Śnieżyce sparaliżowały stolicę Finlandii. "Zima jak ze starych pocztówek"
Zima „jak ze starych pocztówek” nawiedziła w ostatnich dniach południową Finlandię. W rejonie stolicy, Helsinek, spadło ok. 50 centymetrów śniegu. Na wagę złota są w styczniu narty biegówki, które usprawniają komunikację pieszą w trudnym czasie.
Ekstremalne opady śniegu w Finlandii. Południowa część kraju, ze stolicą w Helsinkach, nie zmagała się z tak wielką ilością śniegu od wielu lat. Dwudniowa śnieżyca sprawiła, że białego puchu jest więcej niż w położonej na północy Laponii.
Warunki sprawiają, że narty biegowe sprzedają się niczym świeże bułeczki, a na trasach, wśród spragnionych "tradycyjnej zimy" narciarzy, tworzy się tłok, a wraz z nim kłótnie. Zima zaskoczyła Finów z południa, zważywszy na to, że do końca grudnia było niemal bezśnieżnie.
Finlandia. Dwa dni śnieżyc sparaliżowały południe kraju
W trakcie potężnej śnieżycy w Toini przybyło ok. 30-40 cm śniegu, miejscami ponad pół metra, a najgrubszą warstwę w skali kraju – blisko 60 cm - zarejestrowano w Vantaa w okolicach stołecznego lotniska. "Zima jak ze starych pocztówek" – opisywało śnieżyce publiczne radio Yle. W Helsinkach bez wytchnienia pracują służby odśnieżające ulice miasta.
Tego rodzaju śnieżyce nazywane są niekiedy "śnieżnym piekłem", ale obecnie opisywana jest w mediach pieszczotliwie i nawet poetycko. Podobne śniegi zdarzały się zazwyczaj co roku w normalnych warunkach klimatycznych.
Zamieć śnieżna ma też swoje drugie oblicze – w stołecznym regionie doszło do kilkudziesięciu kolizji, a dwa miejskie autobusy zsunęły się do rowu. W najgorszym momencie bez prądu pozostawało kilkanaście tysięcy odbiorców. Pod naporem śniegu zawaliły się też dachy kilku hal sportowych.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET