Mammografia za darmo i bez skierowania, a Polki i tak nie korzystają. Raport pokazuje dlaczego

3 min. czytania
19.08.2026 16:39
Obserwuj nas na Google

Polki doskonale wiedzą, dlaczego warto się badać. Problem pojawia się później. Raport „Piersi w Polsce” Fundacji SEXEDPL i Ipsos pokazuje, co najczęściej zniechęca kobiety do badań, choć są one bezpłatne i łatwo dostępne.

Kobieta w białym fartuchu medycznym analizuje obraz mammografii na ekranie.
fot. Katarzyna Mala/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Polki rezygnują z mammografii, choć wiedzą, że może uratować życie.
  • Czego najbardziej obawiają się kobiety przed wykonaniem mammografii.
  • Co może skłonić więcej kobiet do korzystania z bezpłatnej mammografii.

Prawie połowa kobiet 45+ nigdy nie miała mammografii

Ponad 90 proc. kobiet w Polsce wie, że wczesne wykrycie raka piersi może uratować życie. Ta świadomość nie przekłada się jednak na regularne badania - wynika z raportu „Piersi w Polsce” Fundacji SEXEDPL i Ipsos, którego autorzy przyjrzeli się przyczynom niskiej zgłaszalności na mammografię. Co czwarta badana w wieku 45-65 lat nigdy nie wykonała mammografii, a wśród 45-49-latek odsetek ten sięga aż 46 proc.

Bezpłatna mammografia w ramach programu profilaktyki raka piersi przysługuje kobietom w wieku 45-74 lat raz na dwa lata i nie wymaga skierowania. Od lipca na badanie można zapisać się również przez Centralną e-Rejestrację. Mimo to z programu korzysta obecnie 32,77 proc. uprawnionych kobiet.

- Przez lata mówiliśmy głównie o potrzebie podniesienia świadomości wśród kobiet. Dziś jesteśmy w momencie, w którym Polki doskonale wiedzą, dlaczego warto się badać. Problem pojawia się później, kiedy trzeba znaleźć czas, umówić wizytę, zorientować się w dostępnych świadczeniach lub zmierzyć się z lękiem przed wynikiem - mówiła Martyna Wyrzykowska, dyrektorka zarządzająca i wiceprezeska Fundacji SEXEDPL.

Redakcja poleca

Boją się diagnozy, bólu i samego badania

Najczęściej wskazywaną barierą jest strach przed diagnozą - obawia się jej 48 proc. badanych kobiet. 37 proc. wskazuje brak wolnych terminów, 24 proc. ma zbyt wiele obowiązków, żeby znaleźć czas na badanie, 22 proc. przeszkadzają niedogodne godziny, a 20 proc. nie wie, czy przysługuje im badanie finansowane przez NFZ.

Znaczenie ma również samo doświadczenie podczas badania. Kobiety mówiły o skrępowaniu, bólu i dyskomforcie, ale także o braku komunikacji ze strony personelu czy poczuciu przedmiotowego traktowania. Jedna z uczestniczek opowiadała nawet, że podczas USG zaskoczył ją zimny żel, o którym wcześniej nie została uprzedzona. Autorzy raportu wskazują, że negatywne doświadczenia mogą zniechęcać do kolejnych badań, podczas gdy dobra komunikacja i empatyczne podejście zwiększają poczucie bezpieczeństwa.

Wiedzą, że trzeba się badać, ale potrzebują impulsu

Eksperci zwracają uwagę, że kolejna kampania tłumacząca kobietom, że mammografia jest ważna, może nie wystarczyć. Potrzebny jest impuls, który sprawi, że wiedza przełoży się na rzeczywiste zapisanie się na badanie.

Po 29 proc. kobiet wskazało, że do regularnej profilaktyki zachęciłoby je zalecenie ginekologa lub mammobus dostępny w pobliżu miejsca zamieszkania. Dla 26 proc. ułatwieniem byłaby możliwość zapisania się przez internet. Po 23 proc. wskazało przypomnienie SMS-em lub e-mailem oraz możliwość wykonania badania wieczorem albo w weekend.

- Najważniejszy wniosek jest taki, że nie możemy utożsamiać świadomości zdrowotnej z realnym uczestnictwem w profilaktyce. Kobieta może doskonale wiedzieć, że mammografia jest ważna, a mimo to przez miesiące odkładać badanie - podkreśla dr n. med. Katarzyna Pogoda z Narodowego Instytutu Onkologii.

Jak wskazuje ekspertka, system powinien nie tylko zachęcać do profilaktyki, ale również przypominać o niej, ułatwiać rejestrację i zapewniać dogodny termin.

Redakcja poleca

Zgłaszalność spadła po likwidacji imiennych zaproszeń

Autorzy raportu przypominają, że w latach 2012-2016, kiedy NFZ wysyłał kobietom spersonalizowane papierowe zaproszenia, mammografię regularnie wykonywało 42-44 proc. uprawnionych. Po rezygnacji z imiennych zaproszeń zgłaszalność zmniejszyła się w ciągu dekady o około 10 pkt proc., a równoważnego systemu elektronicznego nie wprowadzono. Zdaniem dr. hab. n. med. Pawła Koczkodaja z Narodowego Instytutu Onkologii nie trzeba w tym celu tworzyć całkowicie nowych rozwiązań.

- Nie potrzebujemy jednej spektakularnej reformy. Potrzebujemy konsekwentnego wykorzystania narzędzi, które już istnieją, i połączenia ich w dobrze działający system - wskazuje ekspert.

Wśród możliwych rozwiązań wymienia personalizowane zaproszenia, SMS-y lub powiadomienia w IKP, możliwość natychmiastowego zapisania się na badanie i ponowne przypomnienie kobiecie, która z niego nie skorzystała. Zwraca również uwagę na potencjał POZ, programu „Moje Zdrowie” oraz medycyny pracy.

Źródło: Radio ZET/Raport "Piersi w Polsce" Fundacji SEXEDPL i Ipsos

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET