SN może nie zdążyć z protestami wyborczymi. Prezes Sądu w Radiu ZET o "wrogich akcjach"

5 min. czytania
23.06.2025 06:20
Obserwuj nas na Google

Protesty wyborcze? Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska o „wrogich akcjach”: Wyniki wyborów się potwierdzą albo się nie potwierdzą. 

Małgorzata Manowska
fot. sn.pl

Małgorzata Manowska w Gościu Radia ZET

- Ta liczba już przekroczyła 50 tys., ale czekamy jeszcze na informację z Poczty Polskiej, czy coś jeszcze przyjedzie do Sądu Najwyższego. Indywidualnych protestów jest kilkaset sztuk. Ponad 90 proc. to są protesty powielane, których wzór został udostępniony przez posła Giertycha. Pracownicy SN nazywają je „giertychówkami”. Kilka tysięcy protestów to wzór udostępniony przez pana Wawrykiewicza – mówi w Radiu ZET I prezes SN Małgorzata Manowska.

Zdaniem Gościa Radia ZET jest to „nieodpowiedzialna akcja, lekkomyślność, która dokuczyła pracownikom Sądu Najwyższego. - Akcja posła Giertycha i pana Wawrykiewicza spowodowała tylko to, że pracownicy SN w czerwcowy weekend, zamiast spędzać go z rodzinami, przyjaciółmi, siedzieli w Sądzie i pracowali – tłumaczy sędzia.

Dopytywana o to, czy Sąd Najwyższy zdąży do 2. lipca z rozpatrzeniem protestów wyborczych, Małgorzata Manowska przyznaje: - Nie można powiedzieć tego z całą pewnością, bo nie wiem, jakie wrogie akcje są przed nami. Jakie wrogie akcje? - Zasypywanie SN jakimiś pismami, różne akcje sprzeczne z prawem – mieliśmy tego przykłady – odpowiada prezes Sądu Najwyższego, ale nie chce zdradzać szczegółów.

Gość Radia ZET opisuje również: - Z tych „giertychówek”, które wpłynęły do SN, bardzo duża liczba – parę tysięcy protestów – ma PESEL-e posła Giertycha, bo ludzie nie potrafili nawet wpisać swojego PESEL-u. Co będzie z takimi protestami? - Protest, który jest dotknięty tego typu wadami będzie pozostawiony bez rozpoznania – zapowiada prezes Sądu Najwyższego.

- Jako legalistka trzymam się uchwały PKW i w zależności od wyniku rozpoznania protestów wyborczych te wyniki wyborów się potwierdzą albo się nie potwierdzą – mówi Małgorzata Manowska w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. 57 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl ocenia, że protesty wyborcze nie wpłyną na wynik wyborów prezydenckich.

Pytana o ponowne przeliczenie wszystkich głosów, prezes Sądu Najwyższego odpowiada, że „żaden organ ani sąd nie ma takiego uprawnienia, żeby ot tak sobie nakazać ponowne przeliczenie”.

Głosy na Trzaskowskiego u Nawrockiego? „To nie jest jakaś wielka tragedia”

Dopytywana przez Bogdana Rymanowskiego o słosy na Rafała Trzaskowskiego, które zostały przypisane Karolowi Nawrockiemu, Małgorzata Manowska komentuje, że takie sytuacje zdarzały się w przeszłości i dodaje: - Mam postanowienie SN z 2010 roku, postanowienie Izby Pracy, gdzie przypisano w II turze źle głosy i Sąd Najwyższy wprost wyraził opinię, że protest jest zasadny, ale nie ma wpływu na wynik wyborów”. - To nie jest jakaś wielka tragedia, jakiś skandal. To nie jest rzecz, która się pierwszy raz zdarzyła – zaznacza Gość Radia ZET.

Więcej czasu na herbatę z Andrzejem Dudą?

- Nie odejdę z SN – doczekam do końca kadencji? – pyta dziennikarz.

- Tak – zapowiada prezes SN.

- Po 6. sierpnia będzie więcej czasu na herbatkę z Andrzejem Dudą? – pyta gospodarz programu.

- Tak – przyznaje Gość Radia ZET.

- Roman Giertych na ministra sprawiedliwości? – pyta Bogdan Rymanowski.

- Zdecydowanie nie. Moim zdaniem pan poseł działa nie w oderwaniu od własnych emocji. Ktoś, kto miałby sprawować taki urząd nie może kierować się swoimi emocjami – komentuje Małgorzata Manowska.

Prezes SN zdradza w Radiu ZET, że wprowadziła w Sądzie Najwyższym „podwyższone środki ostrożności” i mówi o „wojnie domowej”

- Tylko jakieś nadzwyczajne okoliczności typu zamach, uwięzienie sędziów mogłyby spowodować [że protesty nie zostaną rozpoznane na czas – red.]. Przy tej skali nienawiści jednych Polaków do drugich Polaków mam obowiązek spodziewać się wszystkiego i zabezpieczyć SN przed wszystkim – mówi Małgorzata Manowska, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Prezes Sądu Najwyższego ujawnia, że w SN wprowadzone są szczególne środki ostrożności. - Nie powiem jakie, bo to by była instrukcja dla ludzi, którzy chcieliby przeszkodzić SN w pracy. Nikt o tym nie wie, wszystko dzieje się normalnie, są podwyższone środki ostrożności – komentuje sędzia. Gość Radia ZET podkreśla, że gdyby działo się coś nieprzewidzianego, to jest w stanie „obronić SN szybko”. - Muszę być przygotowana na różne scenariusze – dodaje prezes Sądu.

Małgorzata Manowska „liczy się z możliwością” wybuchu wojny domowej

- Ktoś, kto będzie próbował dokonywać instrumentalnej wykładni prawa albo wnikać w proces wyborczy bezprawnie, być może będzie odpowiedzialny za wojnę domową w Polsce. Ja mam ustawę i ustawy się trzymam – mówi I prezes Sądu Najwyższego. Jeśli uchwala Izby SN o ważności wyboru Karola Nawrockiego nie zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw, to wybuchnie wojna domowa? - Liczę się z taką możliwością. Na pewno niepokoje społeczne będą, bo my jesteśmy skłóceni– mówi Gość Radia ZET. Zdaniem sędzi, „zostaliśmy skłóceni przez polityków dla ich partykularnych interesów”. - Jeśli politycy, zamiast usiąść do rozmów, rozwiązać problem wymiaru sprawiedliwości, będą brnąć dalej w tego typu działania, to może skończyć się różnie – przestrzega Małgorzata Manowska. Jej zdaniem „pan premier jest odpowiedzialny za to, że do tej pory problemy w wymiarze sprawiedliwości nie zostały rozwiązane, ale poprzednia władza też za wiele nie zrobiła”. - Bajzel jest w wymiarze sprawiedliwości okropny. Powstał za rządów PiS, wzniecony przez hejterów – ocenia prezes SN.

Prezes Sądu Najwyższego chciała zrezygnować „dla dobra sędziów”

- Jeśli dożyję, to dokończę kadencję. Miałam przebłysk, zamiar, żeby odejść dla dobra SN, dla dobra sędziów, którzy ze mną przyszli. Po rozmowie z sędziami – stanowczo nie rezygnuję – przyznaje Małgorzata Manowska dodając, że „było blisko” odejścia. - Jestem gotowa i zdeterminowana do dalszego sprawowania urzędu – zapewnia Gość Radia ZET.

Prezes o kulisach wizyty Romana Giertycha w SN: Zadzwonili do mnie przestraszeni pracownicy

Pytana o wizytę Romana Giertycha w Sądzie Najwyższym, Małgorzata Manowska opisuje, że „chciał wejść, został zatrzymany przez pracowników i opuścił pomieszczenie, w  którym nie wolno mu było przebywać” bez jej zezwolenia, ponieważ to strefa zamknięta, chroniona. - Nie może być tak, żeby po SN, po każdym korytarzu chodził sobie każdy, kto chce. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora pozwala na kontrolę poselską tylko agend rządowych i SSP. Wymiar sprawiedliwości temu nie podlega – zaznacza prezes Sądu Najwyższego. Jej zdaniem „interwencja poselska byłaby nielegalna i niezgodna z ustawą”. - Zadzwonili do mnie z różnych źródeł pracownicy SN, byli przestraszeni, poprosili o interwencję, ja byłam już w drodze do SN. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że okazywał wyższość pracownikom i działał jako pan poseł, że przychodzi – dodaje prezes SN. Sędzia podkreśla, że „pracownicy SN to nie są jakieś dzieciuchy, to naprawdę odważni ludzie, odpowiedzialni za swoją pracę i skoro zadzwonili z prośbą o interwencję to znaczy, że poseł Giertych zachowywał się obcesowo”.

Sędzia opisuje, że spotkała się z posłem w swoim gabinecie, wytłumaczyła mu wszystko, a ten „sponiewierał” ją w internecie. - Zawsze pozdrawiam swoich hejterów, żeby czuli się dobrze, żeby ich własna nienawiść i żółć nie zalała. Nie odpowiadam za stan dobrego czy złego wychowania posła Giertycha – komentuje Małgorzata Manowska.

- 1 kwietnia tego roku zapadło postanowienie ETPCZ w odpowiedzi na skargę 6 sędziów, w tym moją na orzeczenie NSA, który w 2021 uchylił uchwałę KRS przedstawiające nas prezydentowi, czyli zostaliśmy bez uchwał, ale z powołaniem prezydenckim. ETPCZ po 4 latach uznał tę skargę za niedopuszczalną, ale dlatego, że stwierdził, że nie stała nam się żadna krzywda, bo nie jest możliwe uchylenie aktu prezydenta o powołania do urzędu sędziego. Jesteśmy sędziami. Teraz wreszcie i ja mam na to orzeczenie ETPCZ. Hura, po 30 latach okazuje się, że jestem sędzią – zdradza Małgorzata Manowska.

Przyjaźń z Andrzejem Dudą? - Spotykałam się z nim zanim został prezydentem, później bardzo rzadko, ale spotykałam się, jak został prezydentem, mam nadzieję spotykać się – i częściej – jak przestanie być prezydentem - zapowiada Gość Radia ZET.

RadioZET/MA

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET