"Drogowy absurd" we Wrocławiu? Kierowcy łapią się za głowę. "Komedia, a nie przejazd"

3 min. czytania
01.09.2025 12:59
Obserwuj nas na Google

Wrocław ma obecnie jeden z najpopularniejszych przejazdów kolejowych w Polsce. Zrobiło się o nim głośno ze względu na niecodzienny projekt - szlabany zamykają ruch na ulicy w obu kierunkach, choć tory przebiegają tuż obok, a nie w poprzek jezdni. Do sprawy odniosły się Polskie Linie Kolejowe.

Przejazd kolejowy we Wrocławiu
fot. Kolejowy Wrocław/Facebook, screenshot

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Przejazd kolejowy na ul. Wiaduktowej we Wrocławiu wzbudza kontrowersje z powodu nietypowego umiejscowienia szlabanów, które zamykają ruch, mimo że tory nie przecinają jezdni.
  • Polskie Linie Kolejowe wyjaśniły, że przebudowa była konieczna w celu zapewnienia bezpieczeństwa na styku drogi i torów.
  • Dyskusja na temat rozwiązania toczy się w mediach społecznościowych, gdzie użytkownicy określają sytuację mianem "komedii", podczas gdy inni bronią decyzji, podkreślając jej cel – minimalizowanie ryzyka wypadków.

Przejazd kolejowy we Wrocławiu wywołuje sporo kontrowersji. "Komedia"

Przejazd kolejowy we Wrocławiu przy ulicy Wiaduktowej zyskał w ostatnim czasie spory rozgłos. Zwłaszcza po nagraniu, które pojawiło się na profilu "Kolejowy Wrocław". Pokazano na nim, jak szlabany zamykają ruch na ulicy w obu kierunkach, choć tory przebiegają tuż obok, a nie w poprzek jezdni. "Od propozycji likwidacji do 6 zapór i sygnalizatorów świetlnych. Ze względu na zwiększenie prędkości na tym odcinku linii do Kłodzka (120 km/h) istniała konieczność zamontowania »rogatek«. Największe emocje budzi ich umiejscowienie, ponieważ blokują ruch w ciągu ulicy Wiaduktowej. Nawet, jeżeli ktoś porusza się w ciągu tej ulicy, a nie chce wjechać na parking ogródków działkowych, to jest zatrzymywany" - przekazano w zamieszczonym wpisie. 

Sprawa wywołała również burzliwą dyskusję wśród drogowców. - Tor jazdy samochodów/rowerów jadących ulicą Wiaduktową w żaden sposób nie przecina toru jazdy pociągu. Ba, samochody nawet na 5 metrów nie zbliżają się do torów. Bareja w czystej postaci - powiedział jeden z czytelników "Gazety Wrocławskiej". Kilkadziesiąt komentarzy pojawiło się również w mediach społecznościowych. "Generalnie komedia, a nie przejazd", "Ale dramat", "Bareja miałby inspirację do filmów" - piszą internauci. Niektórzy twierdzą jednak, że w rozwiązaniu nie ma niczego złego. "Taki przejazd niejednemu uratuje życie. Gdyby był standardowy, to zapewne znalazłby się jakiś działkowicz, któremu spieszy się na działkę i wjechałby za rogatki" - napisał pan Sławomir. "I słusznie. Zminimalizowanie ryzyka wjazdu pod pociąg. Tylko niekumatym to przeszkadza" - dodał pan Maciej. 

PLK: Przejazd miał zostać zlikwidowany

W związku z burzliwą dyskusją pod wpisem na profilu "Kolejowy Wrocław" do sprawy odniosły się również Polskie Linie Kolejowe. "Przejazd kolejowo-drogowy na ul. Wiaduktowej miał zostać zlikwidowany, ponieważ nie znajduje się na drodze publicznej. Jednak z miastem znaleźliśmy wspólne rozwiązanie - PLK S.A. przebudowała przejazd kolejowo-drogowy, a miasto zgodziło się na jego utrzymanie i sfinansowało remont. Przejazd został przebudowany tak, aby pozostawić działkowiczom możliwość dojazdu do ROD Złocień i zapewnić wymagany poziom bezpieczeństwa na styku drogi i torów" - czytamy w zamieszczonej odpowiedzi. 

Redakcja poleca

Wynika z niej również, że analizowane były różne możliwości. Standardowe rozwiązanie – montaż rogatek przy wyjeździe na ul. Wiaduktową – nie było możliwe ze względu na zbyt małą odległość ulicy od torów. "Ze względu na historyczny charakter ulicy konserwator zabytków nie zgodził się na jej przesunięcie. Dostosowaliśmy zatem urządzenia tak, aby podnieść poziom bezpieczeństwa i nie ingerować w przebudowę innych elementów infrastruktury" - czytamy w odpowiedzi zamieszczonej przez Polskie Linie Kolejowe. 

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET