Zamknij

4-dniowy tydzień pracy coraz bliżej. Od kiedy i kto za to zapłaci?

06.10.2022 13:00

Do Sejmu trafił poselski projekt ustawy wprowadzającej 35-godzinny tydzień pracy. Plan Lewicy jest następujący: zapewnić Polakom długie weekendy przy jednoczesnym utrzymaniu dotychczasowych pensji. Przyjrzeliśmy się zapisom w ustawie.

Skrócenie czasu pracy
fot. FOT. LUKASZ KACZANOWSKI/POLSKA PRESS/Polska Press/East News

Praca pochłania Polakom na etacie średnio 40 godzin w tygodniu. Jako jeden z najbardziej zapracowanych narodów w Europie często pracujemy także po godzinach. Lewica postanowiła położyć temu kres i dać Polakom odpocząć. Do Sejmu wpłynął bowiem poselski projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ustanowienia 35-godzinnego tygodnia pracy.

Skrócenie czasu pracy. W jaki sposób, od kiedy i kto za to zapłaci

Głównym założeniem projektu jest skrócenie normy tygodniowego czasu pracy z przeciętnie 40 do 35 godzin przy zachowaniu dotychczasowej wysokości wynagrodzeń. Jak uzasadniono w projekcie celem jest m.in. poprawa stanu zdrowia Polaków i zapobieganie wypaleniu zawodowemu. Poza samopoczuciem pracowników ustawodawca wskazał także na gospodarcze skutki takiej zmiany. Jak czytamy, krótszy czas pracy ma także przełożyć się na zwiększenie zatrudnienia.

Polacy w pracy

Dlaczego tak dużo pracujemy?

Według danych OECD za 2021 r. polscy pracownicy pracują przeciętnie 1830 godzin w roku, co stanowi szósty najwyższy wynik wśród wszystkich państw OECD i drugi najwyższy wśród państw europejskich.

W uzasadnieniu ustawy przytoczono badania Głównego Urzędu Statystycznego, z którego wynika, że w IV kwartale 2020 r. w badanym tygodniu 60,7 proc. pracowników przepracowało od 40 do 49 godzin, a 7,3 proc. pracowników – 50 godzin lub więcej.

Zgodnie z art. 40 ustawy, pracodawca byłby zobowiązany do skrócenia czasu pracy bez obniżania pensji, co kontrolować miałaby Państwowa Inspekcja Pracy. Kto za to zapłaci? W akapicie dotyczącym wpływu regulacji na przedsiębiorców wskazano, że „zmniejszenie liczby roboczogodzin będzie w dużej mierze zrekompensowane zwiększoną wydajnością pracy”.

„Wychodząc naprzeciw potrzebie możliwie dogodnego dostosowania organizacji pracy w zakładach, w tym w przypadku pracy zmianowej, do skróconego czasu pracy, projekt nie zakłada obowiązkowego skrócenia dobowego czasu pracy – tak długo jak przeciętny tygodniowy wymiar pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym nie przekracza 35 godzin. Rozwiązanie to ułatwi przedsiębiorcom, także małym i średnim, adaptację do nowych wymogów prawnych” – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Przedsiębiorca będzie mógł zatem tak kształtować grafik pracy, by średnia liczba godzin w tygodniu nie przekroczyła 35 godzin, ale jednocześnie tak, by nikt nie pracował więcej niż 8 godzin dziennie. Co to oznacza? W jednym tygodniu pracownicy mogliby pracować po 7 godzin, a w innym po 8 godzin dziennie. Wyjątkiem są zawody odznaczające się niestandardowym czasem pracy. M.in. dla nauczycieli określono odrębne normy czasu pracy.

35-godzinny tydzień pracy. Przykładowy grafik
fot.

Projekt ustawy wprowadzającej 35-godzinny tydzień pracy

Eksperci ds. rynku pracy sceptycznie podchodzą do kwestii ustawowego skrócenia czasu pracy. Jak mówią, istnieje obawa, że pracodawcy będą wymagali od pracowników wykonywania zadań szybciej, co może prowadzić do naruszeń. Do tego dochodzi możliwość zmniejszenia rentowności biznesu i wzrost ryzyka w zakresie warunków pracy.

- Wyobraźmy sobie pracownika pracującego na rusztowaniu, który musiałby wykonać te same zadania szybciej, aby ukończyć je w wyznaczonym czasie, a jednocześnie z tą samą starannością oraz przy zachowaniu wszelkich zasad bezpieczeństwa. Dane GUS dotyczące przyczyn wypadków przy pracy już w 2020 r. ukazały, że nieprawidłowe zachowanie się pracownika stanowi 60,8 proc. wszystkich przyczyn, w tym niedostateczna koncentracja uwagi na wykonywanej czynności - 26,1 proc., np. poprzez pośpiech – podała Magdalena Włastowska, Ekspert ds. bezpieczeństwa pracy W&W Consulting.

Ekspertka podała także przykład pracownika magazynu, dla którego skrócenie czasu pracy także mogłoby oznaczać zwiększenie tempa wykonywania działań. - Łatwo więc można przewidzieć, że będzie to skutkowało złamaniem wewnętrznych uregulowań firmy w zakresie dopuszczalnej prędkości i ryzykiem wypadku. Trzeba tutaj również zaznaczyć, że pracownik, zaniedbując kwestie BHP i PPOŻ naraża nie tylko siebie, ale także współpracowników i wszystkie inne osoby znajdujące się w pobliżu – dodała ekspertka.

Jeśli przedstawiciele wszystkich sił politycznych poprą ustawę, to projekt i tak nieprędko wejdzie w życie. Skracanie czasu pracy byłoby stopniowym procesem. „W dwóch pierwszych latach obowiązywania ustawy przeciętna tygodniowa norma czasu pracy w pięciodniowym tygodniu pracy miałaby nie przekraczać 38 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym. Dopiero w trzecim roku obowiązywania ustawy byłoby to 35 godzin” – podano w projekcie.

loader

RadioZET.pl