Podczas śniadania dziecko zaczęło się dławić. W chlebie znaleziono kawałki silikonu
Pan Łukasz, mieszkaniec Dolnego Śląska w lipcu zakupił w jednej z piekarni w Siechnicach chleb orkiszowy ze słonecznikiem. Zrobił śniadanie dla trójki swoich dzieci. W pewnym momencie jedno z nich zaczęło się krztusić i dławić. - Po chwili wypluło kawałek silikonu - relacjonuje pan Łukasz. Portal RadioZET.pl zwrócił się do piekarni Jul-Ka z prośbą o komentarz. Mamy odpowiedź.
Dolny Śląsk. W chlebie znaleziono kawałki silikonu
Pan Łukasz - po dokonaniu szokującego odkrycia - postanowił wysłać oficjalnego maila do piekarni. 10 lipca napisał: "Zakupiłem w jednym z Państwa oddziałów, a konkretniej w Siechnicach, chleb orkiszowy ze słonecznikiem i zrobiłem śniadanie dla trójki moich dzieci. W pewnym momencie jedno z nich zaczęło żuć, a następnie się krztusić. Wypluło kawałek silikonu" - czytamy w treści maila, który przekazał nam pan Łukasz. "Sprawdziłem wszystkie produkty, których użyłem do śniadania i ostatecznie w Państwa chlebie znalazłem (w kolejnych kromkach) kawałki silikonu" - czytamy. Pan Łukasz zwrócił się do piekarni Jul-Ka z prośbą o wyjaśnienie sytuacji, która - jak twierdzi - mogła skończyć się poważnymi komplikacjami zdrowotnymi u jego dzieci. W odpowiedzi 11 lipca otrzymał wiadomość o treści: "Dziękujemy za przesłanie informacji. Rozpoczynamy analizę i poinformujemy. Przepraszamy za zaistniałą sytuację".
Silikon w chlebie, kamienie w bułkach
O podobnej sytuacji poinformowała nas pani Edyta, mieszkanka Dolnego Śląska, która w swojej bułce znalazła... kamienie. - Po drugim gryzie, coś było nie tak. Wyplułam całą zawartość bułki, w której były kamienie różnej wielkości oraz ułamany zdrowy ząb - opowiada nam pani Edyta. - Zabezpieczyłam wszystko, łącznie z bułką. Napisałam na messengerze do piekarni. Zostałam poproszona o przyniesienie dowodów. Paragonu nie miałam, więc koszt za niezjedzoną bułkę nie został mi zwrócony. Temat trafił do kogoś wyżej - relacjonuje.
- Mailowo dostałam odpowiedź, że to jest ich wina, ponieważ linia produkcyjna była zanieczyszczona. Dostałam numer do ubezpieczyciela piekarni. Oczywiście ubezpieczyciel próbował nie wypłacić mi kosztów leczenia za tak uszkodzony ząb, który nadawał się do usunięcia, co skutkowało implantacją, a to już są spore koszty. Na szczęście udało mi się, sama nie wiem do końca jak, ale jestem w trakcie implantacji (a sprawa toczy się od 2022 r.) - mówi nam pani Edyta. - Żyłam w przekonaniu, że to była moja pojedyncza sytuacja... Mam nadzieję, że coś się u nich zmieni, bo strach pomyśleć, co może się wydarzyć jeszcze...
Głos w sprawie zabrała piekarnia
W związku z zaistniałą sytuacją portal RadioZET.pl skontaktował się z piekarnią Jul-Ka i poprosił o komentarz. - Przyjęliśmy reklamację w poniższym temacie 11 lipca, po zgłoszeniu na adres kontakt@piekarnia-julka.com.pl w dniu 10 lipca w godzinach wieczornych. Nasz dział Technologii i Jakości skontaktował się z klientem drogą mailową i do dziś nie otrzymał wiadomości zwrotnej. Podjęliśmy również próbę kontaktu telefonicznego z panem Łukaszem M., ale bezskutecznie - twierdzi Aleksandra Gul - Kępska, dyrektor sprzedaży i marketingu w piekarni Jul-Ka. Pan Łukasz odpowiada na to: - Jedyny e-mail to ten, który przekazałem. Innych w skrzynce nie posiadam. Dzwonić też nikt nie dzwonił…
- 17 lipca zespół, który zajmował się tą sytuacją, sporządził raport ze swoich działań. Sytuacja była incydentalna, a wszystkie dokumenty dotyczące tej reklamacji są dostępne w siedzibie naszej firmy w Krynicznie - dodała Aleksandra Gul - Kępska z piekarni Jul-Ka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET