Zamknij

Nawozy już dwukrotnie droższe niż obiecał rząd. „Ceny żywności znów pójdą w górę”

19.09.2022 11:56
rachunek za zakup żywności
fot. Bartlomiej Magierowski/East News

- Dwa tygodnie temu minister Henryk Kowalczyk powiedział, że ceny nawozów będą przystępne, że będzie to 3000 zł. Dziś rolnicy nie wiedzą, co mają zrobić, czy czekać na tę cenę, czy kupować po 5000 zł, bo za chwilę to będzie 8000 zł – poinformował w Wirtualnej Polsce Michał Kołodziejczak, lider AGROunii.

Gazu w Polsce może zabraknąć już w styczniu 2023 roku – wynika z czarnego scenariusze przedstawionego przez analityków rynkowych. Wysoka cena błękitnego paliwa skłoniła Grupę Azoty oraz Anwil do wstrzymania produkcji, co wywołało panikę wśród producentów żywności, którzy bez stałych dostaw CO2 musieliby w ciągu kilku dni zatrzymać pracę.

Wysokie ceny gazu to także wysokie ceny nawozów. W 2021 roku tonę można było kupić za 1500 zł, obecnie ceny są już czterokrotnie wyższe. Koszta ponoszone przez rolników będą musiały zostać przeniesione na konsumentów, co oznacza, że w przyszłym roku żywność będzie znacznie droższa. Na dodatek sygnały płynące z rządu uspokajały, że problemu nie ma, a nawozy będzie można kupić po niższych cenach – powiedział w programie „Newsroom” Wirtualnej Polski Michał Kołodziejczak. W porównaniu do zapewnień ministra rolnictwa Henryka Adamczyka nawozy są droższe o 100 procent.

Rząd obiecał rolnikom nawozy za 3000 zł. Dziś kosztują już 6000 zł

Niedobór gazu w Polsce i Europie to nie tylko groźba kryzysu energetycznego. Duże ilości surowca zużywa się do produkcji nawozów, a to oznacza ogromne problemy dla rolnictwa. Dla części gospodarstw niezbędne zakupy mogą okazać się zbyt drogie.

Lider AGROunii bił z tego powodu na larum w Wirtualnej Polsce, przypominając szybko zdezaktualizowane słowa ministra rolnictwa o zapewnieniu niższej niż obecna ceny zakupu. Kołodziejczak dodał, że na dodatek nawozy to tylko jeden z przejawów problemów, jakie wyniknęły z powodu wysokich cen gazu.

- Ludzie nie mają takich pieniędzy. A przecież wchodzimy w okres zimowy. Za chwilę trzeba będzie ogrzewać kurniki, chlewnie, trzeba będzie używać chłodni. To są ogromne wydatki. Gospodarstwa będą upadać i będą przejmowane przez korporacje. Ceny żywności znów pójdą w górę. To się już dzieje z piekarniami w Polsce – stwierdził Kołodziejczak.

Lider AGROunii dodał, że rolnicy czują się oszukani, gdyż obiecywanej pomocy jeszcze nie zobaczyli. A wsparcie będzie potrzebne także innym przedsiębiorcom, którzy z powodu wzrostu kosztów działania coraz częściej stawiani są przed koniecznością zamknięcia działalności.

- Codziennie dostaję telefony w sprawie upadających zakładów. Ludzie pytają, dlaczego nie ma pomocy ze strony państwa, dlaczego muszą ponosić konsekwencje tego, że rząd nie przewidział kryzysu. Ciągle mamy mydlenie oczu. Rząd wiedział, że będzie wojna i się na nią nie przygotował. Gdzie jest węgiel, co z dywersyfikacją dostaw gazu? Zmniejszamy wydobycie węgla, to jest skandal – pieklił się szef AGROunii.

Rząd zapowiadając zamrożenie cen energii na 2023 rok zadeklarował, że limit dla gospodarstw rolnych będzie wynosił 2600 kWh rocznie, o 600 kWh więcej, niż w przypadku zwykłych gospodarstw domowych. Szybko pojawiły się głosy, że to o wiele za mało, szczególnie w przypadku osób korzystających z ogrzewania elektrycznego, a nawet z kuchenki indukcyjnej.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

CMjBQLDAsUGw=