Miasto próbuje utrudniać referendum ws. odwołania Sutryka? "To próba zastraszenia"
Wolontariusze SOS Wrocław zbierają na ulicach Wrocławia podpisy pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Jacka Sutryka. Jednocześnie miasto - wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji - niedawno ruszyło z kampanią "Zastrzeż swój PESEL". Pojawiły się grafiki i plakaty z napisami takimi jak "oszuści są wszędzie". SOS Wrocław twierdzi, że to nie przypadek. - Traktujemy to jako próbę zastraszania mieszkanek i mieszkańców - mówi nam radny Jakub Janas.
- Wolontariusze SOS Wrocław prowadzą zbiórkę podpisów w sprawie referendum, jednocześnie miasto promuje akcję Ministerstwa Cyfryzacji "Zastrzeż swój PESEL"
- Na banerach, nośnikach reklamowych i plakatach we Wrocławiu pojawiają się takie hasła jak: "Strzeż swojego numeru PESEL - oszuści są wszędzie"
- Zdaniem przedstawicieli SOS Wrocław akcja ma na celu zniechęcić mieszkańców do złożenia podpisu pod wnioskiem o referendum ws. odwołania Sutryka
Burza po kampanii "zastrzeż PESEL". "Próba zastraszania"
23 stycznia stowarzyszenie SOS Wrocław rozpoczęło zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Od kilkunastu dni wolontariusze stowarzyszenia zbierają na ulicach miasta podpisy. Jednocześnie miasto Wrocław - wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji - prowadzi kampanię "Zastrzeż swój PESEL". W tramwajach, na ulicach, a także w przestrzeni mediów społecznościowych pojawiają się plakaty i grafiki dotyczące akcji. "Strzeż swojego numeru PESEL - oszuści są wszędzie" - taki obrazek w formie multimedialnej (z wizerunkiem starszej kobiety) można np. oglądać we wrocławskich tramwajach, na nośnikach reklamowych.
Z odpowiedzi, którą Ministerstwo Cyfryzacji przesłało wrocławskiemu dziennikarzowi Ujawniamy.com Marcinowi Torzowi, wynika, że 29 stycznia Urząd Miejski Wrocławia poprosił o przekazanie materiałów dotyczących funkcji "Zastrzeż PESEL". Stało się to więc zaledwie 6 dni po rozpoczęciu zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum. Przedstawiciele stowarzyszenia SOS Wrocław twierdzą, że to nie przypadek. - Kiedy urząd wystąpił do Ministerstwa Cyfryzacji z propozycją współpracy przy tej kampanii, prowadziliśmy już zbiórkę podpisów pod referendum, gdzie jedną z danych ustawowo wymaganych jest... numer PESEL - mówi portalowi RadioZET.pl Jakub Janas z SOS Wrocław.
- Ten fakt i to, jak ta kampania wygląda - z wizerunkami osób starszych i dużymi ostrzeżeniami "oszuści są wszędzie", "mogą wziąć kredyt na twoje nazwisko" - traktujemy jako próbę zastraszenia mieszkanek i mieszkańców, w szczególności tych starszych. Czujemy się też oszukani przez Urząd Miejski, który publiczne środki wydaje na antykampanię referendalną - dodaje Janas. Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie Urząd Miejski Wrocławia, jednak do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
"Zastrzeżenie numeru PESEL nie uniemożliwia podpisu"
Dziennikarz Marcin Torz odpowiedzią przesłaną przez Ministerstwo Cyfryzacji oraz swoimi refleksjami podzielił się na portalu X. Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia zamieściło pod jego wpisem następujący komentarz: "Jak doskonale Pan wie, zastrzeżenie numeru PESEL nie uniemożliwia podpisu pod listami poparcia kandydatów w wyborach prezydenckich ani w innych akcjach. Inne miasta w Polsce także wspierają kampanię Ministerstwa Cyfryzacji. Zastrzeżenie numeru pomaga chronić pieniądze". Mimo wszystko część lokalnych aktywistów twierdzi, że jednym z celów kampanii jest zniechęcenie mieszkańców do złożenia podpisu pod wnioskiem w sprawie referendum - należy tam bowiem podać swój numer PESEL.
Do sprawy odniósł się również Piotr Uhle, prezes stowarzyszenia SOS Wrocław. - Tonący brzytwy się chwyta. Naganne moralnie jest instrumentalne wykorzystywanie szczytnej inicjatywy ministerstwa do brudnych politycznych zagrywek urzędu. Ta sprawa świadczy o skrajnym upolitycznieniu magistratu i manipulowaniu strachem mieszkańców za ich pieniądze - mówi nam Piotr Uhle.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET