`

Usunięto na stałe 10 dni z roku. Wszystko przez naliczanie lat przestępnych

3 min. czytania
29.02.2024 14:56
Obserwuj nas na Google

Posługujemy się kalendarzem gregoriańskim, w którym rok ma 365 dni, a rok przestępny ma 366 dni. Jest to związane bezpośrednio z faktyczną długością roku astronomicznego. Kalendarz gregoriański obowiązuje od 1582 roku. Wprowadzenie go wiązało się ze zmianami naliczania lat przestępnych i usunięciem na stałe aż 10 dni roku. Wyjaśniamy. 

kalendarz
fot. Marek BAZAK/East News

Rok astronomiczny to rzeczywisty czas potrzebny, by Ziemia obiegła Słońce. Trwa 365 dni 5 godzin i 49 minut. Aby wyrównać rok astronomiczny z rokiem kalendarzowym i nie doprowadzić do przesuwania się między innymi pór roku, ustanowiono dzień przestępny. 29 lutego występuje raz na cztery lata. Dzięki niemu następuje regularne zrównanie rocznego kalendarza z rzeczywistą długością roku słonecznego. Dziś ten fakt wydaje się oczywisty i logiczny. Dni przestępne nie zawsze jednak były przyjmowane przez społeczeństwo bez żadnych obiekcji. W przeszłości tego typu rozwiązania budziły skraje emocje, a nawet bunty.

Dzień przestępny. Dlaczego wywoływał tak duże zamieszanie?

W Polsce podobnie jak formalnie na całym świecie, używa się kalendarza gregoriańskiego. Zakłada on, że rok ma 365 dni, a raz na cztery lata, ze względu na dzień przestępny, 366 dni. Dziś ufamy wyliczeniom dokonanym setki lat temu przez matematyków i astronomów.

Wyobraźmy sobie jednak, że nagle jakiś naukowiec pojawia się w mediach i proponuje nam wprowadzić zmiany w dobrze znanym kalendarzu, argumentując swój postulat tym, że wówczas będzie on bliższy rzeczywistej długości roku astronomicznego. Takie żądanie z pewnością wywołałoby falę negatywnych komentarzy. Nic więc dziwnego, że wszelkie zmiany, których dokonywano w kalendarzu w ubiegłych stuleciach, wiązały się ze sprzeciwem społecznym.

Zobacz również:  Mikroplastik w kranówce. Prosty sposób, żeby zmniejszyć jego ilość

Zmiana w kalendarzach. Ludzie byli pewni, że zabrano im 10 dni życia

Przed kalendarzem gregoriańskim obowiązywał kalendarz juliański. Został wprowadzony przez Juliusza Cezara po podbiciu Egiptu w 48 r. p.n.e. Kalendarz ten rezygnował z odmierzania czasu na podstawie faz Księżyca, jednocześnie biorąc pod uwagę system solarny. Został opracowany przez ówcześnie żyjących matematyków i astronomów.

Kalendarz juliański był bardzo zbliżony do gregoriańskiego. Ustalał długość roku na 365 dni oraz jeden dzień dodatkowy co 4 lata, w latach przestępnych. Jednak według niego średnia długość roku wynosiła 365,25 dnia. Juliusz Cezar niepoprawnie wyliczył także to, ile dni powinny mieć poszczególnie miesiące w roku. Nieregularności sprawiły, że pory roku i miesiące się rozregulowały. Gdy w 1582 roku w Wielkanoc spadł śnieg, papież Grzegorz XIII postanowił nieco uporządkować kalendarz, zadanie to powierzył matematykowi Krzysztofowi Claviusowi.

Redakcja poleca

Uczony odkrył wówczas, że kalendarz juliański spóźnia się o 1 dzień na 128 lat. Zaproponował sposób naliczania czasu, który znamy i stosujemy obecnie. Wprowadzono poprawkę w naliczaniu lat przestępnych, dzięki której kalendarz miał pokrywać się dokładniej z rokiem zwrotnikowym. W kalendarzu gregoriańskim opóźnienie wynosi jedynie 1 dzień na ponad 3300 lat.

Jak nietrudno się domyślić, decyzja papieża o zmodyfikowaniu ówczesnego kalendarza wywołała skrajne emocje. Grzegorz XIII, aby zniwelować błędy, które narastały przez wieki stosowania kalendarza juliańskiego, zaproponował, by ominąć 10 dni roku i „nadgonić” niedociągnięcia. W 1582 roku data przeskoczyła z 5 października od razu na 14 października. Społeczeństwo było przekonane, że zostało oszukane i długo nie mogło poradzić sobie z tą „podróżą w czasie”.

Źródło: Radio ZET/Wikipedia/Rzeczpospolita

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET