice w sondażach - prowadzą intensywną kampanię w kluczowych stanach. W poniedziałek Donald Trump spotkał się z ewangelikami w stanie Georgia, a Kamala Harris przekonywała do siebie członków związków zawodowych, zrzeszających pracowników przemysłu w Michigan.

To dwa z kilku stanów wahających się, w których różnica w poparciu między Republikanami a Demokratami jest niewielka, a szala zwycięstwa w każdych wyborach może przechylić się w dowolną stronę. Oprócz nich za tzw. swing states uchodzą jeszcze Wisconsin, Arizona czy Pensylwania. Co ciekawe, w wielu stanach można już oddawać głosy w głosowaniu wcześniejszym - osobiście bądź korespondencyjnie. Z takiej opcji skorzystali m.in. urzędujący i kończący swoją kadencję w styczniu prezydent Joe Biden oraz były prezydent (rządzący krajem w latach 1977-81) Jimmy Carter.

Ogółem w procedurze wcześniejszego głosowaniu wzięło już udział ponad 45 milionów Amerykanów. Kogo i dlaczego wybierają? Amerykański korespondent Radia ZET Daniel Bociąga pytał o to zwolenników obydwojga kandydatów.

- Bo podobało mi się, co zrobił podczas swej pierwszej kadencji - powiedział sympatyk Donalda Trumpa.

- Gospodarka była lepsza. Nie mieliśmy zamieszania z wojnami w różnych częściach świata - dodał inny wyborca byłego prezydenta.
- Nie jest tak szalona, jak Trump. Bardziej mogę na niej polegać - argumentowała z kolei wyborczyni Kamali Harris.

- Ze względu na jej doświadczenie - ponad 20 lat jako prokuratorka w Kalifornii - ocenił inny z sympatyków obecnej wiceprezydentki kraju.

W kampanię włączyły się również postacie życia publicznego za Oceanem. Trumpa jednoznacznie wspiera miliarder oraz szef koncernów Tesla i Space X Elon Musk. Z kolei poparcia Harris udzieliły gwiazdy muzyki: Taylor Swift, Beyonce, Billie Eilish, Bruce Springsteen i Eminem. Na jej wiecach regularnie zaczął również występować wciąż popularny były prezydent Barack Obama oraz jego żona, była pierwsza dama Michelle. 

Szokujące słowa na wiecu Trumpa. Artyści z Portoryko protestują

Ogromne kontrowersje wzbudził jeden z ostatnich wieców Trumpa w nowojorskiej hali Madison Square Garden. Całe wydarzenie było przesiąknięte antyimigrancką, nienawistną retoryką, a kandydat Republikanów przekonywał, że jego rywalka "doprowadzi do wybuchu III wojny światowej". Przemawiający w czasie eventu komik Tony Hinchcliffe nazwał z kolei Portoryko "pływającą wyspą śmieci".

Spotkało się to z powszechnym potępieniem, a sprzeciw wyrazili m.in. słynni piosenkarza pochodzenia portorykańskiego - Ricky Martin. Luis Fonsi i Jennifer Lopez. Wypowiedź komika cytuje też sztab Harris, próbując w ten sposób zmobilizować portorykańskich wyborców w kluczowych stanach. Według oficjalnych rejestrów w Pensylwanii mieszka ich nawet pół miliona, w Wisconsin 65 tysięcy, a w Michigan 50 tysięcy. Dodatkowo ponad milion mieszka na Florydzie, która uchodzi za stan "republikański".

Źródło: Radio ZET/Daniel Bociąga

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET