Skandaliczny atak na żłobek we Wrocławiu. "Jesteśmy zszokowani"

3 min. czytania
15.09.2025 13:58
Obserwuj nas na Google

7 września we wczesnych godzinach porannych żłobek przy ul. Słonimskiego 1A we Wrocławiu został zaatakowany. Mężczyzna spryskał uchylone okno substancją wydzielającą odór, część płynu przedostała się do środka. Obiekt zamknięto na tydzień. - Jesteśmy naprawdę zszokowani, że ktoś posunął się do takiego czynu - mówi portalowi RadioZET.pl Sylwia Szafarska, właścicielka obiektu.

Atak na żłobek
fot. ft. Empiraki - Żłobek i Przedszkole Językowo-Sportowe

Z tego artykułu dowiesz się:

  • 7 września we Wrocławiu doszło do ataku na żłobek przy ul. Słonimskiego 1A, gdzie nieznany sprawca spryskał substancją otwarte okno, co spowodowało intensywny odór w placówce.
  • Sprawca użył kwasu masłowego, który jest m.in. składnikiem preparatów odstraszających dziki; służby stwierdziły brak substancji wybuchowych lub toksycznych, jednak zapach był na tyle intensywny, że żłobek został zamknięty na tydzień.
  • Właścicielka żłobka podejrzewa, że incydent mógł być atakiem ze strony konkurencji, ze względu na termin wrześniowego naboru, który jest kluczowy dla adaptacji nowych dzieci w placówce.

Atak na żłobek we Wrocławiu. Do środka przedostała się substancja

Skandaliczny incydent, do którego doszło 7 września o godzinie 7:15, opisał profil "Empiraki - Żłobek i Przedszkole Językowo-Sportowe". "Nasz żłobek przy ul. Słonimskiego 1A stał się celem ataku mężczyzny, który ewidentnie dokonał tego z pełną premedytacją. Pojawił się w mglisty, niedzielny poranek, gdy ruch na ulicach jest znikomy. Wyglądał tak, jakby świetnie znał obiekt, poruszał się pewnym krokiem" - poinformowano. Nieznany sprawca spryskał uchylne okno żłobka w szatni substancją wydzielającą odór. Po tym, jak okno zostało otwarte, część płynu przedostała się po ramie do środka. "Zapewne sprawca wiedział, że właśnie to okno uchlane jest codziennie, tuż po otwarciu placówki. Smród się nasilał" - opisuje placówka.

W poniedziałek (8 września) rozpoczęto poszukiwania przyczyny tego zapachu, sprawdzony był cały system wentylacji, klimatyzacji i kanalizacji, włącznie z zerwaniem podłogi, by ustalić, czy coś pod nią się nie wydarzyło po weekendowych deszczach. Po kilku godzinach udało się ustalić, że drażniący odór jest z okna. Wystarczyła kropla, by skazić placówkę - natychmiast wezwano na miejsce policję i straż pożarną, pojawił się również zespół chemików. "Na szczęście nie stwierdzono substancji wybuchowych i toksycznych ani zagrożenia dla ludzi i zwierząt. Służby wydały opinie, że to kwas masłowy, który jest zawarty w preparatach odstraszających dziki" - poinformował żłobek. Zapach był jednak na tyle intensywny i nieprzyjemny, że obiekt zamknięto na tydzień. W ciągu tego okresu podjęto wszelkie działania, by pozbyć się substancji. 

Właścicielka żłobka: "Jesteśmy zszokowani"

Portal RadioZET.pl skontaktował się z właścicielką żłobka z prośbą o komentarz w tej sprawie. Zapytaliśmy m.in. o to, z jakiego powodu sprawca mógł dopuścić się takiego czynu. - Podejrzewamy konkurencję, bo zwykle - jeśli rodzic jest niezadowolony - to zabiera dziecko z placówki lub dodaje negatywne opinie na Google, Facebooku. Nie sądzę, by jakikolwiek opiekun posunął się do czegoś takiego, mając świadomość, że są tam dzieci np. jego znajomych. Nie chciałabym jednak wydawać wyroków, dopóki policja nie złapie sprawcy i on sam nie przyzna się, dlaczego to zrobił bądź na czyje zlecenie - przekazuje nam Sylwia Szafarska. - Jesteśmy naprawdę zszokowani, że ktoś posunął się do takiego czynu, bo to jest żłobek, mamy dzieci w wieku 1-3 lat, ich odporność dopiero się kształtuje. To są naprawdę słabiutkie organizmy - dodaje.

Zdaniem właścicielki żłobka kolejnym tropem który może świadczyć o tym, że był to atak ze strony konkurencji, jest fakt, że doszło do niego na początku września. Jest to główny miesiąc adaptacyjny, podczas którego dzieci przychodzą na początku z rodzicami na godzinę lub dwie, później czas ten jest stopniowo wydłużany.

Redakcja poleca

Policja: "Funkcjonariusze prowadzą czynności"

W żłobku nabór jest ciągły, ale we wrześniu przychodzi najwięcej dzieci. - Rodzice, mając też starsze pociechy, starają się, by rozpoczęcie kariery żłobkowej pokryło się z rozpoczęciem roku szkolnego. Te dzieciątka w ciągu tygodnia zdążyły się już do nas trochę przyzwyczaić. Nagły tydzień przerwy to dla nich naprawdę dużo. Trzeba rozpoczynać adaptację od nowa, a dla maluchów jest to bardzo duże psychiczne wyzwanie. Dla rodziców również. Dlatego podejrzewam, że ten atak konkurencji mógł być celowy, bo liczyli na to, że odstraszymy rodziców i jeśli podejmą decyzję o odejściu, to mogą rozpocząć adaptację, ale już w nowej placówce - mówi nam właścicielka wrocławskiego żłobka. Portal RadioZET.pl skontaktował się w tej sprawie również z policją. Zapytaliśmy, czy sprawca został ustalony, jakie działania zostały podjęte w tej sprawie i jaka grozi mu kara. 

- W przedmiotowej sprawie zostało przyjęte zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Funkcjonariusze z Komisariatu Policji Wrocław Psie Pole prowadzą czynności wyjaśniające w tym obszarze. Zabezpieczono m.in. nagrania z monitoringu oraz inne dowody - przekazuje nam kom. Wojciech Jabłoński z KMP we Wrocławiu. - Na szczęście nikomu nic poważnego w tym zdarzeniu się nie stało. Z uwagi na charakter prowadzonych działań nie informujemy o ich szczegółach - dodał.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET