Zamknij

Janusz Kowalski: Niepokojące jest to, co dzieje się w koalicji

23.02.2021 06:10

Wyrzucenie z rządu za konsekwentną krytykę premiera? - To, co się dzieje od 2019 roku, od wyborów, jest troszeczkę niepokojące i na ten temat rozmawiamy w ramach koalicji. Odchodzenie od programu PiS jest czymś, z czym Solidarna Polska się nie zgadza – mówi Gość Radia ZET Janusz Kowalski, który właśnie stracił stanowisko wiceministra w resorcie aktywów państwowych.

- Wiceministrem, ministrem, ale również i premierem się bywa – podkreśla polityk Solidarnej Polski. Kowalski zaznacza, że prawica zawsze wygrywała wybory wiarygodnością i przypomina, że to powinno być podstawą w jego obozie. – A nie obiecywaliśmy likwidacji kopalń, nie obiecywaliśmy wzrostu cen energii i ciepła, nie obiecywaliśmy miękkiej postawy wobec Brukseli w kontekście polityki klimatycznej – wylicza Gość Radia ZET. Były wiceminister dodaje, że zaostrzenie polityki klimatycznej w grudniu 2020 to była samodzielna decyzja premiera, choć „w programie PiS jest dokładnie coś odwrotnego – poluzowanie polityki energetycznej”. - W 2019 obiecywałem walkę o suwerenność energetyczną Polski, żeby uniezależniła się od gazu i ta kwestia nasz poróżniła z przyjaciółmi z Prawa i Sprawiedliwości – mówi Janusz Kowalski.

Były wiceminister dodaje, że Zbigniew Ziobro jest największym wrogiem dla PO:

"Siedziałbym cicho i połykał własny język, jeśli chodziłoby o posady"

Pytany przez Beatę Lubecką o to, dlaczego Solidarna Polska nie wyjdzie z rządu, skoro w tak wielu kwestiach różni się z koalicjantem, polityk odpowiada, że program Zjednoczonej Prawicy jest realizowany w 70 proc., a co do reszty, jego partia jest otwarta na merytoryczną dyskusję z PiS. – Poza tym alternatywa jest dramatyczna – dodaje. Pozostanie w rządzie podyktowane chęcią zatrzymania stołków? - Moja dymisja jest najlepszym dowodem na to, że nie o posady chodzi. Gdyby chodziło o posady, to siedziałbym cicho, połykałbym własny język, zmieniałbym zdanie i udawałbym, że decyzje ws. zaostrzenia polityki klimatycznej są w porządku – komentuje Janusz Kowalski.

Kowalski: Jestem zwolennikiem współpracy z Konfederacją. Wspólny start? Absolutnie nie wykluczam. Im szersza lista, tym lepiej

PiS nie przyjmie Solidarnej Polski na listy, w następnych wyborach? - Jestem przekonany, że prawica pójdzie razem do wyborów, bo tylko wtedy może wygrywać – komentuje.

Były polityk PO ocenia również działania tej partii. - Mówi dziś językiem Marty Lempart i jestem przekonany, że ich notowania spadną niedługo poniżej 10 proc. – uważa Gość Radia ZET.

Pytany przez słuchacza o Zbigniewa Ziobrę, polityk jego partii ocenia: - Ma gołębie serce. - Jest człowiekiem o niezwykłej naturze przyjacielskiej. Świetnie buduje zespół. To świetny szef, jasno zadaniuje, rozlicza i jest bardzo sprawiedliwy. To zaszczyt współpracować z nim – uważa Janusz Kowalski.

"Nie poprzemy"

Krajowych Plan Odbudowy? - Nie poprzemy tego. Nie poprzemy ratyfikacji i to zapowiedzieliśmy w grudniu – mówi Gość Radia ZET. Jego zdaniem to bardzo niekorzystne rozwiązanie dla Polski. - 23 mld euro tzw. dotacji bezzwrotnych to jest tylko nazwa PR-owa. To nie są żadne dotacje. Wpłacimy z tego tytułu prawie 16 mld euro z samej podwyższonej składki członkowskiej i pełno nowych podatków – wylicza Kowalski. Ocenia, że to program „znaczonych pieniędzy z Brukseli”. - Mają nie być wydawane na pomoc przedsiębiorcom, tylko to pieniądze np. na transformację energetyczną, cyfrową – mówi polityk.

Janusz Kowalski był również pytany o swoją pracę w spółkach Skarbu Państwa. - Jestem z tego dumny. Jako wiceprezes PGNiG stworzyłem zespół, który wywalczyć dla Polski 6 mld złotych. Przez 8 lat walczyłem, żeby PO i PSL odsunąć od władzy i to się na szczęście udało – komentuje poseł Solidarnej Polski. - Zacząłem zarabiać dla spółek Skarbu Państwa dobre pieniądze i te spółki przestały być łupione, bo żelazem wypalałem nieprawidłowości z czasów PO-PSL – dodaje.

- Nie powinno się odchodzić od węgla, kiedy nie ma się alternatywy. Energetyka jądrowa? Nie znam państwa w UE, w którym w 13 lat wybudowano od podstaw elektrownię atomową. Musimy chodzić po ziemi. Jeśli powstanie pierwsza elektrownia, to ok. 2040 roku – mówi Gość Radia ZET. - W kwestii bezpieczeństwa energetycznego, dot. suwerenności energetycznej jestem zwolennikiem bezwzględnego porozumienia z opozycją. Dla dobra Polski i bezpieczeństwa energetycznego – przyznaje.

RADIOZET/MA