`

“Biegnący” bambus i pirania widziane w Polsce. Naukowcy są zaniepokojeni

2 min. czytania
23.04.2025 10:30
Obserwuj nas na Google

Pirania w Sanie, bambus nad Lubatówką. Polscy badacze są zaniepokojeni coraz częstszym pojawianiem się gatunków inwazyjnych na terenie kraju. Jak wyjaśniają eksperci, częstą przyczyną jest nieuwaga hodowców.

Eksperci ostrzegają przed niekontrolowaną hodowlą egzotycznych roślin w ogrodach
fot. Shutterstock
  • Ostatnie obserwacje wykazały obecność inwazyjnych gatunków, takich jak piranie w rzece San oraz bambusy Bisseta w pobliżu Lubatówki.
  • Za rosnący problem ekologiczny w Polsce często odpowiadają właściciele ogrodów.

Pirania w Sanie i “biegnący” bambus nad Lubatówką. Skąd się tam wzięły?

Na początku kwietnia w czasopiśmie “Scientific Reports” ukazała się ciekawa publikacja dotycząca obecności dzikiej populacji gatunku bambusa Phyllostachys bissetii w Europie. W latach 2022-2024 zaobserwowano stanowisko tej rośliny w okolicach rzeki Lubatówka, jednego z dopływów Wisłoku. Z Sanu wyłowiono piranię. Ostrzeżono też przed możliwą inwazją, jaką spowodować mogą miskanty, czyli wysokie trawy sadzone jako rośliny ozdobne. Obce, inwazyjne gatunki, coraz częściej pojawiają się w Polsce.

"Istnieje pilna potrzeba podniesienia świadomości wśród ogrodników, hobbystów, sprzedawców i importerów roślin na temat zagrożeń dla środowiska wynikających z rozprzestrzeniania się roślin inwazyjnych" – zwracają uwagę autorzy artykułu.

Redakcja poleca

Ostrzeżenie dla właścicieli ogrodów. Takie podejście może być źródłem problemów

Bioinwazja jest łatwiejsza do zatrzymania, jeśli wcześnie się ją wykryje i szybko zareaguje. Wiele zależy też od właścicieli ogródków, którym hodowla obcych gatunków często wymyka się spod kontroli.

"Nie podchodźmy niefrasobliwie do roślin, które uprawiamy w ogródku” - zaapelowała w rozmowie z PAP dr hab. Aneta Bylak, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Jak powiedziała, niektórzy mieszkańcy pozbywają się resztek roślinnych ze swoich ogródków, wyrzucając je nad brzegami pobliskich rzek i potoków, licząc na to, że "woda to zabierze". Takie podejście, zwłaszcza jeśli w ogrodach hoduje się gatunki obce, może być źródłem dużych problemów ekologicznych.

Badaczka wytłumaczyła, że bambus Bisseta pochodzi z Azji i w Europie jest gatunkiem obcym.

"Cała grupa gatunków z rodzaju Phyllostachys jest nazywana running bamboos - to bambusy biegnące+, czyli wręcz niemożliwe do zatrzymania. Te bambusy pochodzą z Chin, wiele z nich jest mrozoodpornych i z łatwością rozprzestrzeniają się poprzez kłącza podziemne. Nawet pod asfaltem są w stanie +przejść+ na drugą stronę drogi" – zwróciła uwagę ekspertka.

Zaznaczyła, że jeśli ktoś chce hodować te rośliny w ogrodzie - powinien zainstalować bariery korzeniowe, aby bambus nie wymknął się spod kontroli. Uważać trzeba również z resztkami roślin, bo bambus może wyrosnąć nawet z fragmentu łodygi. Ryzyko inwazji niesie też uprawa miskanta olbrzymiego. Ta roślina osiąga trzy metry i hodowana jest jako roślina ozdobna. Ekolodzy zauważyli, że kępy miskantów pojawiają się już nad polskimi rzekami.

Za usuwanie obcych gatunków inwazyjnych w Polsce odpowiadają władze samorządowe. To je należy poinformować o zaobserwowaniu gatunków obcych zagrażających bioróżnorodności. Zdjęcie siedliska z geolokalizacją można również wysłać do Instytutu Ochrony Przyrody PAN, który prowadzi ewidencję gatunków obcych.

Źródło: Radio ZET/PAP – Ludwika Tomala

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET