Kobieta dostała rachunek za wodę. Przeżyła szok. "Nogi się pode mną ugięły"

2 min. czytania
18.04.2025 13:09
Obserwuj nas na Google

Niemały szok przeżyła mieszkanka Torunia, która w kwietniu otrzymała rachunek za wodę. Na dokumencie widniała kwota ponad 4 mln zł. - Nogi się pode mną ugięły  i prawie zemdlałam, gdy zobaczyłam kwotę do zapłaty - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", która opisała sprawę.

Blok
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER / ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
  • Rachunek za wodę na ponad 4 mln zł zszokował mieszkankę Torunia
  • Kobiecie udało się uzyskać korektę, jednak sprawa nie została wyjaśniona
  • Przedstawiciel Bud-Techu nie chciał mówić o szczegółach sprawy

Toruń. Rachunek za wodę na 4 mln zł

Torunianka mieszkająca w 93-metrowym mieszkaniu płaci około 1200 zł czynszu, w który wlicza się także zaliczka za wodę. W piątek 11 kwietnia kobieta dostała rachunek, który był dla niej sporym zaskoczeniem. - Dostałam rachunek w piątek. Otworzyłam go wieczorem. Nogi sie pode mną ugięły  i prawie zemdlałam, gdy zobaczyłam kwotę do zapłaty. To były dokładnie 4 miliony i 107 tys. zł. Zadzwoniłam do pana z administracji. Usłyszałam tylko, że je kolację i w poniedziałek ktoś się ze mną skontaktuje - relacjonowała kobieta w rozmowie z lokalną "Gazetą Wyborczą".

- Przez całą noc żyłam w niepewności. Nie wiedziałam, o co chodzi. Pomyślałam, że na pewno nie mam milionów za wodę do zapłaty, ale równie dobrze może tam być kilka albo kilkanaście tysięcy, dlatego chciałam jak najszybciej to wyjaśnić. Musiałam czekać - wyjaśniła "Gazecie Wyborczej". Kobieta ze spółdzielnią skontaktowała się w poniedziałek, a w odpowiedzi usłyszała, że jest to błąd i otrzyma nowy rachunek. Jak się potem okazało, ten prawdziwy zawierał kwotę 80 zł niedopłaty.

Redakcja poleca

Bud-Tech w Toruniu: "to oczywisty błąd"

Sytuacja z błędnym rachunkiem miała się zdarzyć nie pierwszy raz. Torunianka chciała porozmawiać z prezesem Przedsiębiorstwa Inwestycyjnego Bud-Tech, któremu podlega jej blok. Zamiast tego przekazano jej numer do prokurenta. -  Zapytał "o co mi właściwie chodzi". Dowiedziałam się, że "gdyby normalna osoba zobaczyła taką kwotę, to by wiedziała, że jest to oczywisty błąd". Byłam dosłownie w szoku - nie kryła.

"Gazeta Wyborcza" skontaktowała się ze wspomnianym prokurentem. - W piątek był wysłany rachunek i w poniedziałek była zrobiona korekta - skomentował. Dalej jednak nie chciał rozmawiać i wyjaśniać szczegółów. - Ja nie muszę z panią rozmawiać. Nie chcę informacji na ten temat - dodał, po czym się rozłączył.

Źródło: Radio ZET / "Gazeta Wyborcza"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET