Afera SKOK Wołomin. Świadek o „parasolu ochronnym” nad wyprowadzaniem pieniędzy

19.09.2019 12:28
SKOK
fot. Akradiusz Ziółek/East News

Nad procederem wyprowadzania milionów złotych ze SKOK-u Wołomin parasol ochronny roztaczali politycy prawicy – zeznania o takiej treści złożył przed sądem kolejny ważny świadek w tej aferze. Radio ZET dotarło do zeznań Pawła P., brata głównego podejrzanego w tej sprawie, byłego oficera WSI Piotra P. To właśnie Piotr P. zeznał wcześniej przed sądem, że dawał pieniądze politykom PiS.

Czy można dać wiarę tym zeznaniom? Jak relacjonuje reporter Radia ZET Mariusz Gierszewski, można się zastanawiać, czy to tylko linia obrony obu braci P., którzy mają postawione zarzuty w głównej sprawie dotyczącej SKOK-u Wołomin, a korzystają z tego, że jako świadkowie mogą zeznawać przed sądem w pobocznym wątku.

Afera SKOK Wołomin

Przeciw Piotrowi P. za jego słowa o pieniądzach przekazywanych politykom PIS sprawę o zniesławienie założył w sądzie Jacek Sasin. Teraz głos zabiera brat głównego podejrzanego, twierdząc, że nad wyprowadzaniem miliardów złotych ze SKOK-u Wołomin parasol ochronny roztaczali politycy prawicy.

Paweł P. zeznał nawet, że woził swojego brata do Pałacu Prezydenckiego za kadencji Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Brat miał mu powiedzieć, żeby nie pytał, po co tam jeździ. „Mniej wiesz, dłużej żyjesz” – miał powiedzieć były oficer WSI Piotr P., który według prokuratury był mózgiem afery w SKOK-u Wołomin. Usłyszał w tej sprawie 911 zarzutów. Całe śledztwo w tej sprawie dotyczy wyłudzenia trzech miliardów złotych, a podejrzanych jest ponad 100 osób.

Radio ZET dotarło do ważnych zeznań

Zeznania Pawła P. : „Przecież mój brat to był tak pewien na wszystko, co się tam działo, na tysiąc procent, że tu nikt nic nie ruszy, bo on był pewien, że za nim stoją wysoko postawieni urzędnicy Państwowi. [...] A jeszcze do tego mojego brata sam niejednokrotnie zawoziłem do Prezydenta, Pana Lecha Kaczyńskiego, tam jest Starówka, do tego Pałacu. Więc sam go zawoziłem i pytałem się go sam: »Po co Ty tutaj przyjeżdżasz?«, mówię. A on mi mówi: »Nie pytaj się. Mniej wiesz, dłużej żyjesz«”.

Zobacz także

„Kilka razy woziłem brata do Pałacu Prezydenckiego, ale ja nie wiem dokładnie, ile razy, bo to już tak dawno było. Przecież kilka lat przeleciało, a nie liczyłem tego, jak brat kazał jechać, to jechałem. To mogło być kilka razy. [...]"”. Na pytanie, dlaczego nie odnotowano jego wjazdów, Paweł P. odpowiedział: „Zatrzymywałem się przed bramą pałacową. Przed bramą pałacową wysiadał Piotr i sobie szedł, a ja pomału odjeżdżałem”.

RadioZET.pl/MaG