Właściciele ukraińskiej restauracji dostali szokujący list. "Nie będziemy milczeć"
W drugiej połowie kwietnia właściciele ukraińskiej restauracji Lviv, która znajduje się we Wrocławiu, dostali list z groźbami i wyzwiskami. To nie pierwszy raz, kiedy lokal zmaga się z falą hejtu i nienawiści. "Nie będziemy milczeć" - oznajmili właściciele.
- Ukraińska restauracja Lviv działa we Wrocławiu od 2017 roku
- Od tego czasu właściciele mierzyli się już z dwoma hejterskimi atakami
- Teraz właściciele poszukują firmy ochroniarskiej, w trosce o bezpieczeństwo pracowników i własne
Ukraińska restauracja Lviv we Wrocławiu dostaje groźby
Restauracja Lviv, która znajduje się przy ul. Legnickiej we Wrocławiu, została otwarta w 2017 roku. "Serdecznie zapraszamy do naszego Bistro, w którym oferujemy autentyczną kuchnią ukraińską. Świeżość, jakość i tradycja to trzy doskonałe cechy, które nas wyróżniają na tle pozostałych restauracji w mieście" - czytamy na stronie obiektu. W drugiej połowie kwietnia właściciele poinformowali o groźbach, które otrzymali. "Dziś otrzymaliśmy wiadomość pełną nienawiści, złości i gróźb. Nie będziemy milczeć" - zapewniono w zamieszczonym wpisie. "Gotujemy z miłością. Wkładamy serce w każdą potrawę. I ogromnie cenimy każdego, kto nas wybiera. Dlatego tak boli, gdy otrzymujemy takie wiadomości. Ale to nas nie powstrzyma. Wręcz przeciwnie - będziemy jeszcze bardziej troszczyć się o naszych gości i wspierać tych, którzy są z nami" - dodano.
Treść listu brzmi: "Wypie****** z Polski świnie i zdrajcy swojego narodu, nikt was tutaj nie chce, będziecie gnębieni, okradani i terroryzowani. 3000 zł co miesiąc za ochronę na adres nadania pie*** dzi***". Okazuje się, że to nie pierwszy atak na ukraińską restaurację we Wrocławiu. Z relacji właścicieli lokalu wynika, że rok temu bistro zostało udostępnione na antyukraińskim profilu na Facebooku. "Wkrótce po tym zaczęliśmy otrzymywać falę obraźliwych komentarzy i fałszywych opinii w Google. Wtedy nie udostępniliśmy tego - nie chcieliśmy podsycać nienawiści. Ale milczenie nie zawsze jest złotem" - oznajmili przedstawiciele lokalu.
"Zawsze będzie ktoś, kto znajdzie problem"
W komentarzach w sieci właściciele lokalu zapewnili, że sprawa została zgłoszona na policję. - Zawsze będzie ktoś, kto znajdzie problem na przykład w ukraińskiej restauracji. To nie jest tak, że kiedyś nie słyszeliśmy takich uwag i że to nagle się zaczęło. Ludziom nie podoba się, że Lviv, a nie Lwów, że nie mówimy idealnie po polsku - wyjaśniła Rusłana, właścicielka restauracji w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". - Tak po prostu jest i nie zmieniło się to jakoś drastycznie w ostatnim czasie. Nie łączyłabym tego z wyborami, polityką czy sytuacją w Ukrainie - dodała. Kobieta zapewniła również, że lokal poszukuje firmy ochroniarskiej - Czuję, że powinniśmy mieć jakiś przycisk alarmowy czy coś w tym stylu. Musimy zrobić wszystko, żeby zadbać o bezpieczeństwo pracowników i swoje. Mam małe dziecko i nie chcę się nawet zastanawiać co było, gdyby ktoś wprowadził takie groźby w życie - posumowała Rusłana.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET